Archive | March, 2010

Sennik: Bermudy

Byłem na Bermudach. Za bardzo nie wiem w jakim celu. Wczasy to chyba nie były. W każdym bądź razie płynę sobie przed siebie aż tutaj na środku oceanu widzę “właz”. W sumie to były takie kwadratowe drewniane drzwiczki, otwarte. Wejście było idealnie w bezruchu. Pomimo fal cały czas stało w miejscu. Z ciekawości spojrzałem przez ten właz. Ku mojemu zdziwieniu ujrzałem.. wodę. W sumie to ten właz nigdzie nie prowadził, po prostu sobie był utwierdzony pośrodku oceanu.

Olałem tajemniczy właz do tego samego wymiaru i postanowiłem wracać na brzeg. Płynę sobie i nagle jak mnie nie sieknie melodia ze “Szczęk”!. Widzę w oddali jakiś czarny cień się zbliża. Myślę sobie nijak rekin musi być!. Płynę jeszcze szybciej i jakoś dobiłem do tego brzegu. Okazało się, że cień nie był rekinem, a gigantyczną mureną. W dodatku taką z nogami.

Poczwara wyłoniła się z wody. Najwyraźniej nie kwapiła się wyłazić na brzeg także jedyne co zrobiła to syknęła nienawistnie i zniknęła w odmętach oceanu.

Śmiech rozbraja wszystko

Moje niewyspanie z samego rana odbijało się wyjątkowo złym humorem. Humorem, dołem nieważne. Samopoczucie równie fatalne. Zebrałem się w kupę, zjadłem jakieś śniadanie i wypad do pracy.

W międzyczasie dodzwoniłem się do ex-teścia. Mam z nim pewne interesy i chciałem po prostu pogadać co dalej (skoro teściowie w końcu dowiedzieli się o naszym rozstaniu). Spodziewałem się raczej zwykłej, konkretnej rozmowy. Zamiast tego usłyszałem zaraźliwy śmiech i zapewnienie, że pewnie jeszcze nie raz będziemy pili wódkę.

Taki zwykły śmiech poprawił mój humor. Nie ma nic lepszego niż żartowanie z tego co się działo i dzieje. Proste śmianie się z rzeczy sprawia, że przestają być takie ponure. Ot, zwykły optymizm, który trzeba w siebie wpoić, co więcej zarażać nim innych.

Zwykły śmiech po prostu rozpuszcza to co sztywne.

Miniblog: Rozstanie, a pocieszenia

Wiele osób chciało mnie w jakiś sposób pocieszać. Czy to na łamach tego bloga, czy podczas zwykłej rozmowy. Zazwyczaj słowa otuchy były do siebie podobne. “To minie“, “Czas leczy rany“, “Wszystkie kobiety to kurwy są“, “Będzie dobrze” itd.

Zabrakło mi słów w rodzaju: “ciesz się tym co było, wykorzystaj to w przyszłości“. Myślę, że będę takie słowa kierować innym w podobnej sytuacji. Powód jest prosty. Świadome wykorzystanie doświadczeń z poprzedniego związku może wpłynąć na “jakość” kolejnego. Wiem z autopsji.

Czy przepowiednia, że buddyści Kagyu będą padali jak muchy, już się spełniła, czy to dopiero nastąpi?

Nigdy nie słyszałem o tej przepowiedni. Słyszałem jedynie, że buddyści Kagyu rozejdą się po świecie jak mrówki i to już się wydarzyło. Jeżeli jednak proroctwo, o którym mówisz, spełni się, zrobimy z tego imprezę i umrzemy w dobrym stylu.

Bungee mądrości – Lama Ole Nydahl