Dodano 08 LUT 2008 roku o godzinie 17:32:27
Korzystając z okazji, że jestem w Chmielnie, postanowiłem odwiedzić moje liceum. Na "wyprawę" wybrałem się wraz z dwoma dobrymi znajomymi. Chwilka w szkole, utwierdziła nas w przekonaniu, że teraz widuje się tam bardziej dzieci niż prawie-dorosłych ludzi.
Po nie całej (a może całej?) godzinie wyszliśmy na miasto tak sobie. Dawniej (czyt. za czasów licka) zawsze było się z czego pośmiać. Totalny freestyle jeśli chodzi o tematy rozmów, a do tego klimat jak najbardziej przyjemny. Dzisiaj niestety można było zauważyć, że studia nieźle wlazły co niektórym za skórę. Z przykrością muszę przyznać, że również i mnie.
Dyskusje na dowolny temat zeszły na drugi plan, a na pierwszy trafiły studia i to co z nimi związane. Jeden z nas właściwie nie wiele o tym mówił, najwyraźniej nie musiał. Widać tylko było jak go nudzi przysłuchiwanie się rozmowom około-studyjnym. Dziwna rzecz. Ciężko się przyzwyczaić do nowych realiów, a jeszcze ciężej przychodzi uświadomienie sobie tego, że tak wiele się zmieniło. Świadczy o tym choćby ta nasza rozmowa. Nagle jakaś taka poważna, czasami tylko coś z czego się można było pośmiać (btw, i tak dotyczyło to studiów). Dziwne uczucie, nagle tak jakoś poważnie..
Dodano 06 LUT 2008 roku o godzinie 12:25:01
Co zrobić jeśli wszelki możliwy soft służący do połączenia z WiFi nawala ?
NetworkManager nie chce się odpalać, Wicd nie chce się połączyć. Próba ręcznego połączenia też nie przechodzi.
Coś jeszcze? Ano, podejrzewam, że DHCP nie chce przydzielić mi IP, ale nie wiem dlaczego. Od kilku miesięcy nie było żadnych zmian w ustawieniach, żadnego update'u w/w softu, a jednak nie mogę się połączyć (choć wcześniej wszystko działało).
Jakieś rady? Jeśli nic nie pomoże instaluje Windowsa, z żalem, ale zrobię to, bo już nie wyrabiam..
PS. u kumpla, który też ma Archa dzisiaj już net nie wstał również..
Dodano 30 STY 2008 roku o godzinie 19:49:44
Dzisiaj miałem wyjątkowo przykrą sytuację w moim Archu. Mianowicie daemon networkmanager się nie uruchamiał i połączenie z Internetem po prostu nawalało.
Jeśli masz podobny problem polecam instalację wicd, mnie to tyłek uratowało...
Dodano 20 STY 2008 roku o godzinie 16:30:45
Miałem przed chwilą dość poważną rozmowę z matką. Niestety uświadomiłem sobie dość przykrą rzecz, no ale może od początku... Od samego początku (tj, kiedy miałem bardziej rozwiniętą samoświadomość - gimnazjum) wiedziałem, że będę chciał studiować informatykę. Liceum wybrałem również z tą myślą, czyli o odpowiednim profilu. Teraz gdy nie dostałem się Informatykę straciłem cel, który od 6 lat w jakiś sposób mnie napędzał...
Z jednej strony może i dobrze, nie wiem czy podjąłbym podobną decyzję jak dawniej. Niestety teraz jest problem - co dalej? Studia to praktycznie "wyszkolenie" mnie w taki sposób, aby móc później podjąć jakąś pracę. Zawsze chciałem mieć taką pracę, w której mógłbym w jakiś sposób się spełniać, taką z której można czerpać jakąś satysfakcję. Dawniej "zawód" informatyka wydawał się być czymś takim, teraz to kojarzy się dla mnie bardziej z byciem "nolifem".
