Ciekaw jestem co pomyślała kobieta w sklepie gdy zobaczyła typa z przekrwionymi oczami, mamroczącego coś do siebie z głosem jakby był po konkretnej libacji. Przyłapałem się na tym (nie pierwszy raz), że idąc do sklepu, zaraz po tym jak się obudziłem, nie potrafię w miarę przejrzyście wyartykułować mojej zakupowej potrzeby. No i do tego te przekrwione oczy i tryb niekontrolowanego growlowania.
Trochę tak menelskim klimatem mi zajechało.
Zamieszanie związane z dzisiejszą akcją "Krzyż" bardzo mi się podoba. Jest to dowód na to, że ludzie jak chcą się zbiorą aby manifestować swoje racje. Nawet jeśli są one absurdalne. Jeśli fetyszyści krzyża mogą siedzieć i wykrzykiwać swoje racje to takie same prawa mają Ci co są już wkurzeni/zmęczeni całą sytuacją.
W sumie to również jestem zmęczony tym cyrkiem. Mała grupka ludzi narobiła takiego zamieszania, że dzięki nim w oczach zewnętrznych obserwatorów możemy wyjść na fundamentalistów. W imię czego? Uczczenia pamięci ofiar? Nie sądzę.
A jednak się udało. Dzisiaj wraz z przyjaciółmi jedziemy do Kuchar na wielki kurs medytacyjny z lamą Ole. W końcu będę mógł się przekonać jaki jest w rzeczywistości, oraz zweryfikować to co inni o nim mówią.
Wizja wyrwania się na weekend brzmi niesamowicie. Przyda mi się taka forma odpoczynku.
Wymagania:
- różnorodność gatunków granej muzyki
- najlepiej aby udało się to odpalić spod konsoli, na komputerze, który służy jako serwer
Czego próbowaliśmy:
- importowania stacji z shoutcast.com - stacje często "padały" po paru godzinach od dodania; monotonia
- Jamendo.com (via Jamendo Console Player) - każdego dnia leci to samo, w tej samej kolejności
Czy jest ktoś w stanie polecić stronę/program służące jako "odbiornik" internetowego radia? Mam dość poszukiwania stacji, przydałoby się sprawdzone rozwiązanie.
Sen pierwszy: spotkałem lamę Ole Nydahla, przypominam sobie, że powiedział do mnie: jaki piękny facet
Sen drugi: przewija się od jakiegoś czasu, a mianowicie śni mi się, że nie ważne jak mocno docisnę pedał hamulca to samochód i tak zatrzymuje się na tyle powoli, aż w kogoś wjeżdżam..
Coś mnie podkusiło i ponownie zainstalowałem Amaroka 2. Muszę przyznać, że w tym wszystkim nawet udało mu się odtworzyć jakąś muzykę. Takiej kobyły to już dawno nie widziałem.. Samo uruchomienie się wymagało paru minut, renderowanie głównego okna (po maksymalizacji z tray'a) parę ładnych sekund. Woolnooo. Poza tym interfejs skomplikowany i mały użyteczny.
Strasznie zawiedziony jestem nowym Amarokiem. Wiedziałem wcześniej, że najnowsza wersja słabo wyszła mimo to chciałem dać jej kolejną szansę.
Na szczęście nie jestem sam. Są ludzie, którzy tęsknią za starą dobrą wersją 1.4. To oni właśnie postanowili zrobić port Amaroka 1.4 i przystosować go pod bibliotekę QT4. Mowa o Clementine. To jest to czego szukałem. Póki co player zostanie u mnie na dłużej.
Komórkę mam chyba od 10 lat. Przez ten czas ani razu nie zapomniałem swojego numeru PIN, aż do dzisiaj. Po raz pierwszy też zablokowałem sobie telefon i muszę odkopać kod PUK (o ile gdzieś jeszcze jest). Oby się znalazł, bo po salonach jechać się nie chce.
Albo to są pierwsze objawy mej demencji starczej, albo Parkinson zaczyna się rozwijać w najlepsze. Pamięć do cyferek miałem zawsze i jestem zaskoczony tym, że nie mogę sobie przypomnieć tego kodu..
W każdym bądź razie na jakiś czas jestem odłączony od komórki.
