Z tego co zrozumiałem to recepta Buddyzmu na tego typu problem jest prosta: "do not feed the troll". Prawda, że łatwe? Problem w tym, że często jest tak, że nie można odpuścić takim trollom emocjonalnym.
Wiele osób chciało mnie w jakiś sposób pocieszać. Czy to na łamach tego bloga, czy podczas zwykłej rozmowy. Zazwyczaj słowa otuchy były do siebie podobne. "To minie", "Czas leczy rany", "Wszystkie kobiety to kurwy są", "Będzie dobrze" itd.
Zabrakło mi słów w rodzaju: "ciesz się tym co było, wykorzystaj to w przyszłości". Myślę, że będę takie słowa kierować innym w podobnej sytuacji. Powód jest prosty. Świadome wykorzystanie doświadczeń z poprzedniego związku może wpłynąć na "jakość" kolejnego. Wiem z autopsji.
A może zobowiązanie? W każdym bądź razie dowiedziałem się, że moi rodzice i rodzeństwo mieli ślub w przedziale wiekowym 21-22 lata. Z tego wynika, że mnie również pozostał niecały rok na to aby dopełnić rodzinnej tradycji. Ktoś chętny aby mi w tym pomóc?
A może zobowiązanie? W każdym bądź razie dowiedziałem się, że moi rodzice i rodzeństwo mieli ślub w przedziale wiekowym 21-22 lata. Z tego wynika, że mnie również pozostał niecały rok na to aby dopełnić rodzinnej tradycji. Ktoś chętny aby mi w tym pomóc?
Mocno się wzbraniałem aby zebrać Jej rzeczy. Jeszcze gorzej czułem się z myślą, że to co oddam już nie wróci. Niesamowicie durne myślenie. Jakby te rzeczy miały jakikolwiek wpływ na moje życie.
Myślę, że kryła się za tym myśl, że oddając te rzeczy będzie to oznaczało definitywne zakończenie związku. Ot, zwykła symbolika.
Dzisiaj się umówiliśmy na to aby się spotkać i oddać swoje rzeczy. Mój wewnętrzny spokój pękł w momencie kiedy zacząłem zbierać wszystko do kupy. W zasadzie oddałem wszystko, poza rzeczami dla mnie niezbędnymi, oraz zdjęciami. Zdjęć nie oddam, choćby miały leżeć zakurzone na strychu. W przyszłości będę patrzeć na nie z uśmiechem, a nie żalem.
Tak więc dzisiaj mam kolejny smutny etap za sobą. Pozostają złudzenia, nadzieje. Odnoszę jednak wrażenie, że łatwiej będzie mi stawiać kolejne kroki. Czasu nie cofnę, a w miejscu nie zamierzam tkwić.
Muszę przyznać, iż wyłączenie opcji "wyłącz pamięć podręczną" w Web Developerze może drastycznie zmniejszyć czas ładowania przeglądanych stron.
Wiedzę tajemną posiadłem dopiero po paru miesiącach od pierwszego wystąpienia tego problemu. Najwyraźniej w głowie mej siedzi jeszcze cache sprzed lat. Trzeba sobie dorobić podobny przełącznik.
Nie ma nic fajniejszego niż jechać sobie przez miasto z puszczonym głośno Marszem Imperialnym. Cover w wykonaniu Epici wraz z orkiestrą symfoniczną jest niesamowity.
Przesłuchałem dzisiaj podobne covery na YouTubie. Niestety Marsz Imperialny bez orkiestry jest zwyczajnie słaby. Wszelkim wersjom granym na gitarach (Metallici, lub jakieś covery metalowe) brakuje jakoś tej mocy.
Mój Asus chyba umiera. Aby nie kusić losu wolałem się jakoś zabezpieczyć i tak oto zakupiłem w/w laptopa. Bajerów raczej nie ma, ale aż taki zły też nie jest. O czym warto wspomnieć?
zasilacz jest tak samo kiepski jak ten Asusa - krótki kabel, jakoś łatwo się rozłącza..
w Archu defaultowy kernel się wywala, natomiast drugi typu "fallback" działa bez problemów..
zestaw głośników 4.1 gra całkiem nieźle, szkoda tylko, że jakoś pod Linuksem nie chcą wszystkie grać..
zauważyłem, że na panelu dotykowym odstaje kawałek plastiku, już teraz zaczyna się coś "odpinać"
całość wydaje się solidna, chociaż odnoszę wrażenie, że kiedyś odchylę monitor na tyle energicznie, że wyłamię go z zawiasów..
klawiatura czasami nie nadąża za moim tempem pisania - gubią mi się literki
wifi i grafika została postawiona bez żadnych problemów - tego się nie spodziewałem
tacka CD z powodzeniem mogłaby robić za podstawkę na kubek - wyjątkowo solidny element
Póki co to tyle. Nie mam czasu aby bardziej się nim zająć. Czeka mnie jeszcze przeniesienie danych ze starego sprzętu, dopiero wtedy przesiądę się definitywnie na nową maszynkę.
