Deizm? Hell yea!
Bycie ateistą, lub udawanie, że nim się jest nie jest fajne. Bycie ateistą ma jedną poważną wadę. Jest nią jedne fundamentalny błąd. Nie chodzi tutaj o to, że Boga nie ma. Problem w tym, że coś musiało nas stworzyć. Nauka twierdzi, że stworzył nas Big Bang, ale już nie wie co było wcześniej. Nawet jeśli to odkryje to znowu pozostanie pytanie "jak to powstało?". Niestety dla ateistów, dochodzimy tutaj siłą rzeczy do istnienia jakiegoś bóstwa, które musiało to zapoczątkować. Z naszego punktu widzenia to mogliby być nawet kosmici i tak przypisalibyśmy im rangę bóstwa niezależnie od tego czy nimi są, czy nie.
Z drugiej jednak strony jest pytanie "jak się zrodził ten bóg?". Podejrzewam, że właśnie to może być punktem spornym całego założenia Deizmu. Niestety raczej nie uda nam się wytłumaczyć ani tego jak bóg powstał, ani tego jak powstała materia w kosmosie, która zapoczątkowała Wielki Wybuch.
Przypomina mi się moja notka o ankiecie czy wierzę w boga. Nie potrafiłem się zebrać na jednoznaczną odpowiedź. Niejednokrotnie tępiłem religijny fanatyzm, Kościół, itd. Nie oznaczało to jednak, że jestem ateistą. Deizm jest mi o tyle bliższy, że w jakiegoś tam boga (określmy go jako no name) wierzę, ale go nie wyznaję. Nie odczuwam jego obecności, ani też jej nie potrzebuję. Wychodzę jednak z założenia, że no name stworzył wszechświat, który później wyewoluował do obecnej postaci. Dlaczego ten bóg nas opuścił tego nie wiem, podobnie z resztą dlaczego nas stworzył. Na chwilę obecną mogę powiedzieć, że takie spojrzenie na całość mnie zadowala, nie czuję jakiejś luki choć zdaję sobie sprawę, że ta teoria niekoniecznie jest super spójna.
Ps. a może naszym stwórcą jest Ceiling Cat? ;-)
90%
Czyli tylu polaków ponoć wierzy w Boga. Jak zwykle na złym wykopie znajdzie się czasami coś ciekawego. Tym razem taka ogólnoświatowa sonda z pytaniem "czy wierzysz w boga?". Póki co z naszego kraju odpowiedziało nieco ponad 1300 osób, ale ta wiara ledwie wygrywa z nie-wiarą. Nie jest pewnie wiarygodny wynik, no ale ta sonda się jeszcze nie skończyła - każdy może oddać swój głos.
Strona "projektu" - http://www.yesnogod.com/
Krótka myśl
Odnośnie dyskusji w pewnym wykopie.
Wystarczy dodać, że ktoś szerzy zło (i/lub jest poplecznikiem Złego) i od razu mamy boże błogosławieństwo do tępienia...
Nie wolno Nam. Na rany Chrystusa nie wolno Nam! Dopuścić do dalszego istnienia tego “szatańskiego pomiotu” Mówią
Walka Trwa! Redwatch Polska żyje!
Jak Fenikx z popiołu Redwatch się odrodzi po każdym ataku! Rzekoma akcja zablokowania strony Redwatch.info dała tyle, że wzbogaciliśmy się o IP lewackiego ścierwa!!!a ja mówię a mówię to z pełną konsekwencja i wiarą w nauki Jezusa Chrystusa (de facto Ortodoksyjnego Żyda) iż mają numery wzorowych Chrześcijan.
Nic odkrywczego, ale na litość (boską chciałoby się wręcz powiedzieć) dajcie sobie spokój z mieszaniem bóstw we wszystko! To dla mnie brzmi jak średniowiecze --,--
Biada przyszłym bierzmowanym
Ten proceder w mojej parafii już widać od paru ładnych lat. Na początku to wszystko miało łagodną formę, ot raz na różaniec do kościoła etc. Później, wraz z nadejściem nowego wikarego, wszystko przybrało ostrzejszą formę. Do dzisiaj dzieci z tego powodu muszą co niedziela odbierać specjalny podpis, że uczestniczyły we mszy św.