Pewnego razu zauważyłem, że jeden z moich znajomych swój wpis na Blipie oznaczył tagiem #takakarma. Czym dla Was jest karma? Wydaje mi się, że coraz więcej osób próbuje swój los "spychać" na karmę (podobnie jak niektórzy robią to samo w stosunku do boga), nie wiedząc chyba czym to jest. Co ciekawe znam osoby, które są przekonane o istnieniu karmy, chociaż są ateistami.
W takim razie czym dla Was jest karma? Jak rozumiecie to pojęcie?
Tym razem chodzi o Wirtualną Polskę. O mało się nie przewróciłem czytając artykuł "Gry na Linuksa mogą stanowić zagrożenie". Co konkretnie mnie rozbawiło?
Hackerom udało się spowodować zagrożenie dla komputerów z systemem operacyjnym Linux. Na jednym z głównych serwerów wymiany plików zamienili plik z grą Unreal na plik z tą samą grą, ale z dodanym trojanem
Co jest tutaj śmiesznego? Ano faktycznie, niedawno zaszło coś takiego, choć nie dotyczyło to gry Unreal, a serwera IRC UnrealIRCd (więcej o tym na Niebezpieczniku). Panom z WP gratuluję.
Wychodziłem z pokoju gdy poczułem smród. Nawet się nie zdziwiłem, w końcu ten mały kotek, który gdzieś tam gonił te myszki musiał narobić kupę. Rozpoczęły się poszukiwania..
Po obudzeniu potrzebowałem jakiś 2 minut aby pojąć, że nie mam żadnego kotka..
Włączyłem sobie tryb "Skype on me" i zapomniałem o nim. Do momentu gdy ktoś się odezwał. Jakaś "moly" z jakiejś Wielkiej Brytanii. Coś tam mi pisze, że chce mnie zobaczyć i prosi o odpalenie kamery. Myślę sobie, czemu nie? (najwyżej wyszedłbym na geja ;). Odpalam kamerkę coś tam gadam do mikrofonu, ale kobita ciągle milczy. Potem prosi o pokazanie "reszty", a na końcu chce gacie oglądać.
Prawie się nabrałem. Cyber sex via Skype? Podziękuję.
Mam! Użyję Facebooka jako closed-openid! Dlaczego? Po raz kolejny potrzebuję konto do jakiegoś serwisu, a wcale nie chce mi się tam rejestrować. Za to z użyciem FB to może być proste.
Btw. czy ktoś się orientuje gdzie na nowym Filmweb znajdę listę recenzji DVD? Kiedyś był wielki spis, a teraz jedynie lista ostatnio dodanych recenzji.. Niestety nie odnajduję się w tym nowym układzie.
Wydaje mi się, że w Polsce agile jest jakimś tabu. Na studiach mam przedmiot zwany "Inżynieria oprogramowania". Pani doktor skupiła się jedynie na tradycyjnych metodach, o agile mówiąc tyle, że istnieje (choć miała poświęcić temu więcej czasu). Podobnie z różnymi wykładami na konferencjach. Ostatni przykład Infoshare i wykład pt. "Kiedy na twardo a kiedy na miękko – porównanie skuteczności stosowania tradycyjnych metodyk zarządzania TPM i podejścia zwinnego Agile.". Tam również poświęcono 90% czasu na omówienie tradycyjnych metod i jedynie wspomniano o zwinnych metodach.
Czy u nas to jest jakiś temat zakazany, a może jest na tyle nieatrakcyjny, że nie warto o tym wspominać? Rozumiem, że obie metody mają swoje "za" i "przeciw". Zastanawia mnie jedynie to dlaczego poświęca się tyle czasu na tradycyjne metodyki, a zwinne się hm.. pomija?
Moczyć nogi mimo braku słońca i ogólnego mrozu - fajowe. Założyć skarpety na nogi uwalone piaskiem, oraz wskoczyć w buty - mega relaksujące. Iść boso przez plażę na której nikogo nie ma - bezcenne.
W sumie już dawno nie łaziłem sobie nad morzem. Brak dobrej pogody jest nawet fajny, można mieć cały pas piachu tylko dla siebie.