Ciężko jest kiedy człowiek tak naprawdę nie wie co by chciał robić w przyszłości. Jeden cel utraciłem, ale chciałbym go czymś zastąpić. Problem w tym, że nie wiem czym. Oczywiście skupiam się tutaj tylko na pracy, a nie życiu osobistym tj. rodzinie. Nie chodzi o to, żeby być "kimś". Chodzi tylko i wyłącznie o to, żeby znaleźć zawód, z którego można czerpać jakąś radość. Nie chcę, żeby to było coś co uważałbym za rzecz konieczną.
Mam problem, nie wiem co z tym zrobić...
Dodano 13 STY 2008 roku o godzinie 15:14:13
Kambel napisał w swojej notce "Jedyna rada to nie załamać się i uparcie iść do przodu." Szkoda, że w moim wypadku już za późno jest..
To już jest 13-stycznia. Pierwsze egzaminy mam 2 lutego, a czuję się przygotowany jako-tako jedynie z matematyki. Czeka mnie fizyka, z której kompletnie nic nie potrafię oraz programowanie, które nie powinno mnie zestresować. Specjalnie przyjechałem, ze stancji w Gdańsku, do domu wcześniej tak ażeby móc się pouczyć z fizyki. Wynik taki, że wczoraj nic, dzisiaj to samo. Wielu sugeruje "naucz się na pamięć zrozumienie przyjdzie później", teraz mogę im powiedzieć BULLSHIT, to wcale tak nie idzie zrobić. Bez zrozumienia nie mam się czego uczyć...
Pamiętam pierwszy dzień rozpoczęcia roku. "Bądź dumą PG", taa serio w to uwierzyłem i chciałem, żeby tak było. Niestety chęć bycia dumą PG zniknęła jakiś tydzień później. Teraz jedynie widzę piętrzące się problemy i coraz mniejszą chęć na dalsze studiowanie. Dawniej myślałem, że będę robił coś ciekawego, teraz dochodzę do wniosku, że te studia to tylko tymczasowe miejsce odsiadki na zdobycie kwitka, a ja raczej nie będę miał okazji spełniać swoich zainteresowań...
Serio cały ten zapał ulotnił się ze mnie, nie wiem nawet czy znajdę dość motywacji, żeby się przygotować na te egzaminy...
Hmm mogę mój stan określić jako przed depresyjny...
Dodano 22 GRU 2007 roku o godzinie 13:50:11
Nie okłamujmy się, już nie jest tak jak dawniej. Teraz święta to w ogromnej mierze czysto marketingowa kampania prowadzona w celu pomnożenia ilości gotówki w portfelach producentów.
Teraz święta rozpoczynają się miesiąc w przód i z dnia na dzień jedynie ich promowanie staje się intensywniejsze. Gdziekolwiek się nie pójdzie widzi się Mikołaja, jakieś renifery i inne świąteczne gadżety. Prawie wszędzie słyszeć melodie świąteczne, których wykonanie często jest żałosne, ale puszcza się ten crap, bo o świętach mowa. Moje ostatnie zakupy w Empiku (tak kupowałem prezenty) przebiegały w melodiach bliżej nieznanych wykonawców, których gardła nadawały się jedynie do śpiewania przy butelce. Zamiast posłuchać sobie normalnej dobrej muzyki, jaka tam zawsze leci, bombardowano mnie tym pseudo świątecznym nastrojem, który miałby spotęgować we mnie chęć kupowania, bo w końcu święta mamy.
No cóż, tym razem nastrój mi się nie udzielił. Wszędzie tego za dużo. Mikołaje wpierdalają się w telewizor, radio i nawet nasze mózgi. Marketing kwitnie, a my mamy paść jego ofiarami. Gwałci się nasze umysły wbijając na chama, że trzeba kupić więcej i więcej.
