Już dawniej pisałem o serii Neon Genesis Evangelion. Dzisiaj obejrzałem "The end of Evangelion" będący (z tego co mi wiadomo) tym właściwym zakończeniem. Wcześniej serię zakończono jakąś rozmową Shinji-Shinji, z której nic nie wyniosłem...
Podobnie było i tym razem. Zakończenie było tak jasne, że jedynie wiem troszkę więcej o aniołach. A poza tym znowu pytania, pytania i jeszcze raz pytania...
Czy Shinji nadal jest prawiczkiem? Jeśli nim nie jest to z kim stracił dziewictwo, czyżby z Rei? A może z rudowłosą lalką, a być może z panią opiekunko-policjantko-mamuśką ?
Przeglądając oficjalną stronę WT dowiedziałem się o istnieniu dwóch nowych teledysków z nowej płyty.
Tak więc dzisiaj miałem okazję nacieszyć się klipami "The Howling" oraz "Frozen". Teledysk "The Howling" jest jakby miksem (a właściwie prezentacją) gry "SpellBorn". Ten klip może za bardzo mi się nie spodobał, ale za to "Frozen" zrobiło już miłe wrażenie. Ich styl, czyli to co lubię ;-]
Poza tym, zespół ma swoje konto na YouTube. Do obejrzenia mamy tam kilka ich teledysków.
Seria Avatara jest opowieścią o świecie, w którym ludzie potrafią wykorzystywać naturę do właśnych potrzeb. Są cztery nacje, podzielone na cztery podstawowe elementy natury (ogień, woda, powietrze, ziemia), którymi posługują się w życiu codziennym i/lub w walce. I tak np. benderzy (sorry nie wiem jak przetłumaczyć słowo bender) potrafią dowoli manipulować jednym z tych elementów. Jest też jedna osoba - Avatar - która potrafi opanować wszystkie cztery elementy oraz dowolnie się nimi posługiwać. Osoba Avatara zawsze przechodzi reinkarnację, a każde jej kolejne wcielenie rodzi się u innej nacji.
Wszystkie nacje żyły w pokoju, niestety nacja ognia wytoczyła wojnę i niczym Hitler chciała zagarnąć wszystko co się tylko dało. Niestety Avatar zaginął, dopiero po 100 latach (od poprzedniego wcielenia) zostaje odnaleziony. Mały Aang ma jeszcze sporo do nauki zanim kogokolwiek uratuje...
Co tu dużo mówić... Film wart obejrzenia. Czarno biały obraz jeszcze bardziej potęguje całe wrażenie. Czasami wydawało mi się, że w tym szarym świecie było widać pewne kolory, a szczególnie czerwony, ale to się mogło tylko i wyłącznie wydawać...
Z początku odniosłem wrażenie, że sprawa z Schindlerem to jakaś ściema. Facet koniecznie chciał zarobić i nic innego go nie obchodziło... Dopiero pod koniec pokazał kim naprawdę był...
Jeśli się mam czegoś przyczepić to tylko tego, że wszędzie gdzie były ważniejsze dialogi to mówiono po angielsku, a wszelkie pozostałe (mniej ważne) kwestie były już w tych językach, w których wtedy mówiono...
Powtórzę się i powiem, że naprawdę warto obejrzeć ten film...
Pierwszy odcinek włączyłem chyba w piątek. Dzisiaj obejrzałem 21 odcinek i jak mniemam koniec sezonu. Mam jeszcze drugą płytkę z resztą odcinków, które w wolnym czasie na pewno obejrzę.
Fabuła jak dotąd jest dla mnie cały czas mało jasna. Spora masa tajemnic, które aż chce się poznać sprawia, że tylko dzisiaj obejrzałem z 10 odcinków. Przez jakiś czas zrobię test mojej woli i postaram się w ogóle nie dotykać płytki z resztą odcinków Neon Genesis Evangelion ;-]
I stało się, dzisiaj obejrzałem ostatni odcinek. Muszę przyznać, że świat anime zaczyna mnie ponownie wciągać. Taka odskocznia od rzeczywistości jest naprawdę fajna.
Samuraja Champloo dostałem od popKorna. Ten cfaniak podsunął mi to zaraz po tym jak obejrzałem ostatni odcinek Afro Samuraja. Jakoś zawsze miałem słabość do tego typu filmów. Jacyś samotni wojownicy, świat pełen zła i kłamstwa, a oni dążący zawsze przed siebie ("my only way is forward"), kierujący się niepisanym kodeksem, mający swój honor...
Co to wiele mówić. Film bardzo mi się podobał. Obsada aktorska wyśmienita, ich gra również. Pomimo jakiejś "ciekawszej" fabuły, teksty jakie się tam sypały były po prostu na 5+.
