Czekałem jakiś czas na wersję Assassins Creed na PSP. Jakoś ta wersja pecetowa na tyle mnie urzekła, że chciało mi się w to jeszcze grać. Jakie wrażenia? Mieszane, podobnie z resztą jak z wersją na PC.
Fabuła jest zupełnie inna, ale jaka konkretnie nie wiem. Przewijałem dialogi, a jedyne co mi utkwiło z nich w pamięci to słowo Maria (wymawiane w sposób "Mariiia"). Poza tym to cała reszta taka sama. Skakanie po murach, zabijanie, skryte zabijanie, bicie a na końcu zabijanie. Czasami jakaś synchronizacja mapy i skok do słomy.
W sumie nie muszę za dużo mówić o czym ta gra będzie. Sam tytuł tłumaczy wszystko. Jest to kolejna część sagi gier Star Wars. Tym razem gramy jako Sith, uczeń samego Vadera. W grze skupiono się najbardziej na możliwościach mocy, czyli rzeczy która niesamowicie mi się podobała w starym Jedi 2 - Jedi Outcast.
Faktycznie moc jest z nami. Na początku może jej nie wiele jest, ale z czasem rosną możliwości naszej postaci, dzięki czemu potrafi robić niesamowite rzeczy. Pomijając jakieś proste chwytanie z użyciem mocy można wysyłać elektryczne bomby, lub z przeciwnika zrobić taką bombkę i wysłać go z powrotem do towarzyszy.
Do całej gry smaczku dodaje, że można grać (na początku) samym Vaderem, a później jako jego uczeń stoczymy walkę z nim. Co ciekawe jest możliwość walki z samym Imperatorem (ale o tym później). Poza Story Mode'm jest możliwość rozegrania minigier w stylu survival, force duel, albo odtworzenie jednej ze scen z filmu.