War

War

War... War never changes..


Przyszło i rzuciło na nas cień widmo wojny. Nie tam jakiejś wojny na lądzie czarnego człowieka, ani w komunistycznej części azji, ani w którymś z narkotykowych imperiów. Tym razem wojna jest blisko.

Wojska wkroczyły na terytorium Ukrainy, a świat krzyczy aby Rosja tego nie robiła bo się obrazi. Przy okazji gorąco wspiera Ukrainę. Zdecydowanie zapowiada zdecydowane reakcje.

Świat prowadzi analizy. Tworzy, weryfikuje po czym obala kolejne teorie. Straszy, grozi, prosi i zachęca. W każdym razie stara się pokazać, że coś tam robi. W międzyczasie Rosja nic z tego i zajmuje kolejne obwody ukraińskie.

Podobno w XXI wieku nie dokonuje się inwazji wojskowych, ponieważ to jest takie passé. W XXI w. wojny prowadzi się na słowa, a kraje prowadzące wojnę wg. starej szkoły są jakieś dziwne. Cywilizowany zachód woli nie uczestniczyć w tych głupich zabawach.

Każdego poranka zastanawiam się czy będzie nam dany kolejny spokojny dzień. Boję się jednak tego, że świat mimo zapewnień nie zareaguje. Pozostawi Ukrainę samą, tak samo jak pozostawił kiedyś Polskę.

Nie wierzę w NATO, UE, USA i inne podobne twory. Póki co pokazują jak bardzo potrafią być zbędne.