Miniblog: Poranne zakupy to zło

Ciekaw jestem co pomyślała kobieta w sklepie gdy zobaczyła typa z przekrwionymi oczami, mamroczącego coś do siebie z głosem jakby był po konkretnej libacji. Przyłapałem się na tym (nie pierwszy raz), że idąc do sklepu, zaraz po tym jak się obudziłem, nie potrafię w miarę przejrzyście wyartykułować mojej zakupowej potrzeby. No i do tego te przekrwione oczy i tryb niekontrolowanego growlowania.

Trochę tak menelskim klimatem mi zajechało.

Miniblog: Demokratyczny folklor

Zamieszanie związane z dzisiejszą akcją "Krzyż" bardzo mi się podoba. Jest to dowód na to, że ludzie jak chcą się zbiorą aby manifestować swoje racje. Nawet jeśli są one absurdalne. Jeśli fetyszyści krzyża mogą siedzieć i wykrzykiwać swoje racje to takie same prawa mają Ci co są już wkurzeni/zmęczeni całą sytuacją.

W sumie to również jestem zmęczony tym cyrkiem. Mała grupka ludzi narobiła takiego zamieszania, że dzięki nim w oczach zewnętrznych obserwatorów możemy wyjść na fundamentalistów. W imię czego? Uczczenia pamięci ofiar? Nie sądzę.

Miniblog: Kuchary, nadchodzę!

A jednak się udało. Dzisiaj wraz z przyjaciółmi jedziemy do Kuchar na wielki kurs medytacyjny z lamą Ole. W końcu będę mógł się przekonać jaki jest w rzeczywistości, oraz zweryfikować to co inni o nim mówią.
Wizja wyrwania się na weekend brzmi niesamowicie. Przyda mi się taka forma odpoczynku.

Najwyraźniej Twoja przeglądarka ma problemy z obsługą podstawowych znaczników CSS3. Możliwe, że z tego powodu coś może wyglądać beznadziejnie ;-)

PS. Czas zmienić przeglądarkę na coś bliższego nowym standardom.

Studencie, nauczymy Ciebie złych nawyków!

30 maja 2010

Gdy zobaczyłem wczoraj treść laborki z przedmiotu "Bazy danych" to prawie się przewróciłem. Mieliśmy przepisać kod w "PHHPTML" (czyli mix PHP i HTML). Kod pełen błędów i rozwiązań rodem ze średniowiecza Internetu.

Patrzałem na wylistowany kod i przez kolejne minuty próbowałem zgłębić jego tajemnicę. Dopiero po zapytaniu prowadzącego dowiedziałem się, że mamy wykorzystać CRUD. Owa instrukcja miała wstępnie wyjaśnić czym jest PHP, jak z jego poziomu łączyć się z bazą PostgreSQL oraz jak wykonywać zapytania.

Pomijając to pokazano ładny przykład jak robić strony za pomocą PHHPTML, czyli totalnego wymieszania kodu PHP z HTMLem. Do tego okazało się, że połowa kodu HTML była wadliwa (niezamknięte tabele, zagubione komórki etc), a kod PHP był w pełni zabugowany.
Naprawdę nie rozumiem po co pokazywać studentom jakiś język programowania, w tak debilny sposób. Nie dość, że ten przykładowy kod pokazuje możliwie najgłupsze rozwiązanie to jeszcze nie działa.

Czy jest sens aby uczelnia kazała studentom przerabiać języki programowania po łebkach? Później przychodzą do pracy ludzie, którzy mówią, że znają język a mają problem z testem FizzBuzz. Nie lepiej skupić się tylko na dwóch, trzech językach programowania i nauczyć ich porządnie?

Go OpenSource Jogger v3!

25 maja 2010

Wiadomość o przepisaniu Joggera co najwyżej mnie zaciekawiła. To co jest teraz mi wystarcza i nie potrzebuję nowych bajerów. Natomiast pomijając to zastanawia mnie sposób rozwoju nowej wersji.

Wybranie małego teamu developerów może spowodować, że nowa wersja systemu powstanie dopiero za kilka miesięcy (?). Biorę tutaj również pod uwagę to, że to jest projekt rozwijany hobbystycznie także może się okazać, że deweloperzy po prostu nie znajdą wystarczającej ilości czasu na to aby przysiąść i pisać kod.

