Crashmyśl

Crashmyśl

Zderzenie dwóch samochodów nie jest tym co można zobaczyć na filmach z Hollywood. Nie ma wybuchów, zwolnionych scen. Nie ma też epickiej muzyki w tle. Przez chwilę można usłyszeć gnieciony metal. Jakby ktoś szybko zgniótł puszkę. Później jest już tylko cisza.

Być może zastanawiasz się co dalej. Czy autor przeżył? Czy nie stała mu się krzywda? Przeżyłem, jestem cały. Wszystko dlatego, że taka scena nie miała miejsca.

To co miałeś okazję przeczytać to próbka możliwości mojej kreatywności. Całe sześć zdań. Te zdania chodziły za mną kilka miesięcy. No może nie konkretnie te zdania. Jednak ta idea, scena, chodziła za mną i krzyczała o zapisanie.

To mógł być początek jakiejś genialnej opowieści. Zaczynając od tych zdań dałoby radę napisać powieść fantasy, kryminał, czyjąś biografię, a być może pornola.

Jednak te zdania zostały użyte od rozpoczęcia pewnej notki na blogu. Ciekawe prawda? Coś wydaje się być przeznaczone do wielkich celów, a zostaje użyte w banalnych sytuacjach. Moje preludium wielkiej opowieści zakończy się w kilku pustych zdaniach. Jednak.. zapisałem te słowa i czuję się tak jakbym uwolnił na wolność pewną myśl.

Często jest tak, że myśl uwięziona w głowie staje się utrapieniem. Ciąży, irytuje. Najgorsze jednak jest to, że czasami jej posiadanie do niczego nie prowadzi. Dopiero gdy ją się uwolni, komuś przekaże, opowie, uwalniany jest jej potencjał. Ciekaw jestem co przyniesie ta myśl.