Coś się kończy, coś się zaczyna

Coś się kończy, coś się zaczyna

Poeta rzekłby, życie zapierdala.


Kolejny rok za nami. Zastanawiam się jakim cudem on tak szybko upłynął. Na szczęście tym razem zakończył się bez moralnego kapcia w pysku. Właściwie to dobrze się zakończył. Ba, tak naprawdę to przez cały czas było naprawdę nieźle.

Dużo się działo. W każdym miesiącu jakieś wydarzenie. Od koncertów mniejszych i większych po wielkie bale. Zaliczyliśmy kilka szalonych imprez, część z nich niestety przespałem (w tym własne urodziny) (co nie znaczy, że imprezy były złe) (tak właściwie to fajnie się pisze w nawiasach).

Były też plany. Duże plany. Małe plany i plany ambitne. Sporo zakupów, które również były zaplanowane. Chyba im podołaliśmy. Co prawda nie wszystko udało się zrealizować, jednak większość z nich została wykonana.
Wyjątkowo dumny jestem z udanego planowania finansów. Obawiam się, że bez tego porażka byłaby całkowita.

Udało się uregulować stosunek do pracy. Przestałem robić nadgodziny i zredukowałem do minimum dodatkowe zlecenia. Obawiałem się, że przez takie ograniczenie zawalę swoje obowiązki, jednak katastrofa nie nadeszła. Udało mi się poznać parę nowych rzeczy. Nareszcie potrafię korzystać z VIMa, a Vagrant nie jest już taki straszny.

Życie płatało odrobinę figli, nie dawało o sobie zapomnieć. Przyjeciele nie serwowali osobistych dramatów. Byłem na urlopie, który nawet mi się spodobał.

Postanowiłem wiele rzeczy. Wiele z tych postanowień nie zostało zrealizowane, lub udało się je wykonać w bardzo ograniczonym zakresie. Myślę, że to trochę porażka. Nawet taka duża. Jednak najważniejsze, ograczniczenie pracy udało się.

Niestety w tym roku (znaczy poprzednim, 2013) życie opuściło trzech członków mojej rodziny. Mogło jeszcze pozostać w nich przez kilka lat, najwyraźniej miało coś ważniejszego do roboty. Pozostała pewna pustka, która będzie odczuwalna przez jakiś czas.

No i blogasek. Podoba mi się nowy blog. Piszę zdecydowanie mniej, jednak staram się pisać lepsze notki.

Wstawiam też całkiem sporo obrazków.
A nawet piszę swoje wiersze.

Prawdziwe bogactwo intelektualne.

Postaram się utrzymać ten kierunek.

Dość. Roczek za nami, podsumowanie za mną. Czas przygotować się na nowe przygody i figle.

W nowy rok mówi się do siego roku. Mnie to niestety kojarzy się z pewnym produktem, dlatego złożę tradycyjne życzenia - najlepszego (w nowym roku)!