Rozumiem, że kod systemu Jogger v2 nie nadaje się na opublikowanie. Natomiast czy nie warto z nowego Joggera zrobić projektu OpenSource? W ten sposób ci co zdeklarowali się na stałą współpracę będą rozwijać większość kodu, a pozostali w miarę możliwości/chęci również coś dopiszą. Chętnie bym pomógł, ale wiem, że nie będę mieć dość czasu aby nadawać się na "stałego" dewelopera. Mimo to chętnie bym coś dopisywał/poprawiał w wolnych chwilach.

Oczywiście wymagałoby to pewnego nakładu pracy na samym początku. Trzeba napisać jakąś specyfikę pisania kodu, ogólne zasady odnośnie jego rozwijania, oraz wprowadzić cały model testowania zmian przed wdrożeniem ich na wersję produkcyjną.

Z drugiej strony Jogger miałby okazję stać się pierwszą w Polsce (a może i na świecie?) otwartą platformą blogową, gdzie każdy może pomóc w jej rozwijaniu. Byłaby to fajna reklama, która mogłaby ściągnąć kilku entuzjastów, przez co przyczynić się do merytorycznego wzbogacenia głównej.

Infoshare 2010

Kategorie
13 maja 2010

Ja również pozwolę sobie na napisanie dosłownie paru zdań na temat dnia dzisiejszego. Dokładniejszy opis znajdziecie we wpisie na blogu Matthew.

Jakie są moje odczucia? Generalnie powiało biedą. Wykłady ogólnie były niskich lotów. Niektóre były o tyle ciekawe, że zostały wzbogacone zabawnymi wstawkami, chociaż merytorycznie nie było ciekawie.
Odnoszę wrażenie, że osoby których tematy dotyczą jednego z ich projektów (nie ważne jak ten temat brzmi) będą dotyczyć historii tego co zrobili - raczej nudne.

Jak zwykle nie zawiódł Pan Niebezpiecznik, choć będąc stałym czytelnikiem jego bloga prezentacja wydawała się momentami wtórna. Podobała mi się też prezentacja panów z serwisu Codility. Wprawdzie częściowo to również była historia projektu, chociaż o tyle ciekawa, że wzbogacona o obserwacje z pobytu na zachodzie oraz wyjątkowo trafny humor.

Całe szczęście, że jutro nie idę. Przynajmniej nie zmarnuję kolejnego dnia pracy.

Sennik: Projektowanie BMW

04 maja 2010

Nasza grupa miała zająć się zaprojektowaniem nowego modelu BMW. Do tych celów postanowiliśmy skorzystać z wizualizacji samochodu podczas medytacji. W trakcie medytacji miało dojść do połączenia się osób biorących udział w przedsięwzięciu. Kolektywistyczny umysł miał dokonać opracowania nowego projektu.

Mnie oczywiście coś musiało się przytrafić i jakimś cudem musiałem stać przed barakiem (w którym odbywała się medytacja) i chronić go przed jakimiś stworami (nawet nie wiem dokładnie co to było). W jakiś sposób udało mi się uporać z problemem. Po wszystkim wróciłem do baraku aby pomóc grupie. Niestety nie udało mi się dokonać "połączenia", o czym nie wiedziałem. Nieświadomie zacząłem składać moje BMW w całość. Troszkę z Malucha, trochę z Corvette. Wyszedł czołg bez lufy, z przyciemnianymi szybami i "rekinkiem" na dachu. Jeździłem nim w świetle zachodzącego słońca.

Zabawa w "fryzury" - gangsta

Kategorie
04 maja 2010

W celach udokumentowania zmian na mojej głowie postanowiłem po raz kolejny zamieścić krótki wpis na ten temat. Tym razem nie o kolejnym odnotowanym przyroście włosów (nadal jest na poziomie "jezusowym"), a o nowej fryzurze.

W ramach spełniania marzeń mej kobiecej części (ponoć każdy z nas ma coś z tej drugiej płci) zrobiono mi warkocze w stylu "gangsta" (niestety fachowej nazwy nie znam, posługuję się określeniem podsuniętym przez znajomych).

Reakcje znajomych były różne. Jedni w sumie nie dali nic po sobie znać, inni dość się dziwili. Najlepszą reakcję miał mój ojciec, który wręcz kazał iść do fryzjera i pozbyć się tych dziwnych warkoczy. Coś przebąkiwał, że chyba totalnie zgłupiałem i wstyd przynoszę. Nawet jeśli wyglądałem jak debil to przyznać muszę, że czułem się całkiem nieźle z czymś takim na głowie. Poza tym, w myśl nauk buddyjskich, ego trzeba niszczyć wszelkimi sposobami ;)