Reinkarnacja
Wczoraj poświęciłem troszkę czasu na lekturę historii Karmapy. Karmapa jest zwierzchnikiem szkoły Karma Kagyu. Ciekawe jest to, że jest on również tzw. Tulku czyli kimś kto doznał oświecenia i świadomie dokonuje reinkarnacji.
Czytając wspomnianą historię kolejnych wcieleń Karmapy można się dowiedzieć, że już przed śmiercią potrafił pozostawiać dokładne wskazówki jak odnaleźć jego kolejne wcielenia. Ciekawe też jest to, że wiele z kolejnych wcieleń zaraz po narodzeniu wiedziało kim jest i manifestowało swoje odrodzenie.
Z perspektywy nauk Buddy takie coś nie powinno dziwić. Umysł jest jedyną trwałą rzeczą, ciało jedynie formą. Fakt odrodzenia jest tutaj czymś normalnym i osiągalnym. Poprzez medytację można dojrzeć swoje poprzednie żywoty, chociaż nie zawsze jest to możliwe. Ponoć obecny Dalajlama nie potrafi tego dokonać. Nie powinniśmy się jednak przejmować tym jakie były poprzednie życia. Efekt działań w poprzednich żyć przejawia się w naszym aktualnym w postaci karmy.
Temat reinkarnacji jest dość ciekawy. Wydaje mi się, że większość osób jest raczej nauczona aby żyć chwilą, bo po śmierci czeka nas jedynie życie w zaświatach, oczekiwanie na sąd boży, lub po prostu zwykła pustka.
Buddyzm naucza, że każdy się odradza. Niestety przez formę, w której się znajduje niekoniecznie odkryje naturę własnego umysłu przez co będzie żył tak jakby miał tylko jedno życie.
Nasze bezpośrednie działania, niechęci, lęki są wynikiem przeżyć z poprzednich żyć. Ci, którzy dążyli do oświecenia, a tego nie osiągnęli mogą w kolejnych życiach dążyć do tego samego podświadomie. U wielu wyzwolonych odkrycie swojej natury nie zawsze było samoistne, czasami potrzebowali ponownie rozpocząć medytacje aby w krótkim czasie odkryć kim byli.
Z początkowego założenia ten wpis miał być w miniblogu. Przedstawiona tutaj myśl, jest moim małym podsumowaniem tego co do tej pory zrozumiałem z nauk. Być może gdzieś się mylę także proszę wziąć małą poprawkę na to co napisałem :)
Tak, brakuje tutaj jakiegoś podsumowania. Tak pozostanie.
Komentarze (e467197)
heliar
Pocieszyłeś mnie tą filozofią, jakoś nigdy nie byłem w stanie wyobrazić sobie tej pustki po śmierci, zawsze bałem się, że moje życie w ostatnich chwilach okaże się zmarnowane. Takie swobodne myślenie o teraźniejszym swoim życiu i o tych, które mogą nastąpić bardzo pozytywnie nastawia mnie na przyszłość i uświadamia, że koniec nie zawsze musi oznaczać ten ostateczny.
radmen
Heliar: tak naprawdę o tym jak jest przekonamy się pewnie po śmierci. Z drugiej strony to Karmapowie są doskonałym przykładem tego, że jest coś takiego jak życie po życiu.
heliar
Oczywiście, że moja świadomość nawet dość długo ćwiczona w dawniejszych latach nie pozwoli mi na spojrzenie wgłąb odległej przyszłości, ale myślenie pozytywne w kierunku Twojej notki na pewno nie wyjdzie mi na złe. Z wniosków? Po co się dołować, kiedy można myśleć kolorowymi barwami:)
radmen
@Heliar: z tym spojrzeniem w przyszłość to tylko zależy od nas. Jak wspominałem Karmapowie sami decydowali kiedy, gdzie i w jakich warunkach chcieli się odradzać.
Dla mnie pozytywną sprawą w tym jest to, że moja przyszłość (nawet ta w następnych żywotach) zależy tylko ode mnie. Wystarczy więc działać w tym kierunku. Nawet jeśli okaże się, że tak nie jest to nasze działania i tak nie będą marne.