Ano tego, że często można zupełnie olać przedmiot, a i tak się go zaliczy. Weźmy taką matematykę dyskretną. Były kolokwia, było zaliczenie. Na żadne z nich się nie uczyłem. Tak szczerze mówiąc było to celowe - czas poświęciłem na naukę fizyki.
W zadaniach oddawałem odpowiedzi tylko na to co w ogóle kojarzyłem i pamiętałem z poprzednich lat. Mimo mojego przekonania, że nie zaliczę okazało się, że dostałem 3 :D
Pewnie trzeba też uwzględnić fakt, że obniżono próg do 40% :P
Hmm czy czegoś nie wiem, czy skrót 'JP' już nie odnosi się do polskiego papieża? A ja głupi cały czas myślałem, że "pokolenie JP" na Demotywatorach odnosi się do tych co nagle zaczęli się identyfikować ze swoją wiarą..
To durne z pozoru pytanie sprawiło, że nieco zmieniłem pogląd na temat słuszności tej debaty. Nie chcę kwestionować wiedzy ludzi po "stronie" internetu. Odniosłem natomiast wrażenie, że ta całość była farsą.
"Przedstawiciele" sieci raczej nie chcieli zadawać pytań. Woleli przedstawiać swoje uwagi, obawy na temat proponowanych zmian. Tylko niewielu próbowało zadać jakieś pytania (często nawet słuszne). Pomijając to nasi przedstawiciele tak naprawdę przedstawiali jedynie swoje spojrzenie na sprawę. Jakoś zabrakło mi tych zapowiadanych pytań internautów.
Premier z kolei sprawiał czasami wrażenie bycia lepiej przygotowanym do dyskusji. Czy odpowiadał sensownie na całość? Nie wiem. Momentami odnosiłem wrażenie, że po prostu miał lepsze argumenty. Poza tym mówił otwarcie na co się zgadza, na co nie, oraz o czym może podyskutować.
Na wykopie pojawił się swego czasu link do filmu dokumentalnego "Wypalony". Krótka opowieść o człowieku z wykształceniem, który będąc na emeryturze wypala węgiel drzewny.
I nie jest to historia typu "został wyrzucony z domu i zapomniano o nim". Ten człowiek dokonał własnego wyboru i właśnie to chce robić. Jak to powiedział, jest wolny. Można powiedzieć, że żyje w nędzy a mimo to jest szczęśliwy z tego życia. Szczerze go podziwiam za to. Znalazł swoje miejsce w tym świecie i jest z tego szczęśliwy.
W mojej pamięci utkwiło jedno zdanie:
Człowiek jest niewolnikiem swojego posiadania
Bardzo ciekawy dokument, polecam. Szkoda, że dostęp na stronie TVP jest płatny. Była kopia na YT, ale została już usunięta. Być może gdzieś w sieci jest to jeszcze dostępne.
Nie znoszę zimy. Głównie z powodu zimna. Muszę natomiast stwierdzić, że w tym roku mamy piękną zimę. Zwłaszcza te ogromne zaspy w rodzinnych stronach. Dawno czegoś takiego nie było.
A dla mediów, które straszą mrozem, mam małą wiadomość - pieprzcie się. Zawsze co roku były mrozy. Raz lżejsze, raz srogie. Jakoś dawniej nie straszono ludzi tym faktem na taką skalę jak teraz.
Już raz pisałem o moim postanowieniu dotyczącym korzystania z GPG. Dzisiaj w końcu wrzuciłem swój klucz na serwer. Przez jakiś czas wahałem się czy tak zrobić. Muszę przyznać, że dla mnie proces zarządzania kluczami, oraz obsługa samego GPG jest raczej skomplikowana.
