Miniblog: Raz jeszcze o samotności
I co z tego, że dziennie mijam dziesiątki osób? Co z tego, że mój komunikator(y) ma sumarycznie około setki osób, skoro nie mam z kim się spotkać i pogadać? W miejscach gdzie jest ogrom ludzi czuję się bardziej samotny niż w swoim własnym pokoju.
Chyba nadal nie potrafię się pozbierać. Minął miesiąc, a ja w sumie nadal nie wiem w którą stronę iść. Najgorsze jest to, że po prostu nie ma się z kim spotkać, pogadać. Brakuje mi drugiej bratniej duszy. Kogoś z kim mógłbym patrzeć na niebo cały dzień i nie nudzić się przy tym.
Z moimi znajomymi jest chyba ten problem, że w większości sytuacji to ja muszę dzwonić, pisać aby się spotkać. Najwyraźniej nie jestem im do szczęścia potrzebny. Kiedyś mi to nie przeszkadzało, teraz kole w oczy.
http://www.thebestpageintheuniverse.net/c.cgi?u=suicide
Nie uda Ci się, nie przekonasz mnie.
http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Emo_(ludzie)
sprae: zonk. Nie udało Ci się ugodzić mnie w czułe miejsce.
Pewniak na mature 2010: Pecet – troll czy pozytywista?
:]