Przeczytane: Miroslav Žamboch – Wylęgarnia
Wystarczy mit i wiara ludzi aby stworzyć półboga. Marika, zwykła dziewczyna, jeszcze nie wie, że przez przypadek zostanie częścią takiego mitu. Wplątana w porachunki mafijne odkrywa swoje nowe umiejętności. Jako półbóg (lub demon) weźmie udział w walce z innymi demonami.
Nie przychodzi mi nic innego także taki akapit pozostawiam tytułem wstępu. Ten akapit jako rozwinięcie będzie kilku zdaniowym opisem wrażeń z czytania książki. Zacznę od tego, że od samego początku jest akcja. Na początku dość delikatnie. Jeden trup, potem kolejny. Później kogoś się positkuje, a ten ucieknie itd. Później to mamy już krwawą juchę na całego. Po co broń skoro można przeciwnika rozerwać własnymi rękoma (lub ostrzami)?
Przedstawione jest kilka różnych wątków, które w pewnym momencie się łączą. Autor dokonuje translacji pojęć mitologicznych na język fizyki. Chyba mu się to udało, ponieważ w pewnym momencie przestałem rozumieć używane pojęcia. Wolałem (podobnie jak główna bohaterka) zadowolić się pojęciami mistycznymi.
Najbardziej podobał mi się wątek dotyczący tego skąd się biorą półbogowie (lub demony). Otóż tak jak wspomniałem – wystarczy mit i wiara ludzka aby tego dokonać. Aby zostać bogiem trzeba czegoś więcej – znaleźć osobę, która ma dowód boskości, a mimo to w niego nie wierzy.
Lektura wciąga. Wraz z czytaniem coraz bardziej chce się poznawać dalsze losy bohaterów, przez co oba tomy zostały skonsumowane w niecałe dwa tygodnie. Osobiście polecam.
Pożycz
@tarat: mam jedynie to w formacie epub. Chcesz?
\
Epub? To ja też chętnie bym pożyczył…
@Hoppke: to daj namiary a coś podrzucę
O, super, to może na mailu? — “hoppke” na gmail.com