Miastowy jakiś taki..

Dodano 29 MAJ 2008 roku o godzinie 22:34:53

Powoli zaczyna wchodzić we mnie straszna kreatura. Jest nią mianowicie 'miastowy'. Po czym to poznaję? Przede wszystkim po ignorancji wobec wszystkich osób, które mijam. Patrzę beznamiętnie na tych wszystkich żebraków, na ich totalnie beznadziejny stan. Ignoruję większość osób, które swym wyglądem są tak powtarzalne.

Mam ich wszystkich po prostu gdzieś dopóki nie są ze mną w żaden sposób powiązane.. Cholera, jaka hipokryzja we mnie wstąpiła. Naprawdę zaczynam być jakiś taki miastowy.. Dawniej to jakoś bardziej mnie obchodziło. Nie byłem tak wybiórczy jeśli chodzi o zainteresowanie innymi osobami. Może to życie w mieście sprawia, że tacy się stajemy.

Inni zachowują się podobnie. Omijają beznamiętnie tych, którzy są w potrzebie. Nie interesują się tym, gdy jakiś facet obok szarpie swoją żonę i wyzywa ją na cały głos od kurew. Młode bachory gdy widzą wolne miejsce w autobusie/tramwaju pchają się do niego, żeby jak najszybciej zająć. Gdy widzą, że ktoś starszy stoi obok nich to zlewają tą osobę z tłem, tak jakby nie istniała.. Podobnych przykładów jest więcej. Ta panująca ignorancja w mieście jest po prostu straszna, nie chcę, żeby i mnie doszczętnie pochłonęła..

Krótki test Firefox 3b5

Dodano 08 KWI 2008 roku o godzinie 22:34:47

A co tam. Pobrałem sobie paczuszkę z AUR. Odpaliłem nowego FF i oczywiście dostałem komunikat, że jakieś 90% moich wtyczek jest niekompatybilnych. No dobra, twórców Liska nie mam co winić, fajnie będzie jeśli twórcy tych wtyczek szybko wezmą się do roboty..

Na pierwszy rzut oka poirytowała mnie ikonka przy wyszukiwarce. W zależności od przeglądanej strony jej tło się zmieniało przez co całość wyglądała co najmniej nieciekawie. Poza tym denerwuje mnie spory pasek z URLami, które program stara się dopasować do tego co wpisujemy w pasku adresu.

Widać również pewne kwiatki związane z integracją ze środowiskami graficznymi. Czasami jest tak, że pod zakładką widzę jakiś pasek, a zwłaszcza w panelu administracyjnym..

FF3b5

Gdzieś, kiedyś czytałem, że wtyczki dla ff3 będą się instalowały bez konieczności restartu programu. Wydaje mi się nawet, że dawniej tak było. Niestety na chwilę obecną tak nie jest co sprawiło, że troszkę się zawiodłem.. Problem jest też z tym, że na chwilę obecną nie ma AdBlocka, bez niego nie mam ochoty przeglądać neta. Ponoć można zrobić jakieś obejście, ale ja tak nie chcę ;-)

Na szczęście druga wtyczka, niezbędna dla mnie - firebug w wersji beta działa również na FF3, niestety jest jeden problem - konsola JS coś nie chce najlepiej działać.

Poza tym to wszystko działa dość szybko, nawet niektóre strony które na FF 2.0.13 chodzą troszkę topornie to na FF3 chodzą całkiem szybko. Myślę, że po rozwiązaniu problemów, o których napisałem będę mógł spokojnie przesiąść się na nowego Lisa.

Poniżej wrzucam dwa obrazki, żeby było jasne o czym pisałem (sorry za bałagan w tej notce, nie chce mi się jej za bardzo redagować ;p)

FF3b5

FF3b5

Klik i działa ?

Dodano 22 MAR 2008 roku o godzinie 19:31:11

Dzisiaj przyszedł do mnie znajomy. Przyszedł z dwoma laptopami i kablem ethernetowym. Jeden laptop miał Vistę, drugi XPka. Chodziło o to, że nie szło stworzyć lokalnej sieci. Spędziłem jakieś 2 godziny. Wiecie co udało mi się w tym czasie zrobić ? Jedynie tyle, że kompy połączyłem bezprzewodowo, ale udostępnianie na żadnym z nich nie działało..