W każdym bądź razie, jeśli ktoś jest zainteresowany wrzucam adres linki do mojego klucza na publicznych serwerach:
Dlaczego? Głównie dlatego, że teraz na drugim komputerze nie mogę się zalogować na mojego Skype'a. Do tego ich strona leży i nie mogę go sobie nawet przypomnieć. Tak się kończą sprawy kiedy coraz więcej rzeczy powierza się maszynie.
Gdy było głośno o pomysłach śledzenia ruchu internautów zastanawiałem się jak temu zaradzić. Myślałem o tym aby postawić sobie dedyka i posłużyć się nim jako bramką wyjściową na świat. Połączenie pomiędzy moim komputerem, a tą "bramką" byłoby szyfrowane. Wadą było to, że wystarczyło namierzyć tą bramkę aby i tak przechwycić to co wychodzi na zewnątrz.
Dlatego fajowym pomysłem wydaje mi się to co stworzyli ludzie z TPB - Ipredator. Jest to sieć VPN, która (w uproszczeniu mówiąc) służy jako wyjście na świat. Oczywiście połączenie pomiędzy komputerem a VPNem jest szyfrowane. Wydaje mi się natomiast, że namierzenie ruchu wychodzącego konkretnej osoby korzystającej z takiego rozwiązania jest dość utrudnione.
Jest to pomysł na to aby cała komunikacja z internetem była jakoś zabezpieczona. Założę się, że dla chcącego i tak nie będzie problemem aby śledzić ruch konkretnego użytkownika.
Na blogu jednego z twórców pojawiła się ciekawa informacja:
Witam. Mam zaszczyt poinformować, iż dziś po godzinie 20:00 na stronie PTs udostępnimy fragment dokumentacji. Nie będzie tam wszystkich informacji dotyczących Pioneer'a. Będzie to zaledwie 1/100 ale i tak warto ją przeczytać...
W zasadzie byłem ciekaw o co chodzi, także wspomnianą dokumentację pobrałem ze strony PowerTeam'u. W sumie przedstawiona dokumentacja jest chyba jakimś kawałem.
W PDFie są 2 strony litego tekstu (na dodatek czcionką Comic Sans). Całość mówi jaki to system jest wspaniały, oraz jakich zaawansowanych technik będzie używał. Do tego będzie super stabilny dzięki technologii IEP, która jest ścisłą tajemnicą. W zasadzie wszystko jest ścisłą tajemnicą poza przewidywaną zajebistością tego OSa.
Jak dla mnie zapowiada się wyjątkowo słabo. Na miejscu autorów nie wypuszczałbym takiego dokumentu, nazywając go "dokumentacją". Co najwyżej to mogła być notka z działu marketingu
Nie przemawiają do mnie założenia projektu, które wspominają, że będzie super udany. Do tego będzie go wspierała kosmiczna technologia obcych. Szkoda, że nie podparto tego żadnymi konkretami. Ja na wiarę nie zamierzam brać tego pomysłu poważnie.
Postanowiłem coś zrobić z wyświetlaniem cytatów w notkach. Dodałem tło, zaokrągliłem rogi, wrzuciłem cień i graficzkę. Z efektu końcowego jestem zadowolony. Jedyne co mi oczy kole to jakość wrzuconej grafiki. Wprawdzie mam wersję wektorową, ale po eksporcie i tak widać te brzydkie piksele w paru miejscach. Pewnie kiedyś to poprawię.
Wspomniany cytat będzie się tak prezentować:
Drogi Marszałku, Wysoka Izbo. PKB rośnie. Różnorakie i koledzy, skoordynowanie pracy obu urzędów koliduje z szerokim aktywem zabezpiecza udział szerokiej grupie w tym zakresie jest ważne z dotychczasowymi zasadami systemu powszechnego uczestnictwa. Reasumując. utworzenie komisji śledczej do tej sprawy wymaga niezwykłej precyzji w przygotowaniu i znaczenia tych problemów nie zaś teorię, okazuje się iż dokończenie aktualnych projektów zabezpiecza udział szerokiej grupie w większym stopniu tworzenie postaw uczestników wobec zadań stanowionych przez organizację. Mając na zakres i miejsce ostatnimi czasy, dobitnie świadczy o nowe rekordy pomaga w większym stopniu tworzenie dalszych poczynań.
A krótsze tak:
Początek traktatu czasu panowania Fryderyka Wielkiego, Króla Pruskiego żył w naturze rozumnej wolnej woli swojej.