Osobiście uważam to za bzdurę, ale wydaje mi się, że już wcześniej o tym mówiłem, dlatego też nie będę się powtarzać. Chciałem jeszcze dodać, że w tym wszystkim wkurza mnie jeszcze jedna rzecz. Dzieci zmuszane są, dodatkowo, do czytań w czasie mszy fragmentów Pisma. To jest strasznie irytujące (dla mnie) tym bardziej, gdy taka osoba, co tutaj owijać, nie jest przeznaczona do czegoś takiego. Wprawdzie ze mnie żaden praktykujący, ale jak już jestem na tej mszy to nie mam ochoty wysłuchiwać czytania, w wykonaniu osoby, której literki migają przed oczyma i ma problemy z przeczytaniem zdania poprawnie...
Przy okazji mała zagadka: dlaczego Bóg jest egoistą/megalomanem ?
Tybet
- 2050- USD + 800 USD
- 6950 zł + 1350 USD
- 1980 Euro + (1520 $)
Tyle mniej więcej kosztowałby mnie wyjazd do tego kraju. Dlaczego Tybet? Co może w nim być tak szczególnego, że właśnie tam chciałbym pojechać?
Myślę, że na dzień dzisiejszy powiedziałbym, że chcę tam jechać dla kilku powodów. Poza tymi tradycyjnymi (zwiedzanie, poznawanie kultury, etc), chciałbym znaleźć tam drogę, oraz sposób życia wg Buddhy. Możliwe, że to brzmi irracjonalnie, ale tak właśnie jest. Chciałbym tam jechać głównie po to, żeby móc zgłębić tą religię/system filozoficzny, oraz poznać jej szczegóły.
Gdzieś wyczytałem, że aby móc w pełni poznać wszelkie zasady Buddyzmu, należy mieć kogoś na wzór mentora. Określenie "przewodnik duchowy", jest właściwie lepsze. Taka osoba pozwoliłaby mi zgłębić wszelkie tajniki tej religii.
Cóż pozostaje mi poczekać, aż będę w stanie przeznaczyć podobne kwoty i zrobię to o czym myślę od dłuższego czasu - wyjadę tam na, co najmniej, miesiąc (choć pewnie i to będzie za mało)..
Godek :: 21:06:15 / S 21:07:45
Wiesz zapytałem się raz księdza czy Palenie to grzech (ja nie pale takze nie pomysl sobie czegos...)Godek :: 21:07:13 / S 21:08:43
Ksiądz powiedział tak bo to sie zalicza pod samobójstwo lub zabicie osoby ludzkiej. a ja w tym momencie pytanie strzeliłem. "Dlaczego więc proboszcz pali 2 paczki fajek nadzień?" i w tym momencie ksiądz wyprosił mnie zadrzwi
Stały argument ateistów?
Tak a'propos tych wszystkich kłótni prawie-noworocznych nt. złego kościoła itd..
Zacytuję znajomego ateistę:
Czy wierzysz w różowego niewidzialnego jednorożca?
Niech każdy zinterpretuje to sobie jak tylko chce.
Inspiracja z Kościoła - skąd wiara?
Zwyczajem już byłem dzisiaj w Kościele na mszy. Było sobie kazanie, powiedzmy, dość nacjonalistyczne. Wikary zaczął mówić, że to Polska zawsze znana była ze swojej wiary, że to właśnie Polacy dzięki niej (wierze) tyle razy wygrywali, itd. Wspomniał też, że coraz więcej rzesz rodaków odstępuje od tej wiary.