Co więcej, okazało się, że zajebistość Visty nie pozwala na tworzenie sieci kablowych. W XPku było coś takiego jak "stwórz sieć domową". W Viście jest jedynie odpowiednik dla sieci bezprzewodowych... Żeby było zabawniej oba kompy po podłączeniu kabelka wykrywały siebie, z tym, że XP twierdził, że nie ma dostępu natomiast Vista ubolewała o jakiś problemach i zalecała odłączenia kabla (sic!?).

W ogóle stwierdziłem, że na chuj temu systemowi (mówię teraz o Viście) coś takiego jak "napraw problem", kiedy to gówno pomyśli chwile i stwierdzi, że nic nie potrafi. Faktycznie, naprawdę to nic nie potrafi...

Gdyby ktoś się czepiał, próbowałem stworzyć tą sieć ze strony XPka, niestety ten z kolei miał jakieś bóle związane z sieciówką (że coś jest be). Po prostu brak mi słów.

Co ciekawe, gdy już są problemy to po prostu dupa zbita. Nie byłem w stanie ani trochę się rozeznać z tych systemowych errorów.. Mówią Linux straszny bo terminal. Ja przynajmniej wiem co go wtedy boli (zazwyczaj pokaże błędy, które łatwo można zrozumieć/wyszukać). Windows (przynajmniej Vista) jak pokaże błąd to albo się ciąć albo do serwisu od razu biegać. Ja pewnie jako ZU robiłbym to drugie nader często..

Miłość, a retardacja

Dodano 05 MAR 2008 roku o godzinie 09:48:21

Fajna sprawa. U wielu osób, które są w stanie "in love" (pewnie w większości u facetów) można zauważyć emocjonalne cofnięcie o 600lat. Osoby, nawet te poważne (ofc mówię o tych, które znam), potrafią odstawić takie szopki jak napis "Kocham Cię xxx" pod zdjęciem ukochanej w jej galerii w Naszej-Klasie. Jak nie tam to w komentarzach na jej blogu/etc.

So lame, chciałoby się rzec. Ja w moim poprzednim związku podobnie się zachowywałem. Czasami miewam nawroty choroby i moja ukochana jest zaskoczona spontanicznym i często wylewnym powtarzaniem tych dwóch słów, choć nie robię tego teraz w ten sposób. Już nie piszę bzdurnych i dziecinnych komentarzy, w takie rzeczy nawet pięciolatki się nie bawią. Chcesz swojej drugiej połówce powiedzieć, że ją kochasz? Zrób to podczas rozmowy (nawet przez szatańskie i pogańskie gg), ale nie płaszcz się i nie pisz takich rzeczy w komentarzach na jakiejś stronie. To jest po prostu płytkie...

Krótka myśl

Dodano 23 LUT 2008 roku o godzinie 22:02:15

Odnośnie dyskusji w pewnym wykopie.

Wystarczy dodać, że ktoś szerzy zło (i/lub jest poplecznikiem Złego) i od razu mamy boże błogosławieństwo do tępienia...

Nie wolno Nam. Na rany Chrystusa nie wolno Nam! Dopuścić do dalszego istnienia tego “szatańskiego pomiotu” Mówią

Walka Trwa! Redwatch Polska żyje!
Jak Fenikx z popiołu Redwatch się odrodzi po każdym ataku! Rzekoma akcja zablokowania strony Redwatch.info dała tyle, że wzbogaciliśmy się o IP lewackiego ścierwa!!!

a ja mówię a mówię to z pełną konsekwencja i wiarą w nauki Jezusa Chrystusa (de facto Ortodoksyjnego Żyda) iż mają numery wzorowych Chrześcijan.

Nic odkrywczego, ale na litość (boską chciałoby się wręcz powiedzieć) dajcie sobie spokój z mieszaniem bóstw we wszystko! To dla mnie brzmi jak średniowiecze --,--

Przeczytane: Kapłan

Dodano 19 LUT 2008 roku o godzinie 09:18:20

Kapłan :: okładka

Żyjesz spokojnie tyle lat, aż nagle dostajesz "ataku". Praktycznie miesiąc wycięty z życiorysu (i wcale nie mowa tutaj o okresie ;p), ale gdy dochodzisz do siebie jesteś kimś zupełnie innym. Uświadamiasz sobie nagle, że pamiętasz zdarzenia, które spotkały przodków z twojej linii. Niestety nie pamiętasz wszystkiego dokładnie, ale w zamian posiadasz wszelkie umiejętności swoich przodków. Jesteś mistrzem fechtunku, potrafisz stworzyć 50 różnych trucizn, władasz ponad 60 językami z czego część to języki wymarłe kilkaset lat temu... Niestety od wieków poszukuje ciebie pewne bractwo, które chce tą wiedzę wykorzystać do swoich celów.

