Archive | Virtual life RSS for this section

FB znowu w łaskach

Na początku mocno się zdziwiłem. Ponoć po dezaktywacji konta należało odczekać 2 miesiące aby w pełni konto zostało skasowane (odczekać w sensie, że nie logować się na nie). Co ciekawe tak się nie stało. Albo ja coś źle zapamiętałem, albo coś się zmieniło. Po półrocznej (o ile i nie dłuższej) absencji konto się zachowało.

Wracając do tematu, konto ponownie aktywowałem. Na początek dlatego, że jest mi po prostu potrzebne do celów zawodowych (wykorzystanie API FB). Poza tym tak jak już raz wspomniałem skorzystam sobie z tego czegoś jako odpowiednika OpenID.

Pomijając to muszę przyznać, że teraz Twarzoksiążka wydaje się być mniej obładowana treścią niż dawniej. W sumie nawet potrafię się w tym ogarnąć itd. Panel ustawień prywatności (który uchodzi za przerażający) był dość prosty do ogarnięcia – wystarczyło wszędzie zaznaczyć “tylko dla znajomych”, a reszty danych nie wypełniać ;)

Póki co ciężko mi powiedzieć, czy zostanę tam na dłużej. Jakoś nie czuję klimatów Facebooka, z resztą nie raz o tym pisałem.

Miniblog: Prawie mnie zgwałcono przez Skype

Włączyłem sobie tryb “Skype on me” i zapomniałem o nim. Do momentu gdy ktoś się odezwał. Jakaś “moly” z jakiejś Wielkiej Brytanii. Coś tam mi pisze, że chce mnie zobaczyć i prosi o odpalenie kamery. Myślę sobie, czemu nie? (najwyżej wyszedłbym na geja ;) . Odpalam kamerkę coś tam gadam do mikrofonu, ale kobita ciągle milczy. Potem prosi o pokazanie “reszty”, a na końcu chce gacie oglądać.

Prawie się nabrałem. Cyber sex via Skype? Podziękuję.

Miniblog: Już wiem po co mi będzie facebook

Mam! Użyję Facebooka jako closed-openid! Dlaczego? Po raz kolejny potrzebuję konto do jakiegoś serwisu, a wcale nie chce mi się tam rejestrować. Za to z użyciem FB to może być proste.

Btw. czy ktoś się orientuje gdzie na nowym Filmweb znajdę listę recenzji DVD? Kiedyś był wielki spis, a teraz jedynie lista ostatnio dodanych recenzji.. Niestety nie odnajduję się w tym nowym układzie.

Miniblog: Zapomniany Agile

Wydaje mi się, że w Polsce agile jest jakimś tabu. Na studiach mam przedmiot zwany “Inżynieria oprogramowania”. Pani doktor skupiła się jedynie na tradycyjnych metodach, o agile mówiąc tyle, że istnieje (choć miała poświęcić temu więcej czasu). Podobnie z różnymi wykładami na konferencjach. Ostatni przykład Infoshare i wykład pt. “Kiedy na twardo a kiedy na miękko – porównanie skuteczności stosowania tradycyjnych metodyk zarządzania TPM i podejścia zwinnego Agile.”. Tam również poświęcono 90% czasu na omówienie tradycyjnych metod i jedynie wspomniano o zwinnych metodach.

Czy u nas to jest jakiś temat zakazany, a może jest na tyle nieatrakcyjny, że nie warto o tym wspominać? Rozumiem, że obie metody mają swoje “za” i “przeciw”. Zastanawia mnie jedynie to dlaczego poświęca się tyle czasu na tradycyjne metodyki, a zwinne się hm.. pomija?

Przyczyna powodzi jest już znana

Z wielu rejonów Polski, a zwłaszcza z miejsc na terenach dotkniętych w ostatnim okresie ulewnymi deszczami i burzami, otrzymujemy od licznych osób niepokojące sygnały. Według tych – pokrywających się ze sobą informacji – wszystkie one mówią o pojawianiu się co pewien czas samolotów pozostawiających za sobą dziwne smugi na niebie. Według naocznych świadków samoloty te widoczne były w tych rejonach polskiej przestrzeni powietrznej, w których – wkrótce po ich przelocie – powstawały niespodziewanie potężne chmury deszczowe i niebawem występowały nadzwyczaj obfite opady – pisze na stronie internetowej biura prasowego Jasnej Góry o. Stanisław Tomoń,

Gazeta.pl – Pytania z Jasnej Góry. Czy powodzie w Polsce powodują tajemnicze samoloty?

Igranie z chmurami na polskim niebie?

I’ll just leave this here.

Go OpenSource Jogger v3!

Wiadomość o przepisaniu Joggera co najwyżej mnie zaciekawiła. To co jest teraz mi wystarcza i nie potrzebuję nowych bajerów. Natomiast pomijając to zastanawia mnie sposób rozwoju nowej wersji.