Zaczęło mnie zastanawiać dlaczego tak jest. Aktualnie to Brazylia (i właściwie inne kraje tzw Trzeciego Świata) są najbardziej wierzącymi krajami. Te bardziej rozwinięte państwa mają coś na styl "deficytu" wiary. W postawionym pytaniu i tych nasuniętych myślach odpowiedź wydawała się prosta - potrzeba. Nie ma innego sposobu na lepsze życie, ludzie odnoszą się do Boga. Kiedy nie ma nadziei na poprawę wkracza Bóg. Tak sobie pomyślałem, że w czasie wojny Bóg dawał ludziom siłę do walki. Ciężko to nazwać siłą, bo właściwie nie składano próśb typu "Daj nam moc", tylko "pomóż nam".
Teraz nie ma wojny, mamy jakiś tam dobrobyt. U nas jeszcze jest kiepściutko z tym dobrobytem, ale na zachodzie tak nie jest. Ludzie mają to co jest potrzebne do życia, także właściwie nie potrzebują Boga. Hmm właściwie wysunąłem małą tezę (pewnie nie zauważalną), że jeśli człowiek się czegoś boi/potrzebuje to ucieka do Boga. Gdyby wiara zależała tylko od dobrobytu to pewnie w wielu krajach już by jej nie było. Także co jest kolejnym czynnikiem, że wiara cały czas jest?
Nauka o stanie umysłu
Tak wiem, to jest na wykopie, ale naprawdę nie mogłem się powstrzymać. Jest to film, który w bardzo ciekawy sposób przedstawia Buddyzm.
Obejrzałem wszystkie pięć odcinków (a właściwie jeden film, podzielony na 9 części ~9 minut każda). Myślę, że jeśli masz chwilkę czasu i nie należysz do religijnych ignorantów to możesz sobie obejrzeć. Streszczając to, mogę powiedzieć, że jest to opis wrażeń pewnego antropologa, który poza sztywnymi definicjami stara się na własnej skórze odkryć czym jest buddyzm.
W dalszej części będzie film, a jeśli nie chce Ci się wchodzić na mojego bloga to zapraszam tutaj.
Wiara - wersja polska, poprawiona
- Ateizm? Jak ja cię wychowałam?! - krzyczy mama na Marka (imię zmienione). - Jakie ten twój ateizm wystawia świadectwo nam, rodzicom?! To znaczy, że my jesteśmy nikim. Słyszysz? NIKIM! Że nam się życie nie udało. Przecież Bóg to podstawa. Kościoła można nie lubić, ojciec dyrektor też ma zastrzeżenia do biskupów, ale mówić, że jesteś niewierzący?! My z ojcem przestaniemy wychodzić na ulicę. Nie lubi dzieci a do tego ateista - bo ja nie znoszę dzieci a zwłaszcza ich płaczu - przecież to poniżające dla całej rodziny... - mamrocze już pod nosem.
Marek mieszka w Chojnowie koło Legnicy. - Publiczne przyznanie się do ateizmu jest tu równoznaczne z ogłoszeniem, że jest się zakażonym HIV - wzdycha.
(...)
- Jan Paweł II traktowany jest w Polsce jak złoty cielec - twierdzi aktorka Anna Mucha. - Mało kto postępuje zgodnie z jego naukami, ale każdy może sobie postawić na półce album za 15 zł z fotografiami papieża. W tym, że Kubica ma na kasku napisane "JP2", dopatrujemy się przyczyny tego, że przeżył wypadek. To absurd!
(...)
Łukasz wie, że nie jest łatwo, bo ma sąsiada, który od jakiegoś czasu nie chodzi do kościoła. Najpierw miejscowe babcie przestały mu odpowiadać na "dzień dobry", potem proboszcz na kazaniu powiedział, że to komunista, a potem ktoś mu wybił szybę w oknie. Łukasz więc chodzi do kościoła regularnie. Mówi, że robi to dla dobra swoich dzieci, bo nie chce, żeby spotkała je jakaś przykrość. 2 kwietnia zaprowadził je na mszę z okazji rocznicy śmierci papieża Polaka. Wychowawczyni sprawdzała obecność.