Dawniej czegoś takiego nie było. Mhm inaczej. Było, ale nie była to taka nawałnica. Nie było takiej ilości wesołych Mikołajów z naklejką na czole "kup mnie!". Nie było tego szaleństwa tylko rodzinna atmosfera i dobra kolacja wigilijna. Teraz odnoszę jedynie wrażenie (albo wszędobylska reklama sprawiła, że tak myślę), że święta ograniczyły się do idei Mikołaja i dawania prezentów...
what a splendid pie
pizza pizza pie
every minute every second buy buy buy buy
what a splendid pie
pizza pizza pie
every minute every second buy buy buy buy
pepperoni and green peppers mushrums olives chives
pepperoni and green peppers mushrums olives chives
need therepy therepy advertising causes need therepy therepy advertising causes need
therepy therepy advertising causes therepy
Dodano 18 GRU 2007 roku o godzinie 20:11:57
Mam już dość! Coraz bardziej i porządniej wkurzają mnie sterowniki ATI, które są prawdopodobnie winne wywalaniu "artefaktów" na mój monitor. Zwykły screenshot ekranu nic nie dawał, także dorwałem się do cyfrówki kumpla i walnąłem dwie fotki.

Może ktoś ma jakiś pomysł jak zaradzić czemuś takiemu? Zapomniałem dodać, że te artefakty pokazują się w zupełnie losowych momentach, czasami w ogóle, czasami ciągle...
PS. Restart X-ów usuwa ten problem. Problem w tym ile można X-y restartować ? :>
Dodano 15 GRU 2007 roku o godzinie 17:58:45
Kurwa! Normalnie zaraz nie wyrobię. Nie dość, że ostatnio wszystko mi z laptopa wjebało to teraz mam wielki finał i sam laptop się wjebał!... Już wcześniej były dziwne problemy typu resetujący się (nie wiadomo skąd i dlaczego) BIOS.
Teraz natomiast mam motyw, że nic nie widzę na ekranie. Z początku myślałem, że pewnie matryca padła, ale przed chwilką znowu diabła odpaliłem i normalnie działała, ale po chwili znowu wszystko padło. Ściągnąłem nowego flasha na pendrive'a i teraz włączam to cholerstwo z nadzieją, że się odpali.. Jakieś sugestie, rady (poza oddawaniem tego do naprawy - szkoda czasu :/) ?
Dodano 13 GRU 2007 roku o godzinie 01:27:35
Ok, wpakowalem sie w niezla kabale z Archem. Nie dosc, ze podczas instalacji wyjebal mi inne partycje (a specjalnie ustawialem, zeby nie ruszal ich w ogole) to teraz zastanawiam sie co mu jeszcze brakuje, zeby nie bylo tyle pierdolenia...
Teraz pozostaje mi ogromne todo:
- zrobic jakies ludzkie laczenie sie z WiFi (bo jak nie to wracam na Ubuntu)
- zrobic cos z tym, zeby wiekszosc cholera wygladala tak jak w ubuntu !! xD
Po chwili stwierdzam, ze trace tylko czas z Archem. Nie moge uzywac nawet polskich znaczkow. Poza tym ogolny wyglad jest beznadziejny, a ja czuje, ze naprawde nie mam ochoty tracic czasu na konfiguracje tego wszystkiego...
TODO:
- Poprawić wygląd (coś cairo-lcd nie chce się zainstalować)
- Poinstalować wszelki soft
usunąć zbędny syf naleciały z KDE
- rozwiązać sprawę klawiszy funkcyjnych dla mojego lapka
- skompilować jajko dla ustawien optymalnych dla laptopa
Dodano 30 LIS 2007 roku o godzinie 14:45:42
Żebrząca pani poi swoje kilkuletnie dziecko 0.5l butelką Pepsi...
Taa, ona na pewno potrzebuje pieniędzy...
Dodano 24 LIS 2007 roku o godzinie 15:37:23
DND, czyli "Do Not Disturb". Taka krótka notka, jeśli będę miał na jabberze status DND, a Ty będziesz truć mi dupę bzdetami to bezceremonialnie dam bana i tyle.