Przyznam się, że do zakupu tej książki zachęciła mnie reklama w portalu nasza-klasa. Miałem troszkę pieniędzy do zbycia (te 30zł to nie jest wiele) i postanowiłem kupić i przekonać się czy warto było.

Odniosłem wrażenie, że Krzysztof Kotowicz (autor), trochę wzorował się na "Kodzie Leonarda da Vinci". Tu niedomówienia, później okazuje się, że wszystko niby jasne, ale jednak czegoś nie powiedziano do końca itd. Fabuła wciąga i jest bardzo fajnie przeniesiona na polskie realia. Wspomniane bractwo ma również bardzo ciekawą interpretację Boga, czyli mamy tutaj również wątki związane z religią (już widzę, jak "tró" katolicy będą chcieli tą książkę palić).

Książka jest podzielona na dwie części. Niestety wadą każdej z nich jest dość banalny koniec. Odniosłem również wrażenie, że ta druga część już nie była aż tak ciekawa jak pierwsza.

W skrócie mogę powiedzieć, że książka warta pieniędzy. Ciężko było się oderwać i jakoś te 500 stron przeczytałem w 3-4 dni. Bardzo spodobało mi się cofnięcie do przeszłości Kapłana, różne wstawki dotyczące wielu kultur (nie tylko polaków - Wikingów, dawnych Polan). Przedstawiona przeszłość wydaje się tak bardzo prawdopodobna, że można w to uwierzyć. Mamy nawet własną interpretację zdarzeń z 11.09, wykorzystaną na cele książki :) Moja ocena 4/5.

Tybet

Dodano 07 LUT 2008 roku o godzinie 23:07:32

  • 2050- USD + 800 USD
  • 6950 zł + 1350 USD
  • 1980 Euro + (1520 $)

Tyle mniej więcej kosztowałby mnie wyjazd do tego kraju. Dlaczego Tybet? Co może w nim być tak szczególnego, że właśnie tam chciałbym pojechać?

Myślę, że na dzień dzisiejszy powiedziałbym, że chcę tam jechać dla kilku powodów. Poza tymi tradycyjnymi (zwiedzanie, poznawanie kultury, etc), chciałbym znaleźć tam drogę, oraz sposób życia wg Buddhy. Możliwe, że to brzmi irracjonalnie, ale tak właśnie jest. Chciałbym tam jechać głównie po to, żeby móc zgłębić tą religię/system filozoficzny, oraz poznać jej szczegóły.

Gdzieś wyczytałem, że aby móc w pełni poznać wszelkie zasady Buddyzmu, należy mieć kogoś na wzór mentora. Określenie "przewodnik duchowy", jest właściwie lepsze. Taka osoba pozwoliłaby mi zgłębić wszelkie tajniki tej religii.

Cóż pozostaje mi poczekać, aż będę w stanie przeznaczyć podobne kwoty i zrobię to o czym myślę od dłuższego czasu - wyjadę tam na, co najmniej, miesiąc (choć pewnie i to będzie za mało)..

Dokończysz... ?

Dodano 19 STY 2008 roku o godzinie 19:37:24

Dokończ historię

Jeszcze gdy byłem gówniarzem na moich korkach z angielskiego bawiliśmy się w pewną fajną gierkę. Niektórzy pewnie ją znają (ja niestety nazwy nie pamiętam...), inni pewnie nie, więc postaram się bardzo krótko przedstawić o co chodziło.

Otóż wymyślaliśmy sobie jakiś temat, a potem na zmianę zapisywaliśmy na kartce swoją część (zazwyczaj dwa-trzy zdania max) opowiadania na w/w temat. Po zapisaniu swojego zdania zaginaliśmy kartkę tak, aby druga osoba nie widziała co było napisane.

Gdy kartka nam się kończyła rozwijaliśmy ją i czytaliśmy to co tam było napisane. Często okazywało się, że efekt był wyjątkowo zabawny i cała historia wbrew pozorom zachowywała spójność.

