Miniblog: Gdybym był bogiem
Tak sobie pomyślałem, że gdybym miał okazję mieć posadę boga to pewnie zrobiłbym dokładnie to samo co on. Wystarczy stworzyć jakąś planetę, posadzić na niej ludzi i stworzyć dla nich odpowiednik Farmville. Przednia zabawa na całe tysiąclecia.
Tu wojenka, jakieś nowe odkrycia, zaraz potem totalny regres, aby po chwili jakaś choroba wykosiła większość i ponownie zjednoczyła resztki. Ciągle coś by się działo, co więcej za każdym razem coś nowego i ciekawego.
Faktycznie, świat nas otaczający to ciągła zmiana. Wystarczy tylko to dojrzeć.
Bóg nie kieruje bezpośrednio losami ludzkości (chyba, że by liczyć katastrofy naturalne), nie ingerował też w samo powstanie życia, czy ewolucję. Nudziłbyś się chyba, gdybyś robił to samo co on:)
Ja osobiście bym się załamał, jakby zobaczył co ludzie wyczyniają i to jeszcze w moim imieniu.
Sigvatr: ale ja nie mówię o tym, żeby ludźmi kierować. Wystarczy im dać wolną rękę, wyposażyć się w kubełek popkornu i oglądać TV zwane życiem
Bóg jeno poruszył kamyczek i ogląda lawinę, którą wywołał.
Można się załamywać patrząc na to co ludzie robią w imię wiary. Gdyby to ja ich stworzył to nawet bym się śmiał z tej ich.. śmieszności. Wiadomo, nam ludziom to nie jest do śmiechu. W końcu to nam się obrywa od innych.
Przyjmijmy, że dla omawianego boga czas nie istnieje tak jak dla nas. Zatem stwarza nieskończoność planet Ziemia i na niej tworzy nie tylko ludzi, ale dinozaury i inne, już po ludziach zwierzątkach. Bawi się tym, co by było, gdyby wojnę wygrali teraz ci, a co gdyby tamci. My wtedy jesteśmy tylko jedną taką możliwością. Ależ miałby Bóg frajdę z takiej zabawy, która niekoniecznie dla niego trwałaby długo. Zatem niekoniecznie byłoby to dla niego nudne.
Oczywiście nie uważam, że tak jest faktycznie : o)
Przeczytaj sobie “Miasto Permutacji” Egana.