Świetny święty

Świetny święty

W swym życiu prowadziłem kilka blogów. Wśród nich był taki jeden wyjątkowy. Bardzo prywatny, bardzo osobisty. Istniał wyłącznie na dysku mojego komputera i.. przepadł.

Opisałem w nim dzień, w którym zmarł Papież. Jedyny Papież polaków. Święty i wspaniały. Dla mnie to było duże wydarzenie. W tym czasie uważałem JP2 za kogoś wyjątkowego, świętego. Swoje przemyślenia dotyczące tego dnia skrupulatnie spisałem. Niestety bezpowrotnie przepadły.

Chciałoby się powiedzieć - papież umarł, niech żyje papież. Jednak doskonale wiemy, że to nie był koniec. Ludzie żądali świętego. Santo subito.. Watykan wrzucił wyższy bieg i już w drugim pokoleniu papieży dokonano beatyfikacji Papieża polaków.

Mój pogląd religijny uległ ogromnej zmianie. Stałem się bardziej krytyczny. W pewnym sensie zrewidowałem swój pogląd dotyczący JP2. Stał się on dla mnie zwykłym człowiekiem. Żadnym świętym. Nie mogę negować cudów (które przesądziły o beatyfikacji), jednak tak jak każdy człowiek popełniał błędy (choć spadło na nie święte milczenie).

JP2 był po prostu odpowiednim facetem w odpowiednim miejscu i czasie. Jednak święto jego beatyfikacji zupełnie mnie nie obchodziło. W niedzielę była idealna pogoda aby ostatecznie rozprawić się z balkonem (ptactwo tym razem zrobiło sobie kuwetę).