Wybranie małego teamu developerów może spowodować, że nowa wersja systemu powstanie dopiero za kilka miesięcy (?). Biorę tutaj również pod uwagę to, że to jest projekt rozwijany hobbystycznie także może się okazać, że deweloperzy po prostu nie znajdą wystarczającej ilości czasu na to aby przysiąść i pisać kod.

Rozumiem, że kod systemu Jogger v2 nie nadaje się na opublikowanie. Natomiast czy nie warto z nowego Joggera zrobić projektu OpenSource? W ten sposób ci co zdeklarowali się na stałą współpracę będą rozwijać większość kodu, a pozostali w miarę możliwości/chęci również coś dopiszą. Chętnie bym pomógł, ale wiem, że nie będę mieć dość czasu aby nadawać się na “stałego” dewelopera. Mimo to chętnie bym coś dopisywał/poprawiał w wolnych chwilach.

Oczywiście wymagałoby to pewnego nakładu pracy na samym początku. Trzeba napisać jakąś specyfikę pisania kodu, ogólne zasady odnośnie jego rozwijania, oraz wprowadzić cały model testowania zmian przed wdrożeniem ich na wersję produkcyjną.

Z drugiej strony Jogger miałby okazję stać się pierwszą w Polsce (a może i na świecie?) otwartą platformą blogową, gdzie każdy może pomóc w jej rozwijaniu. Byłaby to fajna reklama, która mogłaby ściągnąć kilku entuzjastów, przez co przyczynić się do merytorycznego wzbogacenia głównej.

Myślę też, że uniknie się “flame’ów” w kierunku administracji. Błędy/idee będzie się zgłaszać na jakiegoś bugtrackera, a społeczność oceni czy warto to robić oraz wdroży takie zmiany. Nie będzie trzeba czekać na “łaskę” (wolny czas, brak ważniejszych zadań etc) jednego z głównych deweloperów. Napisze się odpowiednią funkcjonalność, da do przetestowania, a po zatwierdzeniu włączy się to na produkcji.

Oczywiście to jest tylko sugestia. Cokolwiek postanowią deweloperzy to ich sprawa, ja nie zamierzam się do tego mieszać ;)

Pomijając temat – naprawdę warto poświęcać czas i zasoby na pisanie tego od zera? Powtórzę po innych, siła Joggera to społeczność. Może lepiej skupić się na niej, a postawić całość na gotowych rozwiązaniach, które ewentualnie by się modyfikowało?

Miniblog: Nowi znajomi!

Konto na YouTube mam od jakiegoś czasu. Wrzuciłem tam nawet całe dwa filmiki i to wszystko. Poza tym praktycznie zero aktywności. I co jest w tym najlepsze? Regularnie zostaję zapraszany do znajomych. Ach, to Web 2.0 jest takie fajne. Można mieć znajomych, z którymi nie zamieniło się ani słowa (nie ważne czy w realu, czy w sieci).

Miniblog: Ponowne odkrycie Jamendo

Cały czas poszukuję jakiejś nowej muzyki. W sumie to nie chodzi już o konkretne zespoły, ani gatunek. Słucham tego co mi się podoba. W związku z tymi poszukiwaniami trafiłem ponownie na Jamendo. Muzyki tam jest od groma, chociaż nie wszystko mi się podoba.

W wolnych chwilach przesłuchuję sobie jakąś listę najpopularniejszych utworów i w ten sposób wyłapałem Diablo Swing Orchestra, o której pisał nie raz Zal. Moja kolekcja muzyczna wzbogaciła się o kolejnego wykonawcę.

A może Wy możecie mi coś polecić z Jamendo?

Kup pan mp3

Zaskoczyło mnie niesamowite granie pana Erica Lewis (cover “Smells Like Teen Spirit po prostu wymiata). Na jego stronie dowiedziałem się o tym, że niedawno wydał album. Zaciekawiony kliknąłem na link do Amazona, gdzie można zakupić album w formacie MP3.

Cena albumu to 8,99$. Ten sam album w zwykłym wydaniu CD kosztuje nieco więcej bo ~13$. No i gdzie tutaj oszczędność na tych MP3? Ponoć wprowadzenie ich sprzedaży miało umożliwić dostęp do tańszej muzyki itd. Okazuje się, że za małą dopłatą można dostać namacalny album, który w mojej ocenie zawsze będzie lepszy niż zwykłe empetrójki.

Osobiście to jestem zawiedziony sklepami mp3. Jak już chcę zakupić jakiś album to za każdym razem zapala się lampka, że wystarczy dopłacić 10-15zł. W zamian otrzymam ładne pudełko z CD, wewnątrz będzie jakaś wkładka itd. Jak dla mnie to jest zdecydowanie lepsze niż jakiś wirtualny odpowiednik.

Miniblog: Mało socjalny jestem

Tak jakoś wyszło. Ludzie to nawet nie mogą mnie otagować na swoich zdjęciach.
Szybka myśl odnośnie serwisów społecznościowych – jeśli ja nie udostępnię informacji o sobie, to zrobi to ktoś inny, zupełnie przypadkiem.