Litwo! Ojczyzno moja! Ty jesteś jak zdrowie. Ile cię stracił. Dziś piękność zda się damom, starcom i psy tuż to mówiąc, że po odzież nie wiem, czy na łowach niż się sam nie czytano w latach dojrzałą. Lecz mniej zgorszenia. Ach, ja i zalety Ściągnęły wzrok surowy znać było, że nam, kolego!
Ps. coraz więcej elementów na tej stronie robię z użyciem CSS3. Jedyny mankament tego jest taki, że dla jednej reguły trzeba czasami stosować jeszcze jej firefoksowe i webkitowe odpowiedniki. Trochę to upierdliwe i niepotrzebny narzut kodu generuje..
Zawsze wydawało mi się, że pojęcie usability jest tworem czysto wirtualnym - wykorzystywanym jedynie na potrzeby projektowania aplikacji. Ostatnio doszedłem do wniosku, że przydałoby się aby część firm (np takich co projektują kasowniki, meble, etc) podszkoliła się w tej dziedzinie.
Z pewnym rozbawieniem przyglądam się jak w Gdynie ludzie mają problem z obsługą parkometru. Okazuje się, że obrotowa gałka sprawia tyle kłopotów, że ludzie po prostu nie płacą. I jaki tutaj zysk ma miasto?
Podobnie wkurzam się teraz na biurko, przy którym mam nieprzyjemność siedzieć. Jego konstrukcja skutecznie blokuje moje nogi, przez co nie mogę ani przysunąć się do monitora, ani "wyłożyć się".
Gdyby ktoś odrobinę się zastanowił to user experience byłoby lepsze, a zadowolenie (oraz korzyści) z produktu większe. W sumie to smutne. Produkt, choć masowy, mógłby być skonstruowany bardziej pod użytkownika, a nie producenta. Fakt, czasami to sprawia trudności, ale zyski mogą być spore. W końcu czyż nie ma lepszej reklamy niż zadowolony klient?
Podobnie jak rok temu (no, prawie :) spisuję na łamach tego tutaj wpisu moje podsumowanie roku 2009. Tym razem piszę nieco szybciej, bo po prostu chcę mieć to z głowy.
Czy w ogóle warto robić takie podsumowania? Myślę, że tak. Lepiej zapamiętuję fakty z przeszłości. Poza tym potrafię ogarnąć to co się wydarzyło, jakoś to przeanalizować i podsumować. Wnioski czasami są przydatne w odniesieniu do postanowień na przyszłość.
Troszkę się zdziwiłem widząc w serwisie zlecenia.przez.net możliwość "weryfikacji" konta poprzez powiązanie go z kontem z Allegro. Jak na moje to fail, bo co to za weryfikacja, jeśli na Allegro również daje cwaniaczków?
Wydaje mi się, że w polskim internecie jest jakiś trend aby powiązać konto z Allegro, dla wiarygodności.
Dzień 24 grudnia rozpocząłem od stwierdzenia, że kaca mam. Co gorsza musiałem zebrać się i w przeciągu kilku godzin dojechać do domu, aby pomóc w przygotowaniach do Wigilii. Intensywna wiara w rychłe wytrzeźwienie przyniosła rezultaty i tak po jakiś trzech godzinach czułem się wyjątkowo dobrze. Podejrzewam, że kac był rezultatem mieszania trunków, a nie całonocnego picia. Owe mieszanie trwało zaledwie do godziny 22, także stawiam na to, że mój żołądek nie wywiązał się ze swoich obowiązków.
Reszta dnia była zupełnie nijaka. Pół dnia zawoziłem jakieś rzeczy, później zabrałem się za mycie samochodu, aż tu nagle wybiła godzina kolacji. Tym razem kolacja wyjątkowo skromna, choć takie lubię najbardziej.
Dzień 25 grudnia z powodzeniem można wyłączyć ze świątecznej tradycji. Tego dnia zostałem ojcem chrzestnym mojego siostrzeńca, natomiast reszta dnia to była "uczta" z okazji tego chrztu.
Muszę przyznać, że sam chrzest był dość zabawny. Część kościelna wydawała mi się bardzo chaotyczna, nie mówiąc o tym, że w zasadzie nikt nie wiedział co ma robić :) Mimo poważnej roli nie czułem się specjalnie zestresowany, co w sumie i dobrze. Po co się niepotrzebnie denerwować.