Wiele scen po prostu bawiło do łez. Po raz pierwszy ,od dłuższego czasu, wyszła polska dobra komedia, z której znowu można się pośmiać.
Myślę, że ten film przedstawi paru kobietom jak pewne sprawy wyglądają gdy patrzą na nie faceci. Co do części "prawd" o jakich mówili panowie mogę się zgodzić, ale nie jestem pewien czy tekst z "sakwą" faktycznie może na nie tak podziałać :-].
Scenką, która mnie rozwaliła do samego końca był motyw (najbardziej wyrwany z kontekstu) pana Kota, który do psa zaczął "krzyczeć" "fuck you!". Swoją drogą ten pies w tym filmie również się nasłuchał... ;p
Jeśli masz okazję to leć do kina na ten film. Myślę, że naprawdę warto!
Muszę przyznać, że z takimi emocjami oglądałem jedynie "Zieloną Milę". Normalnie cały czas głowa była przy monitorze. Nie mogłem po prostu uwierzyć co widziałem...
Ci co jeszcze nie zdążyli obejrzeć tego odcinka niech koniecznie to zrobią. Nie zdradzę co tam było :)
Wszystko zaczęło się od blogu Patrysa.
Normalnie nie oglądam mangi, właściwie jedyną jaką znam lepiej niż samo kojarzenie tytułu jest Dragonball :)
Ale po kolei... Ktoś na joggerze napisał o kolejnej notce dot. goriona. Zaciekawiony wszedłem sobie na linka. Później zaczęło się takie dla zabicia czasu przeglądanie innych notek i w końcu natrafiłem na tą.
Już zassałem 1 odcinek i jestem pod nie małym wrażeniem :)
Główną postać gra murzyn (Samuel L. Jackson) z fryzurą w stylu afro, który ciągle pali skręta.
Właściwie morał z 1 odcinka jest taki - "Nothing personal, just revenge" i właściwie to w pełni tłumaczy fabułę, nie będę przecież streszczać odcinka :)
Zabawne są postacie. Mnisi, którzy zamiast jakiś tradycyjnych broni (typu miecz, maczeta, maczuga, etc..) posiadają zdobycze najnowszej techniki, oraz pokaźną armię cyborgów :) Jak narazie oni się nie mieszali za dużo w losy naszego samuraja, jedynie pod koniec jeden z cyborgów zrobił małe "ała" :)
Styl animacji, czy też ta tzw. "kreska" jest bardzo ciekawa (nie wiem jak to inaczej określić :P). Kolory są głównie ciemne, ale to doskonale oddaje nastrój.
Jedynym moim problemem był fakt, że nie rozumiałem wszystkiego o czym mówiono. To pewnie dlatego, że mój angielski nie jest so perfect.
Już ściąga się 2 odcinek, pewnie jutro go obejrzę ^^
Właśnie wróciłem z Eragona. Film fajny, ale co tam, macie małą recenzję (IMHO mało ciekawą :P).
Trudno się spodziewać, żeby w tak krótki czasie pokazać wszystko, niestety za bardzo skrócono okres pobytu Eragona wśród Vardenów...
Nie pokazano 2 bliźniaków, którzy naprawdę mieli jakieś znaczenie i IMO byli ważnymi postaciami.
Aktorzy grali bardzo dobrze, nie mogę na nich narzekać. Polski dubbing również był dobry, jednakże późniejszy głos Saphiry (tzn, kiedy była nieco starsza :]) stał się troszkę "odpychający" :)
W sumie to już wszystko. Efekty były naprawdę udane, od samego początku akcja przyciągała uwagę. Świat przedstawiony, a właściwie wyobrażony, przez reżysera znacznie różnił się z tym jaki ja sobie wyobraziłem podczas czytania, przez co w paru momentach miałem spory mętlik..
Bardzo bolał mnie również fakt, że nie przedstawiono tego jak podczas końcowej bitwy rozbito ogromny kryształ. Niby szczegół, ale o tym powinno się pamiętać. Również należało pamiętać, że elfka (nie wiem jak się pisze jej imię :) ) nie wyglądała jak elfka. Ona wyglądała jak zwykły człowiek! A przecież autor wyraźnie w książce opisywał wygląd elfów, oraz wskazywał to, że one zdecydowanie się różniły od ludzi. Elfy wyglądały bardziej "wzniośle" od ludzi. Niestety w filmie o tym zapomniano. Zapomniano również o późniejszej roli elfki (choćby podczas walki z Cieniem Durzą).
Mimo wszystko warto iść na ten film. Akcja jest bardzo ciekawa i warta obejrzenia, mimo tego, że trzeba było bezlitośnie obciąć parę momentów, parę przyspieszyć (np. rozwój Saphiry i nauka Eragona), a o niektórych (IMHO ważnych) po prostu zapomniano...