Jeśli nie rozumiesz, że jestem zajęty to masz problem, nie obchodzi mnie to. Mam nadzieję, że wyrażam się jasno - wtedy, kiedy mam status DND nie zawracaj mi dupy bzdetami! ;-[
Dodano 24 LIS 2007 roku o godzinie 15:21:16
... jeśli i tak znajdą się idioci, którzy zawsze będą musieli podzielić się swoją naprawdę ważną wiadomością ...
Szkoda, że jabber nie ma czegoś takiego jak "ignoruj", albo od razu "ban". Jakoś do tej pory niczego takiego nie znalazłem...
BTW, ciekawe kiedy lud zrozumie, że jak się jest zajętym to faktycznie tak jest...
Dodano 22 LIS 2007 roku o godzinie 21:02:32
Bywają takie chwile, że nic mi się nie chce. Właśnie taka chwila teraz mnie dopadła. Chciałbym napisać notkę na bloga (ba, właśnie to robię), ale nie ma o czym. Nic ciekawego co by można było opisać/przedstawić... Błądzę od strony do strony. W końcu postanowiłem odwiedzić czołowy polski serwis webdwazero - wykop.pl (tia.. wiem ;p ). Ponieważ stronę główną mam w subskrypcjach RSS zacząłem przeglądać wykopalisko. Szybko doszedłem do wniosku, że cyfrowe społeczeństwo polskie musi być znudzone.
Patrzę i patrzę... to co widzę, jest po prostu beznadziejne - "Doda zostaje z Radziem (video + fotogaleria)". Och! Doda i Radziu! Ciekawe kiedy znowu zobaczymy ich profesjonalnego pornola (nawet tego nie potrafią dobrze zrobić), który przypadkiem zostanie skradziony przez ewilowatego złodzieja... Przejdźmy dalej..
Dodano 18 LIS 2007 roku o godzinie 14:04:54
Bo ssie i to na maksa...
Prostytutki też ssą, bo... ssą!
Nie wiem czemu, ale już mam dość notek tego typu...
Dodano 15 LIS 2007 roku o godzinie 20:39:57
Sucho: zabito polaka w Kanadzie na lotnisku. Policja usilnie twierdziła, że był agresywny i ich zaatakował. Kłamała. Film, oraz artykuł o sprawie jest. Ja jednak nie do końca o tym chciałem.
Film na Youtubie jest od paru godzin. Komentarzy cała masa,niektóre niestety są przykre:
Czy to jest aby k... normalne żeby żeby czwórka policjantów szła na jednego bezbronnego człowieka i jeszcze z paralizatorem i to ma być profesjonalna wyszkolona zachodnia policja to jest po prostu zal nie policja to jest nie do pojęcia brak mi na nich słów tego nie idzie wg mnie opisać słowami
a co mu w ogole chodzilo ? presure of entertainment and got a little too excited? idiota.
Ten czarnuch go poraził?? Od dzisiaj jak sie dowiem ze koło mnie jest turysta z kanady i jest nim policjant dostanie wpierdolll!!! I ma być to głośne w KANDZIE
Dokładnie to nie widać czy walił po nim czy nie,ale zabić takich skurwysynów tylko
SKURWYSYNY! BANDA CFANIAKOW W GEJOWYCH UNIFORMACH !!!!DOZYWOCIE LUB ROZSTRZELAC PARALIZATOREM !!! dla podzelenia wrazen
Czy muszę dodawać coś więcej? Proponuję aby wszystkich zabić, tak dla pewności. Wtedy NA PEWNO nikt nikogo więcej nie zabije. Coś jeszcze ? Gdy polak zabije Kanadyjczyka to pewnie "bo musiał", ale kiedy jest na odwrót to od razu wielki krzyk.
Doobra, zdanie "wielki krzyk" jest nie na miejscu. Ci policjanci nie mieli prawa zrobić tego co zrobili, ale stało się tak, a nie inaczej. Każdy ma prawo nawalić, każdy ma prawo reagować różnie w pewnych sytuacjach.
