Miniblog: Poszukiwane radio

Wymagania:

  • różnorodność gatunków granej muzyki
  • najlepiej aby udało się to odpalić spod konsoli, na komputerze, który służy jako serwer

Czego próbowaliśmy:

  • importowania stacji z shoutcast.com - stacje często "padały" po paru godzinach od dodania; monotonia
  • Jamendo.com (via Jamendo Console Player) - każdego dnia leci to samo, w tej samej kolejności

Czy jest ktoś w stanie polecić stronę/program służące jako "odbiornik" internetowego radia? Mam dość poszukiwania stacji, przydałoby się sprawdzone rozwiązanie.

Sennik: Dwa sny, w dwóch zdaniach

Sen pierwszy: spotkałem lamę Ole Nydahla, przypominam sobie, że powiedział do mnie: jaki piękny facet

Sen drugi: przewija się od jakiegoś czasu, a mianowicie śni mi się, że nie ważne jak mocno docisnę pedał hamulca to samochód i tak zatrzymuje się na tyle powoli, aż w kogoś wjeżdżam..

Miniblog: Clementine

Coś mnie podkusiło i ponownie zainstalowałem Amaroka 2. Muszę przyznać, że w tym wszystkim nawet udało mu się odtworzyć jakąś muzykę. Takiej kobyły to już dawno nie widziałem.. Samo uruchomienie się wymagało paru minut, renderowanie głównego okna (po maksymalizacji z tray'a) parę ładnych sekund. Woolnooo. Poza tym interfejs skomplikowany i mały użyteczny.

Strasznie zawiedziony jestem nowym Amarokiem. Wiedziałem wcześniej, że najnowsza wersja słabo wyszła mimo to chciałem dać jej kolejną szansę.
Na szczęście nie jestem sam. Są ludzie, którzy tęsknią za starą dobrą wersją 1.4. To oni właśnie postanowili zrobić port Amaroka 1.4 i przystosować go pod bibliotekę QT4. Mowa o Clementine. To jest to czego szukałem. Póki co player zostanie u mnie na dłużej.

Najwyraźniej Twoja przeglądarka ma problemy z obsługą podstawowych znaczników CSS3. Możliwe, że z tego powodu coś może wyglądać beznadziejnie ;-)

PS. Czas zmienić przeglądarkę na coś bliższego nowym standardom.

Wirtualne życie pozagrobowe

31 marca 2010

Na Naszej Klasie spotkać można nie tylko znajomych ze szkolnej ławy. Znajdują się tam także osoby, prowadzące wirtualne życie pośmiertne.

Cmentarz zwany Nasza Klasa - gazeta.pl

Zastanawiam się czy w swojej ostatniej woli zapisać zdanie dotyczące nie zakładania kont w serwisach społecznościowych.

Rozumiem, ból po śmierci pozostaje. Tylko jaki jest sens dzielić się nim z całym światem? Na pewno nie zmniejszy to straty, a stworzy jakieś kółko wzajemnej, durnej, adoracji.

Przeczytane: Paulo Coelho - "Być jak płynąca rzeka"

Nie miałem okazji zetknąć się wcześniej z twórczością Coelho. Książkę pożyczyła mi znajoma, stwierdziła, że spodoba mi się, bo jest zgodna z moim poglądami.

Coelho w tej książce opisuje zwykłe dni ze swojego życia. Robi to w fenomenalny sposób. Wyciąga naprawdę zaskakujące wnioski, z którymi często się zgadzam. Znajduje się tam cały ogrom odniesień do Boga i wiary. Zaskakuje mnie to, że Coehlo jako osoba wierząca ma bardzo otwarty światopogląd. Jasno daje do zrozumienia, że w rzeczywistości każda religia oddaje cześć temu samemu bogowi, chociaż w zupełnie inny sposób.

Większość historii opisanych zakończonych jest naprawdę wartym zapamiętania wnioskiem. Często są to odniesienia do religii, chociaż myślę, że bez problemu można je przełożyć na realia osób innych wyznań (lub ich braku). Coehlo zwraca uwagę na to, że często nie mamy po prostu czasu aby zwyczajnie usiąść i nie robić dosłownie nic. Brakuje nam czasu na zgłębienie tego co się kłębi w nas samych. Ciągle poszukujemy sensu własnego życia. Ponieważ jest ono krótkie robimy to w biegu przez co nie zwracamy uwagi na detale, małe fragmenty życia, które niosą ze sobą ogromne szczęście.

