Kolejny most spalony
Mocno się wzbraniałem aby zebrać Jej rzeczy. Jeszcze gorzej czułem się z myślą, że to co oddam już nie wróci. Niesamowicie durne myślenie. Jakby te rzeczy miały jakikolwiek wpływ na moje życie.
Myślę, że kryła się za tym myśl, że oddając te rzeczy będzie to oznaczało definitywne zakończenie związku. Ot, zwykła symbolika.
Dzisiaj się umówiliśmy na to aby się spotkać i oddać swoje rzeczy. Mój wewnętrzny spokój pękł w momencie kiedy zacząłem zbierać wszystko do kupy. W zasadzie oddałem wszystko, poza rzeczami dla mnie niezbędnymi, oraz zdjęciami. Zdjęć nie oddam, choćby miały leżeć zakurzone na strychu. W przyszłości będę patrzeć na nie z uśmiechem, a nie żalem.
Tak więc dzisiaj mam kolejny smutny etap za sobą. Pozostają złudzenia, nadzieje. Odnoszę jednak wrażenie, że łatwiej będzie mi stawiać kolejne kroki. Czasu nie cofnę, a w miejscu nie zamierzam tkwić.
3 tygodnie temu przerabiałem dokładnie to samo. Praca, dużo pracy pomaga…
Paolo: praca jest dobra jedynie wtedy kiedy jest. W wolnym czasie włącza się myślenie i jest o wiele gorzej. Dla mnie to jest trzeci tydzień walki. Póki co przegrywam, ale bilans ostateczny znam – jeśli się nie zabiję do tamtego momentu to na pewno będzie dobrze
wieczorami szczególnie
Ja nie żałuję, w moim przypadku tak jest po prostu lepiej dla tej drugiej strony.
Nie łam się, stary. Ja w takiej sytuacji zacząłem uprawiać ostro sport i pomogło. Potraktuj to jako zamknięty rozdział i idź do przodu.
Kiedyś odczułem ogromną ulgę po tym, jak spaliłem listy i inne okruchy pamięci, które otrzymałem od bliskiej mi osoby. Oczywiście, wyparcie nie jest rozwiązaniem, bo trudno usunąć to, co nas kształtowało przez długi czas. Same wspomnienia też nie należały do takich, których ktokolwiek chciałby się pozbyć. Niemniej jednak ważny był sam symbol i zapach dymu unoszącego się z palonych wspomnień.
Skad ja to znam… Z czasem przejdzie.
Cóż dodać. <przytul>
Co byś nie robił, to cię nie ominie, praca: a co z powrotami do pokoju, miejsc, które znasz, które zawierają wspomnienia. W każdym miejscu kryje się coś, co nam się przypomni, może nie od razu, ale przypomni. Sporty, fajne ale po chwili człowiek dochodzi do wniosku, że stoi w miejscu. Trzeba po prostu zagłębić się w sobie, nawet uronić łezkę i iść dalej, podążać drogą, która będzie twoją drogą. Człowiek odkrywa co ma, jak to straci. A drugi człowiek, z którym się jest, którego się kocha, to całe nasze życie, tracąc go, tracimy i siebie. Ale będzie dobrze, za pół roku wspomnisz moje słowa, jak będziesz szczęśliwy i zakochany
Poznasz co to miłość, w jej najlepszym wydaniu, a teraz każdy dzień będzie jak tydzień, a ściany będą dobijać tak bardzo, że aż za bardzo. Ale będzie dobrze
Chyba każdy z tym albo miał, albo ma albo bedzie miał z tym do czynienia, ponieważ jest to ryzyko, wpisane w życie każdego z nas.
Jedni są szczęśliwi, drudzy są w takim stanie jak Ty a jeszcze inni są singlami i robią to co chcą.
Od wspomnień nie uciekniemy, choćby nie wiadomo jak chcielibysmy. Ale jest na to rada. zapamiętać tylko te dobre momenty, zamknąć rozdział w przyjaźny dla siebie sposób i żyć dalej. biec, ścigać inne marzenia.
Trzeba czasu, trzymam kciuki.
Lepsza decyzja często na początku bardziej boli.