Taka zabawa bywała na różnych forach, lecz była bezsensu (wiadomo - było widać to co inni napisali). Z tego powodu to raczej było mało ciekawe... Ja, w ramach testowania pewnego skryptu, zrobiłem stronkę (skrypt?), który ponownie wykorzystuje ten pomysł z tą różnicą, że pokazanie wszystkich fragmentów nastąpi mniej więcej za tydzień, czyli 26-01-2008. Dodatkowo widać jest ostatnio dodany fragment, tak żeby cała opowieść była w miarę spójna.

Jeśli coś takiego Ciebie interesuje to zapraszam na radmen.dharkness.info (przy okazji sprawdzę ten hosting ;p).

Jednocześnie proszę o:

  • nie spamowanie
  • brak wulgaryzmów (albo ich maksymalna redukcja)

4x obejrzane (bardzo skrótowe opisy)

Dodano 13 STY 2008 roku o godzinie 10:07:58

  1. Ergo Proxy

    "Mhroczne" anime, które cały swój mrok straciło w późniejszych odcinkach. Jakkolwiek początek był naprawdę obiecujący, to kolejne odcinki były po prostu beznadziejne. Obejrzałem do końca, ale właściwie z tych 23 odcinków warte oglądania było jakieś 18.

  2. I am Legend

    Inni już się rozpisywali o tym filmie. Kolejny przykład na to, że w tych czasach adaptacje książkowe są o wiele lepsze niż filmy, które nie są na niczym oparte. Podobała mi się gra Willa Smitha, zabawne sceny (choćby pouczanie psa nt. imprez), oraz (IMHO) niebanalny koniec. Naprawdę warto obejrzeć.

  3. Next

    Najnowszy film z Nicolasem Cage. Naprawdę lubię tego aktora, ale w tym filmie aż tak bardzo nie popisał się swoim talentem. Niestety efekty specjalne były dość słabe. Akcja natomiast dość ciekawa. Film fajny do oglądania, choć niekoniecznie trzeba iść na to do kina.

  4. Strzelec

    Super film. Muszę przyznać, że po obejrzeniu miałem ochotę włączyć go jeszcze raz. Ciągle jakaś akcja, a te ciągłe skradanie etc bardzo mi się spodobało :)

Z rozmów niekontrolowanych

Dodano 08 STY 2008 roku o godzinie 21:40:25

Kochanie :: 21:22:15 / S 21:23:03
Jesteś dla mnie Wszystkim

Kochanie :: 21:22:39 / S 21:23:27
i niech stracę, mogę mieć z Tobą nawet dziesiątkę dzieciaków

Ja :: 21:22:52
a setkę ? :>

Ja :: 21:22:58
mówiłem Ci, że jestem mormonem ?

Kochanie :: 21:23:35 / S 21:24:22
Jeżu, dobrze że mówisz mi to teraz a nie po ślubie

Kochanie :: 21:23:49 / S 21:24:36
przynajmniej mam jeszcze szansę Cię rzucić

Krótko: Widelands vs. Settlers2

Dodano 28 GRU 2007 roku o godzinie 12:36:49

Co tutaj wiele mówić. Widelands, gra wzorowana na Settlers 2, umywa się do pierwowzoru i nie warto jej nawet instalować.

Mógłbym powiedzieć, że Widelands jest nowszą grą, ale grafika jest kiepska (tak ta dosowa z 1996 roku jest lepsza). Grywalności nie ma, ponieważ trzeba zgadywać do czego służą poszczególne budynki, bo nie ma ich opisu, itd...

Jeśli ktoś myśli jeszcze nad starymi dobrymi gierkami to naprawdę nie interesujcie się tymi kopiami wzorowanymi na Settlers2, lepiej zainstalować oryginał.

BTW, gra działa również pod Linuksem, lecz nie poprzez Wine, a DOSBOX ;-]

Rozmowa z pewnym Irakijczykiem - ciąg dalszy

Dodano 07 GRU 2007 roku o godzinie 20:45:59

Prawie rok temu rozmawiałem z pewnym Irakijczykiem. Ahmed (bo tak mu na imię) uciekł z Iraku i dostał się do Syrii. Chce jednak wyjechać gdzieś do EU. Z dzisiejszej rozmowy wynika, że aby to uczynić musi zdobyć zaproszenie do jakiegoś z tych krajów, bo inaczej nie otrzyma wizy (prawo arabskie tak nakazuje).

Pomyślałem sobie, że mógłbym mu w tym pomóc, jednak mam pewne wątpliwości. Może ktoś z Was ma pojęcie, czy faktycznie tak jest, oraz czy jest się czego obawiać? ;-)

Poradnik: jak shackować konto w Tibii ?