W jakiś dziwny sposób irytowało mnie określenie "wojownik światła", chociaż tutaj nie chodzi o jakieś określenie ściśle powiązane z religią. Jak dla mnie pod tym pojęciem kryje się osoba, która próbuje odkryć swoje przeznaczenie na ziemi. Opisane są przeróżne problemy jakie mogą spotkać takiego wojownika. Przedstawione są również sposoby walki, tak aby móc sobie poradzić z codziennością.

Warto było poświęcić czas na przeczytanie tej książki. Płynące wnioski z życia autora można spokojnie wykorzystać we własnym. Często zaskakują, często wydają się być oczywiste. Często jest też tak, że ktoś musi napisać o rzeczach oczywistych, aby ktoś inny mógł zdać sobie sprawę z ich istnienia.

Wykop żal wars

25 marca 2010

Wielu z Was doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że wykop.pl dokonał ostatnio sporych zmian. Poza faktem, że nie potrafię znaleźć tam paru rzeczy uważam, że te zmiany wyszły całkiem nieźle.

Nie jestem jakimś zapalonym użytkownikiem wykopu, dla mnie istnieje on jako feed RSSowy. Nie udzielam się w dyskusjach ze "społecznością", bo ta bardziej przypomina ludzi z 4chana.

Ostatnio bardzo popularne zrobiło się żalenie jaki ten wykop jest teraz zły i niedobry. Najlepiej żeby powrócił do czasów HTML 1.0, z contentem generowanym przez administratora w postaci statycznego pliku HTML. Raz po raz wykopywane są kolejne pomysły na to aby przywrócić dawny wykop. Dzisiaj natknąłem się na pomysł aby nie odwiedzać wykopu, a potem się z niego wynosić bo tam i tak komerchą zawiało.

Oczywiście drodzy użytkownicy nie dostrzegają podobnego dylematu jaki miała Nasza-Klasa. Wykop wręcz musi w jakiś sposób zarabiać pieniądze. Wątpię aby utrzymał się z dobrej woli swojej społeczności.

Te żale wykopowiczów tak naprawdę mnie niespecjalnie ruszają. To ich problem, niech najlepiej w akcie protestu chwycą za żyletki.
Z mojej strony pozostaje pewien niesmak. Głównie dlatego, że wydaje mi się, że to jest jakiś tam odsetek społeczeństwa, który przejawia typowo durne myślenie - krzyczmy bo jest źle, a jedyny pomysł na zmianę sytuacji to albo zmuszenie winnych do poprawy, albo ucieczka. A może tak próbować pomóc w rozwinięciu tego serwisu w jakimś konkretnym, lepszym dla ogółu, kierunku?

Grzechy i grzeszki portali turystycznych

24 marca 2010

Jestem w trakcie poszukiwania portali, na których mógłbym pozostawić ofertę wynajmu domku wczasowego. Przeglądam portale, które są płatne jak i darmowe. Co ciekawe większość z nich charakteryzuje się tymi samymi błędami.

  • w większości wypadków hasła nie są szyfrowane
  • z czego za każdym razem po rejestracji moje hasło jest wysyłane na maila
  • niektóre szablony nie były odświeżane od kilku lat
  • bez problemu można odnaleźć opcję "dodaj obiekt", problem zaczyna się wtedy kiedy chcę znaleźć cennik
  • cennik najczęściej jest w mało widocznym miejscu i nazywa się "nasza oferta"
  • maile, które otrzymuję z danego portalu często nie są nawet w poprawnym kodowaniu
  • dodanie obiektu do byle jakiego z portali sprawia, że prędzej czy później zacznę dostawać spam z ofertami innych serwisów

Z przykrością stwierdzam, że nie ma zbyt wielu portali, które byłyby naprawdę warte wspominania. Większość z nich jest robiona na odpierdziel, byle mieć z tego jakieś pieniądze.

