No cześć

Przyjaciel spytał jak życie? Dobrze odpowiedziałem. Brat spytał co u was? Po staremu stwierdziłem. Ten sam brat spytał jak leci? Powoli rzekłem.


Nigdy nie wiem co odpowiadać na pytania dotyczące tego jak się życiu powodzi. Nie prowadzę listy zmian, a moja pamięć sięga paru dni wstecz. Z tego powodu zdarza mi się myśleć, że żyję nudnym życiem.

To życie przypomina jazdę ze stałą prędkością po bardzo długiej, bardzo prostej drodze. Jazda jest monotonna i końca nie widać.

Jednak podczas tej jazdy sporo się dzieje. Złapie się gumę, pojedzie dla zabawy zygzakiem, spotka nieznajomego. Czasami być może będzie trzeba uciekać przed jakimś gangiem, lub walczyć o dojazd na oparach benzyny.

Dla mnie wiele z tych wydarzeń to normalna kolej rzeczy. Wydają się być czymś tak bardzo naturalnym, że nie warto nawet o nich wspominać.

Czasami mam wrażenie, że to efekt mojego socjalnego kalectwa. Nie lubię poświęcać czasu na głupie rozmowy, a te dotyczące mojego (czasami nudnego) życia, nie wydają się być szczególnie interesujące.

Może jednak powinienem prowadzić dziennik zmian i podczas kolejnego pytania o nowości po prostu przeczytać z niego kilka losowych wpisów?

A może jestem socjopatą? [chwila zastanowienia..] raczej nie.