Dodano 03 GRU 2007 roku o godzinie 16:57:04

Już wcześniej dwaj moi znajomi kUtek i Dizzer, którzy profesjonalnie zajmują się hackowaniem kont w Tibii opisali pewne metody jak zdobyć czyjeś konto. Niestety ich opisy nie pozwalały hacknąć konta powyżej 100lvla, a to ze względu na dodatkowe zabezpieczenia Clipsoft dla tych kont.

W tym artykule postaram się przedstawić pewne sposoby obejścia tych zabezpieczeń (tak istnieją!), dlatego ten artykuł podzielę na część teoretyczną i praktyczną. Szanowna braci joggerowa. Wiem, żeście są profesjonalistami w łamaniu wszelkich zabezpieczeń, ale łamać kont w Tibii tak jak ja nie umiecie, także nie wypowiadać mi się tu! ;->

Obejrzane - Beowulf

Dodano 01 GRU 2007 roku o godzinie 16:43:43

W czasach wielkich bohaterów żyje najmężniejszy z nich – Beowulf. Pokonawszy potężnego potwora o imieniu Grendel, Beowulf ściąga na siebie niegasnący gniew jego uwodzicielskiej, a zarazem bezwzględnej matki, która zrobi wszystko, co w jej mocy, aby pomścić syna. Epicka w swoim rozmachu walka, do jakiej doszło, wspominana była później przez wieki, a imię Beowulf zapisało się na zawsze w ludzkiej pamięci.

Muszę przyznać, że po tym filmie mam dość mieszane uczucia. Może najpierw zacznę od samej techniki, tudzież tego jak ten film wyglądał. Otóż mogę powiedzieć, że mamy do czynienia z oglądaniem animacji na bardzo wysokim poziomie (coś w rodzaju Final Fantasy). Zadbano o każdy najmniejszy szczegół (choćby pojedyncze żyłki na ręce Beowulfa). Poza super grafiką, oglądamy prawdziwych aktorów, przeniesionych do cyfrowego świata (zapewne metodą motion capture).

Animacja sprawia, że odnoszę wrażenie oglądania prawdziwej baśni, a właściwie to ta animacja lepiej oddaje klimaty baśni. Podejrzewam, że gdyby sprawę załatwiono w klasyczny sposób (tzn, "realny" świat + animacje) efekt mógłby być zepsuty. Problemem w tym wszystkim dla mnie byli aktorzy. Wiem, że byli realni, ale widziałem ich postacie cyfrowe. Podczas oglądania filmu ciągle miałem problem z tym czy oglądam jakąś animację czy, może jednak, zwykły film. Wiem, że to brzmi absurdalnie, ale czułem się dość nieswojo widząc typową animację połączoną z grą prawdziwych aktorów, których postacie zdigitalizowano.

Mówiąc o aktorach chcę jeszcze wspomnieć krótko o dziwnym głosie Angeliny Jolie, który strasznie mi nie przypadł do gustu (-;

Pomijając mój największy ból mogę jedynie ponarzekać na samą postać Beowulfa. Do aktora, który go grał, nic nie mam. Mam na myśli jedynie to, że w scenariuszu ktoś postanowił z tego herosa zrobić gościa z syndromem megalomana, który przy każdej okazji (nawet gdy go nikt nie słyszał) skandował głośno swoje imię... Niestety to troszkę psuło mi ogólne wrażenie z oglądania filmu.

Zespoły na mojej liście odtwarzania

Dodano 18 LIS 2007 roku o godzinie 15:12:26

Oto spis zespołów, które aktualnie mam na mojej liście odtwarzania. Teraz niech mi ktoś powie czy dałoby się radę upakować mnie do jakiejś subkultury? ;-)

Organizacja czasu

Dodano 10 LIS 2007 roku o godzinie 19:48:48

Niestety zauważyłem, że z nią u mnie ostatnio coraz gorzej jest... Niby coś planuję na następny dzień, ale niestety nic z tego nie wynika. Może jest tak dlatego, że część z tych rzeczy zapisuję na kompie, a inne sprawy staram się zapamiętać. Mam tendencje do odsuwania wszystkiego na później, przez co mogę mieć później problemy.