Dodano 10 LIS 2007 roku o godzinie 19:48:48
Niestety zauważyłem, że z nią u mnie ostatnio coraz gorzej jest... Niby coś planuję na następny dzień, ale niestety nic z tego nie wynika. Może jest tak dlatego, że część z tych rzeczy zapisuję na kompie, a inne sprawy staram się zapamiętać. Mam tendencje do odsuwania wszystkiego na później, przez co mogę mieć później problemy.
Myślałem nad tym aby w jakiś sposób planować sobie co jest do zrobienia każdego dnia i trzymać się stricte (albo w dużej mierze) wg tego planu. Komputer od razu odpada. Obawiam się, że mogę mieć coś takiego, że się od niego nie oderwę. Niby chcę zobaczyć co jest w planie i nagle 150 innych spraw mi się przypomni i tracę czas przed kompem.
Znacie jakieś dobre metody na załatwienie takich spraw ?
Dodano 03 LIS 2007 roku o godzinie 18:12:10
Od pewnego czasu prowadzę wyjątkowo jałową konwersację nt. "wyższości" Linuksa od Windowsa (lub odwrotnie). Niestety jest ona przegrana i nie ma co tłumaczyć dlaczego. Po prostu gdy słyszę teksty typu "i chuj, że ma" nie chce mi się dalej rozmawiać. Mógłbym powiedzieć, że to jest taka sama pyskówka jak te na linii moher/prawicowiec-komuch/lewicowiec...
W tej notce nie przedstawię żadnych wiadomości technicznych ani cyferek. Chcę podejść do sprawy jedynie od strony ideologicznej.
Dodano 20 PAŹ 2007 roku o godzinie 15:42:17
Brak wcięć to zło, wcięcia w kodzie, ale nie właściwe to jeszcze większe zło...
Właśnie skoczyłem usuwanie wcięć kodzie HTML szablonu bo jakiś jełop robił wcięcia kompletnie na odwrót i lepiej, żeby w ogóle ich nie robił...
Logiczny wydaje się taki układ:
[blok]
[blok2]
cos
[/blok2]
[blok3]
[blok4]
cos
[/blok4]
[/blok3]
[/blok]
Proste i czytelne. A co powiecie o czymś takim:
[blok]
[blok2]
[blok3]
cos
[/blok3] [/blok2]
[blok4]
cos
[/blok4]
[/blok]
Może to nic, ale naprawdę wkurza...
Dodano 01 PAŹ 2007 roku o godzinie 23:01:00
Już mija parę dni (dokładnie od czwartku) kiedy to jestem na własnym (czyt. na stancji). Póki co jest ok. Jeszcze mamy co jeść, jeszcze jest kasa i raczej nie ma co się dziwić, bo tydzień ledwo się rozpoczął :) Mimo wszystko w tak krótkim czasie mogą człowieka spotkać dziwne sytuacje. Jedną z nich była pewna przemiła pani Moher...
Nasze mieszkanie jest na takim małym dziedzińczyku, w którym są ludzie, którzy przeżyli chyba całe swoje życie (ul. Zagrodowa - Gdańsk - dla zainteresowanych). W ostatnią sobotę przyjechał ojciec kumpli, którzy są razem ze mną na stacji. Przywiózł jakieś dodatkowe rzeczy, oraz psa (wabi się Bestia), który narobił przy okazji sporo hałasu...
Uporaliśmy się z bagażami i przed wejściem do budynku zostaliśmy na chwilkę, aby pogadać sobie. Nagle swoją obecnością uraczyła nas pani Moher z tekstem "co to za zbiorowisko?". My jedynie w konsternacji zastanawiamy się co odpowiedzieć, a pani dalej "co robiliście na podwórku?"...
Dodano 19 WRZ 2007 roku o godzinie 20:24:57
Tia, czym dyktando jest wiadomo. To, że ktoś postanowił zrobić coś takiego przez Internet jest nawet fajnym pomysłem. Tylko dlaczego do cholery jasnej to dyktando ma być przesyłane przez gg?!