Zastanawiam się jak udaje się im funkcjonować? Czy dzieje się tak dlatego, że wynajmujący próbują pakować swoje oferty wszędzie gdzie się da (nie patrząc na koszta)? Ja jako zwykły użytkownik widząc stronę główną większości z tych portali jak najszybciej uciekam. Mamy do czynienia z totalnym usability fail. Okazuje się, że w tej branży nawet takie faile są w stanie zarabiać pieniądze.

Oczywiście zdarzają się serwisy, które zostały stworzone wg obowiązujących standardów. Szkoda tylko, że pomimo dość dobrej prezentacji posiadają błędy, o których wspomniałem wyżej..

Cytaty dwa o śmierci

23 marca 2010

Nie umieramy dlatego, że jedliśmy za mało witamin. Umieramy dlatego, że się urodziliśmy.

Karol Ślęczek

Śmierć nie jest problemem. Problemem jest życie bez sensu.

Lama Ole Nydahl

Tatuaż - gdzie i jaki?

Kategorie
13 marca 2010

Czasami zastanawiam się nad tym jaki tatuaż i gdzie chciałbym mieć, gdybym się na coś takiego zdecydował.

Dawniej to myślałem nad czymś takim aby na wewnętrznej stronie dłoni wstawić dwa znane wszystkim symbole. Na prawej dłoni symbol Ying i Yang, a na lewej natomiast biały pentagram. Teraz chodzi mi inny symbol, również religijny.

Otóż gdybym miał się tatuować (co pewnie i tak nie nastąpi) to na chwilę obecną walnąłbym sobie Koło Dharmy. Problem w tym, że nie wiem gdzie. Wydaje mi się, że taki tatuaż zrobiłbym po wewnętrznej stronie ręki gdzieś nad nadgarstkiem.

W sumie wydaje mi się, że gdybym faktycznie miał się tatuować to większość z tatuaży byłaby po prostu kolejnymi symbolami filozoficznymi/religijnymi.

Zawsze bawiło mnie oglądanie programu Miami Ink. Najlepsze jest tam tłumaczenie ludzi, dlaczego to robią. Gdybym mnie przyszło na to odpowiedzieć to bym chyba powiedział, że dany symbol zwyczajnie mnie fascynuje. Pewnie z takim opisem sprawy nie chcieliby mnie w tym programie.

Sennik: Bermudy

12 marca 2010

Byłem na Bermudach. Za bardzo nie wiem w jakim celu. Wczasy to chyba nie były. W każdym bądź razie płynę sobie przed siebie aż tutaj na środku oceanu widzę "właz". W sumie to były takie kwadratowe drewniane drzwiczki, otwarte. Wejście było idealnie w bezruchu. Pomimo fal cały czas stało w miejscu. Z ciekawości spojrzałem przez ten właz. Ku mojemu zdziwieniu ujrzałem.. wodę. W sumie to ten właz nigdzie nie prowadził, po prostu sobie był utwierdzony pośrodku oceanu.

Olałem tajemniczy właz do tego samego wymiaru i postanowiłem wracać na brzeg. Płynę sobie i nagle jak mnie nie sieknie melodia ze "Szczęk"!. Widzę w oddali jakiś czarny cień się zbliża. Myślę sobie nijak rekin musi być!. Płynę jeszcze szybciej i jakoś dobiłem do tego brzegu. Okazało się, że cień nie był rekinem, a gigantyczną mureną. W dodatku taką z nogami.

Poczwara wyłoniła się z wody. Najwyraźniej nie kwapiła się wyłazić na brzeg także jedyne co zrobiła to syknęła nienawistnie i zniknęła w odmętach oceanu.

Tommy Bogs ponownie mnie zaskoczył

06 marca 2010

Dzisiejszy wykład był taki bardziej "historyczny". Tommy opowiedział o tym jak zetknął się z buddyzmem. Trzeba przyznać, że jego historia jest mocno pokręcona, chociaż sposób w jaki ją opowiedział nie zbywała ani na chwilę uśmiechu.

Po wykładzie zwróciłem się do Tommiego z osobistym pytaniem. Myślę, że dla tych co czytają tego bloga to pytanie było dość oczywiste. Jak sobie poradzić z tymi uczuciami skoro powracają?

