My neosłowianie

Dla ciebie to pomidor. Ja bym powiedział, że to skondensowany gniew natury.


Do pewnego momentu raczej się nie zastanawiałem nad swoimi korzeniami. Pochodzę z Kaszub, co czyni mnie Kaszubem. Jednak nie czuję się nim. Tak właściwie to nie przepadam za Kaszubami jako takimi.

W pewnym momencie życia poznałem osoby, które skłoniły mnie do zastanowienia się nad tym kim byli moi przodkowie. Nie mowa tutaj o Kaszubach. Mowa o ziomkach, którzy byli wcześniej - Słowianach. Dzięki nim zacząłem doceniać osiągnięcia (oby) moich przodków.

Jakiś czas później pojawił się Donatan i gwałtem (cyckami) wetknął przodków w czasy współczesne. Nie zamierzam oceniać tego co Donatan zrobił (ani jaki styl prezentuje), jednak pomyślałem sobie, że to co zrobił mogło by być początkiem pięknej rewolucji.

Tak to już jest, że gdy ludziom dobrze się wiedzie i mają dużo czasu zaczynają wymyślać różne dziwne rzeczy. Wcale bym się nie zdziwił gdyby na fali słowiańskich rytmów ktoś postanowił wskrzesić dawne wierzenia (neopogaństwo) oraz obyczaje i rozpocząć coś co można określić mianem neosłowiaństwa.

Byłaby szansa aby ponownie wskrzesić potężne plemię. Dawne wierzenia nabrałby mocy, a ludzie odzyskali harmonię. Ponownie bylibyśmy wspaniałym narodem. A wszystko to na wzór teledysków Donatana.