Jak pokazali w telewizji materiał o tym to myślałem, że padnę. Naprawdę, ktoś miał pomysła robiąc takie dyktando poprzez program, z którego korzystają głównie osoby, które nie potrafią napisać jednego zdania w całości poprawnie... Oczyfiście, tak nie jest i fiadomo, że polska język trudna język, tym bardziej dla dzieci neo..
Sorki, jeśli kogoś uraziłem, ale ogarnia mnie pusty śmiech kiedy widzę, że właśnie przez gg ktoś organizuje takie dyktando. Dla mnie gg to właśnie taki zalążek oszpecania języka polskiego..
Masz wyłączone Java-Script, aby korzystać z pełnych (hehe dumnie brzmi) możliwości strony proszę włączyć obsługę JS
Miniblog
PayPal - szybkie pytanko
Niestety na stronach PayPal nie udało mi się znaleźć zadowalającej odpowiedzi wiec pytam. Chcę wziąć udział w aukcji eBay, gdzie płatność jest via w/w PayPal. Na moim koncie nie mam aktualnie żadnych środków, jednak jest ono powiązane z moją kartą debetową. Czy jest taka możliwość, że PayPalem zrobię przelew, a ten automatycznie obciąży moją kartę? A jeśli nie to jak to mogę rozwiązać? Problem dość pilny, bo w sumie to dzisiaj ta aukcja kończy się jutro i raczej do tego czasu nie będę miał tam żadnej kasy..
Komentarze
Dziwna ta Yerba Mate
Parę dni temu kupiłem sobie mały zapasik Yerba Mate z yerbamatestore.pl. Wybrałem dwie różne odmiany ("Pajarito" i "Cruz de Malta"). Co mogę powiedzieć ? Toż to jakaś kpina. Ta druga niby super mocna, a po 2h od wypicia chce mi się spać. Co ciekawe, te dwie odmiany + "Rosamonte", smakują IMHO tak samo. Skoro w smaku to samo to jaka różnica? Chyba sobie podaruję dalsze zakupy tych 'ziółek'..
Komentarze
Nowy, stary JID
Tymczasowo będę pod radmen@gmail.com. W razie czego wiecie co robić :>
Komentarze
Archiwum
Wrzesień 2008
Sierpień 2008
Lipiec 2008
Czerwiec 2008
Maj 2008
Kwiecień 2008
Marzec 2008
Luty 2008
Styczeń 2008
Grudzień 2007
Listopad 2007
Październik 2007
Wrzesień 2007
Sierpień 2007
Lipiec 2007
Czerwiec 2007
Maj 2007
Kwiecień 2007
Marzec 2007
Luty 2007
Styczeń 2007
Grudzień 2006
Listopad 2006
Październik 2006
Wrzesień 2006
Sierpień 2006
Kategorie
#$@%!
Cytaty
Filmy
Fotka.pl
Google
Humor
Kryptografia
Ku pamięci
Matura
Studia
Linux
Miniblog
Nieskładnie ?
Ogólne
Polityka
Praca
Projekty
Programowanie
Kurs PHP-GTK
Prywatnie
Przemyślenia
Religia
Zasady
Pytania
Statystyki
Techblog
Blog
Blog Kaszaka
Chiny z pierwszej ręki
cimlik
DeBlog
Dizzer
niepokorny.org
Personal Development po polsku
Weronika R. vel Cichodajka
YagAA weblog
Komiksy
Bug City
Garfield ^^
John and John
Organizacyjne
About me
Co mnie wkurza
Kontakt
Moja wishlista :D
Poszukuję anime :)
Zanim do mnie napiszesz
Różne
Dłużnicy.net
Forum żeglarskie
HackingPlanet.org
Jogger.pl
Pajacyk.pl - Polska strona głodu
tasklet.info
Wczasy na Kaszubach
Zasady obowiązują
Meta
Zaloguj się
RSS
Reklama