Myślałem nad tym aby w jakiś sposób planować sobie co jest do zrobienia każdego dnia i trzymać się stricte (albo w dużej mierze) wg tego planu. Komputer od razu odpada. Obawiam się, że mogę mieć coś takiego, że się od niego nie oderwę. Niby chcę zobaczyć co jest w planie i nagle 150 innych spraw mi się przypomni i tracę czas przed kompem.

Znacie jakieś dobre metody na załatwienie takich spraw ?

Fedora 8 - pierwsze starcie

Dodano 10 LIS 2007 roku o godzinie 12:12:04

Fedora logoZaraz pod wydaniu nowej Fedory postanowiłem, że zobaczę sobie jak się sprawuje ten system. Ponoć ta Fedorka ma lepsze wsparcie dla laptopów, ponoć jest szybsza. Część z nich okazało się prawdą, co do pozostałej części to nie wiem, nie miałem jak sprawdzić.

Instalacja była troszkę długa (dłuższa niż w wypadku Ubuntu), ale tego i tak nie mogę nazwać problemem, bo z kolei straszliwie długa nie była. Katalog domowy trzymam na osobnej partycji i jakież było moje zdziwienie kiedy nie mogłem się zalogować. Okazało się, że mój użytkownik pod Ubuntu miał UID ustawione na 1000, a ten z Fedory na 500. Zamiana UID nie była problemem i mogłem się cieszyć wspólnym katalogiem domowym.

Niestety problem pokazał się przy instalacji jakiś paczek (domyślam się, że na płytce DVD fedory jest również lokalne repo - tak jak w Debianie). Niestety nie udało mi się niczego zainstalować. Problem polegał w tym, że repo, które jest na DVD, nie było dodane. Próbowałem różnych modyfikacji konfiguracji znajdującej się w katalogu /etc/yum.repo.d ale niestety nie udało się. Brakuje mi programu typu "apt-cdrom", który by tą sprawę załatwił...

W tym miejscu mam prośbę do tych co mają Fedorkę z wyjaśnieniem jak to się robi ;-)

Niestety gcc nie jest zainstalowane, a zainstalować nie mogę, także nie mogłem zainstalować sterowników do Wi-Fi (ndiswrapper), oraz do grafiki (ATI). Z tego co zauważyłem nie ma wirtualnej paczuszki, rodem z Ubuntu, "build-essential", także będę musiał szukać wszystkich wymaganych do kompilacji paczek. Mam nadzieję, że wszystko jest na tym DVD.

Ogólne wrażenie? Całkiem dobre. Fedora ładuje się szybciej, co już jest dużym plusem. Odnoszę wrażenie, że można z niej korzystać całkiem swobodnie (czyt. bez jakiś przedziwnych problemów) także możliwe jest, że zagości na moim laptopie. Jeśli w dalszym użytkowaniu, się okaże, że jest szybsza od Ubuntu to ma spore szanse być number one na moim lapku ;-)

BTW. miałem ciekawy error po testowaniu płytki - "Error - ok", niżej przycisk "ok" ;p

Subiektywnie o tym dlaczego Linux jest lepszy

Dodano 03 LIS 2007 roku o godzinie 18:12:10

Od pewnego czasu prowadzę wyjątkowo jałową konwersację nt. "wyższości" Linuksa od Windowsa (lub odwrotnie). Niestety jest ona przegrana i nie ma co tłumaczyć dlaczego. Po prostu gdy słyszę teksty typu "i chuj, że ma" nie chce mi się dalej rozmawiać. Mógłbym powiedzieć, że to jest taka sama pyskówka jak te na linii moher/prawicowiec-komuch/lewicowiec...

W tej notce nie przedstawię żadnych wiadomości technicznych ani cyferek. Chcę podejść do sprawy jedynie od strony ideologicznej.

Obejrzane - Elektra

Dodano 03 LIS 2007 roku o godzinie 11:13:05

Nuda, nuda, nuda... Film totalnie nudny. Jak dla mnie akcja była beznadziejna, a sama Jennifer Garner niczego nie polepszała.

Panią Garner kojarzę głównie z filmu serialu Alias, który IMO był dobry. W "Elektrze" "tajemniczość" bohaterki po prostu ssała. Sama odtwórczyni roli lepiej wyglądała w czarnym sweterku, który miała, niż tym czerwonym kostiumie (który równie dobrze mógł być lateksowy)...

Już dawniej oglądałem ten film i zapomniałem o jego istnieniu. Nie dziwię się nawet dlaczego.. Nie polecam.