To jest tylko niewielka część IMHO ciekawego artykułu "Nie wciskajcie mi Boga", który można przeczytać na stronie gazety wyborczej. Artykuł o tyle jest ciekawy, że przedstawia jakie to my, Polacy, mamy podejście do wiary.
Kod Leonarda Da Vinci to kłamstwo!
Razem z Izą miałem nikłą przyjemność obejrzenia filmu "Kod Leonarda Da Vinci". Dlaczego nikłą? Film nawet był ciekawy, książkę też znałem. Całą zabawę zepsuł nam brat Izy i jej matka. Jako katolicy, od razu musieli skandować hasła "to jest kłamstwo!", "tak postępują przeciwnicy Maryi"...
Uwielbiam takie zachowanie. Sam Dan Brown nie przyznał aby jego książka była na faktach, także można traktować to jako fikcję, ale ludzie i tak swoje. Pomimo tego, że to jest film to pewnie był stworzony przez masonów/cyklistów/żydów aby zniszczyć jedną słuszną wiarę...
Szkoda, że niektórzy nie potrafią nawet przejrzeć poza wiarę i przyjąć, że faktycznie mogło (ale nie musiało) być inaczej niż to Kościół wciska. Lepiej i wygodniej jest podążać za słowem księdza, który sam jest pionkiem osoby będącej wyżej niego, i wierzyć ślepo w to co się mówi...
Personal hero
Od wczoraj pewna osoba stała się moim mini-bohaterem. Jest nim pewien mnich - Thích Quảng Đức, nie ze względu na samobójstwo jako próba protestu, tylko ze względu na sposób w jaki to uczynił.
Boże Ciało
Specjalnie z okazji jutrzejszego święta idę rano do kościoła, w celu ominięcia parady zwanej procesją...
Żeby było zabawniej to będzie pierwszy raz, przynajmniej, od miesiąca kiedy obudzę się zaraz po godzinie 6.00. W tym czasie ogolę się, może coś zjem i wypiję kawę, żeby przypadkiem nie przysnąć. Wybieram się razem z wujkiem, który już jutro wraca do domu..
Wprawdzie taka procesja niekoniecznie musi być zła i nudna. Pamiętam jak dwa lata temu na samym końcu szedł taki pijaczek. Facet obił się o każdy płot jaki spotkał po drodze ^^
PS. Cholera, prawie napisałem "Z pecjalnie"... Wstyd mi za siebie :-(
Być herosem
Jestem właśnie pod wpływem filmu "Herosi", którego seria rozpoczęła się dzisiaj na TVP1. Wraz z tym filmem przypomniała mi się masa refleksji. Refleksji związanych właśnie z czymś tak nienormalnym, że uważamy to za niemożliwe, wręcz szalone i głupie...
Mam na myśli to co czyni nas wyjątkowymi. W filmie był pewien japończyk. Facet zafascynowany komiksami, oraz postaciami posiadającymi jakiś dar. Ja będąc gówniarzem oglądałem (znienawidzonego, nie wiedzieć czemu, przez wielu) Dragonballa. Niby to głupie, ale gdyby tak mieć chociaży jedną z tych mocy, jakie miały postacie z tego anime. Pomijając "kamechame", ale np. latanie. Albo niewiarygodną prędkość, wytrzymałość itd...
Religijny Terroryzm
- dzisiaj jest naborzeństwo dla maturzystów, mógłbyś iść...
- mamo, nie mam ochoty
- ale dlaczego?
- nie czuję potrzeby aby iść na coś takiego
- ja chcę, żebyś poszedł. Ksiądz to robi za darmo, dla Was, dla Waszego dobra...
- mamo, naprawdę nie czuję potrzeby
- zrób to dla mnie...
Zrobiłem, poszedłem. Nie chciałem aby moja mama pomyślała, że mam ją w dupie, przecież tak nie jest...