Odpowiedź prosta - zbywać je. Są nietrwałe także nie ma sensu zaprzątać sobie nimi głowy. Na pożegnanie powiedział jeszcze coś co mnie lekko zamurowało:

Do the best, fuck the best.

To pierwsze to odnosiło się do praktyk. To drugie to hmm.. do całej reszty :)

Ps. jeśli związek karmiczny jest dostatecznie silny nie ma co się obawiać o losy znajomości, na pewno przetrwają i będą bardzo dobre. Czy tak jest w moim przypadku? Odnoszę wrażenie, że tak.

O oświeceniu w paru zdaniach

05 marca 2010

Oświecenie w buddyzmie jest postrzegane jako idealny wgląd w naturę umysłu. Jest to zniesienie wszelkich koncepcji, oraz zrozumienie prawdziwej natury rzeczy.

Nie ma mowy o czymś takim, że po osiągnięciu oświecenia będziemy widzieć nieskończoną przestrzeń jaką umysł jest. Jak to ujął dzisiaj jeden z nauczycieli Tommy Bogs:

It' won't be like "oh, where's the fucking house?!"

Tommy zwrócił również uwagę na inny ciekawy aspekt. Dzięki chęci dążenia do oświecenia wkraczamy na drogę własnego rozwoju. W pewnym momencie będzie trzeba przestać pożądać uzyskania oświecenia. Jeśli tego nie zrobimy to ostatnią przeszkodą do pełnego wglądu będzie właśnie nasze pożądanie.

W ciekawy sposób Lama Ole przedstawił to jak świat może być postrzegany przez oświecony umysł:

Wyobraźcie sobie, że do tej sali wchodzi teraz kilku trudnych chłopaków i zaczyna rzucać dookoła granatami - jeżeli ocenilibyśmy te sytuację w zwyczajny sposób, z pewnością nie spodobałoby się nam to (...). Ale gdybyśmy spojrzeli na nią z absolutnego punktu widzenia, bez osobistej oceny, każdy ruch kawałków metalu i ciał byłby najwyższą mądrością, najwyższym wyrazem możliwości zawartych w przestrzeni.

Swoistym paradoksem jest to, że nauki buddyjskie opisują oświecenie za pomocą koncepcji. Z tego też powodu mówi się o tym, że buddyzm jest zbiorem narzędzi do osiągnięcia oświecenia. Ostatecznie to my mamy się przekonać jak to oświecenie wygląda.

Śmiech rozbraja wszystko

03 marca 2010

Moje niewyspanie z samego rana odbijało się wyjątkowo złym humorem. Humorem, dołem nieważne. Samopoczucie równie fatalne. Zebrałem się w kupę, zjadłem jakieś śniadanie i wypad do pracy.

W międzyczasie dodzwoniłem się do ex-teścia. Mam z nim pewne interesy i chciałem po prostu pogadać co dalej (skoro teściowie w końcu dowiedzieli się o naszym rozstaniu). Spodziewałem się raczej zwykłej, konkretnej rozmowy. Zamiast tego usłyszałem zaraźliwy śmiech i zapewnienie, że pewnie jeszcze nie raz będziemy pili wódkę.

Taki zwykły śmiech poprawił mój humor. Nie ma nic lepszego niż żartowanie z tego co się działo i dzieje. Proste śmianie się z rzeczy sprawia, że przestają być takie ponure. Ot, zwykły optymizm, który trzeba w siebie wpoić, co więcej zarażać nim innych.

Zwykły śmiech po prostu rozpuszcza to co sztywne.

02 marca 2010

Czy przepowiednia, że buddyści Kagyu będą padali jak muchy, już się spełniła, czy to dopiero nastąpi?

Nigdy nie słyszałem o tej przepowiedni. Słyszałem jedynie, że buddyści Kagyu rozejdą się po świecie jak mrówki i to już się wydarzyło. Jeżeli jednak proroctwo, o którym mówisz, spełni się, zrobimy z tego imprezę i umrzemy w dobrym stylu.

Bungee mądrości - Lama Ole Nydahl