Tia, niby to miał być horror. Ja jestem człowiekiem o cholernie słabych nerwach i horrorów to ja nie oglądam. Wczoraj był u mnie kumple i postanowiliśmy to sobie obejrzeć.
Ostatnio zauważyłem, że niektóre horrory niczym nie straszą. Podobnie było z tym filmem. Ja się tylko jeden raz przestraszyłem. Był to moment kiedy pan, który powinien wypaść przez okno jakoś się czegoś chwycił i tak gwałtownie wyciągnął dłoń ku górze, wraz z drastyczną zmianą muzyki...
Ten film jedynie mógł przerażać swoim okrucieństwem. Pan wydłubywał oczy ofiarom własnymi palcami i niektóre sceny tego typu były pokazane. Pomimo tego to obraz podobny jak z 'Teksańskiej Masakry Piłą Mechaniczną' - taka sama nudna bezsensowna rzeź.
Właściwie to się troszkę pośmiałem, ale skoro to jest horror to ja powinienem się bać a nie śmiać.
Ogólna ocena: 4/10
Słyszałem różne opinie o tym filmie. Jedni mówili, że jest fajny, inni że długi i nudzi...
Mi tam się podobał :)
Prawdę mówiąc to spodziewałem się historii rekruta, lub jakiegoś żołnierza z doświadczeniem, który wybiera się na wojenkę aby pozabijac wrogów, a oglądamy historię szeregowca, który spędza ponad 120 dni na pustyni..
Oglądamy głównie to co się dzieje, z ludźmi w takich warunkach. Ci żołnierze nie mogą się doczekac 'skopania dupska' irakijczykom. Przez to oczekiwanie ich psychika zaczyna się zmieniac. Jednym słowem wariują :)
Dla mnie zaskoczeniem był fakt, że ten tytułowy Jarhead nikgo nie zdążył zabic. Wojna się zaczeła, on poszedł na swoją pozycję, aby zabic ze snajperki jakiś wysokich rangą oficerów, a tu nagle otrzymuje rozkaz, że nie ma strzelac. Po paru godzinach wraca do jednostki... Tam się już dowiaduje, że to koniec wojny... :)
Ogółem, film się nieźle oglądało, pomimo tego, że trwał 2 godziny. Spodziewałem się krwawej jatki, a nic z tego :) Nieźle byłem zaskoczony tym filmem i szczerze mówiąc to się nie zawiodłem :)
Ech... Powiem krótko - dla tych 3, 4 naprawdę śmiesznych tekstów nie warto iść na to do kina..
Nudny, kopiujący stare schematy film. Jak to powiedział mój kumpel - typowa masówka..
Fabuła podobna do tej ze Shreka. Wtedy to śmieszyło i mnie nadal śmieszy, ale teraz, w tym filmie, już nie...
Jeszcze raz powiem: Sezon na misia, nie warto - obejrzysz sobie za 2 lata w TV, lub za 2 miechy z torrentów :p
Masz wyłączone Java-Script, aby korzystać z pełnych (hehe dumnie brzmi) możliwości strony proszę włączyć obsługę JS
radmen's weblog - online
Miniblog
PSP- pytania nooba
Hej :) Mam spory problem. Zakupiłem sobie PSP (te starsze) i chce zainstalować na nim PSPKVM. Mam najnowszy firmware, ale tak naprawdę nie wiem czy na nim uda mi się cokolwiek zainstalować. Czy ktoś mógłby mnie oświecić co powinienem zrobić, aby móc zainstalować własne aplikacje ?
Ktoś tutaj raz pisał o nowym firmware, ale niestety nie mogę nic znaleźć :/ Pomoże ktoś ? :)
Od pewnej chwili zamierzałem się szarpnąć na małe zmiany w szablonie. Żadnych rewelacji. W sumie jedyna ciekawa rzecz to lekkie podciągnięcie znajomości css3. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem składni nowego CSS'a. Aktualnie moja najbardziej zaawansowana regułka to (taak, małe wrażenie robi, wiem o tym:P ):
#navbar > h2[id] ~ div { }
Ogółem to możliwości robią spore wrażenie. Szkoda tylko, że w mojej pracy muszę patrzeć na wszelkie inne przeglądarki... Na szczęście na blogasku mam to gdzieś, dlatego nie będę patrzeć na to jak IE będzie to interpretowało :P
No właśnie. Dlaczego przez serwis nasza-klasa dowiaduję się kto z moich znajomych hajtnął się był ? Oni przeca, w większości wypadków, są w moim wieku, a tak im się spieszy?
A tak na serio to naprawdę dowiaduję się o tego typu rzeczach przez naszą klasę..