Tak sobie pomyślałem, że gdybym miał okazję mieć posadę boga to pewnie zrobiłbym dokładnie to samo co on. Wystarczy stworzyć jakąś planetę, posadzić na niej ludzi i stworzyć dla nich odpowiednik Farmville. Przednia zabawa na całe tysiąclecia.
Tu wojenka, jakieś nowe odkrycia, zaraz potem totalny regres, aby po chwili jakaś choroba wykosiła większość i ponownie zjednoczyła resztki. Ciągle coś by się działo, co więcej za każdym razem coś nowego i ciekawego.
Faktycznie, świat nas otaczający to ciągła zmiana. Wystarczy tylko to dojrzeć.
Postanowiłem w końcu zakupić sobie narzędzie, które pomoże mi w mojej praktyce medytacyjnej. Jest nim mala, którą najłatwiej opisać jako "buddyjski różaniec". Z ciekawości poczytałem sobie troszkę o malach i przyznać muszę, że jej symbolika jest całkiem powalająca.
Sama liczba korali już ma masę symboli (opisane znaczenia najwyraźniej nie dotyczą tylko i wyłącznie tradycji buddyjskiej). Natomiast to co mnie kompletnie zaskoczyło to fakt, że w zależności od prowadzonych praktyk ważny jest również materiał oraz kolor mali. Co ciekawe nie spotkałem się z tym aby w Diamentowej Drodze znaczenie miał materiał i kolor mali. Ważna jest ogólna budowa, czyli 108 korali (są też małe male mające 27 korali) oraz symboliczna stupa.
Wikipedia mówi nawet, że jest taki pogląd iż chrześcijański różaniec pochodzi właśnie od tradycyjnych mali.
W zasadzie jeśli chodzi o najbliższe wybory prezydenckie to nie wiem na kogo głosować. Wszyscy wydają się być równie złym wyborem. Może w takim razie głosować przeciwko temu kogo zdecydowanie nie chcę widzieć w roli prezydenta? W tej sytuacji pozostaje mi zdecydowanie czy lubię bardziej nijakiego Komorowskiego, czy pomieszanego Napieralskiego.
A może lepiej będzie zbojkotować wybory, albo dopisać sobie kandydata? W mojej ocenie Pan Cthulhu zdecydowanie nadaje się to tej roli.
Pamiętam swoje zaskoczenie, gdy w dniu 10 kwietnia opuściłem uczelnię - wszystkie ulice miały już biało-czerwone flagi z czarną wstążką. Byłem pod wrażeniem prędkości z jaką udało się to zorganizować.
Minęło już trochę czasu a flagi nadal sobie wiszą w najlepsze. Dla mnie wiszące flagi kojarzą się z czymś co ma znaczenie dla naszego narodu. Może są o tyle wyjątkowe, bo są wywieszane stosunkowo rzadko i na krótki okres czasu?
Z tego też powodu zapytuję (bo chyba jestem nie w temacie) - nadal mamy żałobę? A może stan ten wywodzi się z jakiejś tradycji? Osobiście obstawiam, że nikomu nie chce się posprzątać po sobie. Podobnie jak po wszelkiej maści kampaniach politycznych (czyt. wybory).
Konto na YouTube mam od jakiegoś czasu. Wrzuciłem tam nawet całe dwa filmiki i to wszystko. Poza tym praktycznie zero aktywności. I co jest w tym najlepsze? Regularnie zostaję zapraszany do znajomych. Ach, to Web 2.0 jest takie fajne. Można mieć znajomych, z którymi nie zamieniło się ani słowa (nie ważne czy w realu, czy w sieci).
Cały czas poszukuję jakiejś nowej muzyki. W sumie to nie chodzi już o konkretne zespoły, ani gatunek. Słucham tego co mi się podoba. W związku z tymi poszukiwaniami trafiłem ponownie na Jamendo. Muzyki tam jest od groma, chociaż nie wszystko mi się podoba.
W wolnych chwilach przesłuchuję sobie jakąś listę najpopularniejszych utworów i w ten sposób wyłapałem Diablo Swing Orchestra, o której pisał nie raz Zal. Moja kolekcja muzyczna wzbogaciła się o kolejnego wykonawcę.
A może Wy możecie mi coś polecić z Jamendo?