Miniblog: Jak sobie poradzić z negatywnymi uczuciami?

Z tego co zrozumiałem to recepta Buddyzmu na tego typu problem jest prosta: "do not feed the troll". Prawda, że łatwe? Problem w tym, że często jest tak, że nie można odpuścić takim trollom emocjonalnym.

Miniblog: Rozstanie, a pocieszenia

Wiele osób chciało mnie w jakiś sposób pocieszać. Czy to na łamach tego bloga, czy podczas zwykłej rozmowy. Zazwyczaj słowa otuchy były do siebie podobne. "To minie", "Czas leczy rany", "Wszystkie kobiety to kurwy są", "Będzie dobrze" itd.

Zabrakło mi słów w rodzaju: "ciesz się tym co było, wykorzystaj to w przyszłości". Myślę, że będę takie słowa kierować innym w podobnej sytuacji. Powód jest prosty. Świadome wykorzystanie doświadczeń z poprzedniego związku może wpłynąć na "jakość" kolejnego. Wiem z autopsji.

Miniblog: Rodzinna tradycja

A może zobowiązanie? W każdym bądź razie dowiedziałem się, że moi rodzice i rodzeństwo mieli ślub w przedziale wiekowym 21-22 lata. Z tego wynika, że mnie również pozostał niecały rok na to aby dopełnić rodzinnej tradycji. Ktoś chętny aby mi w tym pomóc?

Najwyraźniej Twoja przeglądarka ma problemy z obsługą podstawowych znaczników CSS3. Możliwe, że z tego powodu coś może wyglądać beznadziejnie ;-)

PS. Czas zmienić przeglądarkę na coś bliższego nowym standardom.

Wiosna, ponownie

28 lutego 2010

Wraz z pierwszymi, udanymi, próbami przebicia się promieni słonecznych przypomniał mi się wpis z dawnych lat. Czy teraz będzie podobnie? Na widok słońca duch się we mnie ożywił nieco. Zaraz potem wspomnienia dały o sobie znać i ponownie trafiłem na dołek emocjonalny.

Te dołki są już coraz rzadsze, może wraz z nowymi promieniami słońca opuszczą mnie w zupełności?
Zauważyłem, że praktyki medytacyjne sprawiają, że lepiej rozumiem to co się dzieje. Dzięki nim znajduję wewnętrzny spokój. Niestety opuszczenie choćby jednej z nich sprawia, że powolutku ta wewnętrzna harmonia ulega rozpadowi.

Nie bez powodu medytacje trzeba powtarzać. Im dłużej się je praktykuje to osiągnięte szczęście również trwa dłużej. W pewnym momencie po prostu przestanie zanikać.

Open Source jest piractwem!

25 lutego 2010

Takie oto stwierdzenie forsuje Intellectual Property Alliance (IIPA) która zrzesza m.in MPAA i RIAA. Organizacja postuluje postawienie znaku równości między ruchem open source a piractwem, co za tym idzie oprogramowanie na wolnych licencjach zostałoby uznane za nielegalne.
Linux News

Aż brakuje mi słów aby to skomentować.

Reinkarnacja

21 lutego 2010

Wczoraj poświęciłem troszkę czasu na lekturę historii Karmapy. Karmapa jest zwierzchnikiem szkoły Karma Kagyu. Ciekawe jest to, że jest on również tzw. Tulku czyli kimś kto doznał oświecenia i świadomie dokonuje reinkarnacji.

Czytając wspomnianą historię kolejnych wcieleń Karmapy można się dowiedzieć, że już przed śmiercią potrafił pozostawiać dokładne wskazówki jak odnaleźć jego kolejne wcielenia. Ciekawe też jest to, że wiele z kolejnych wcieleń zaraz po narodzeniu wiedziało kim jest i manifestowało swoje odrodzenie.

Z perspektywy nauk Buddy takie coś nie powinno dziwić. Umysł jest jedyną trwałą rzeczą, ciało jedynie formą. Fakt odrodzenia jest tutaj czymś normalnym i osiągalnym. Poprzez medytację można dojrzeć swoje poprzednie żywoty, chociaż nie zawsze jest to możliwe. Ponoć obecny Dalajlama nie potrafi tego dokonać. Nie powinniśmy się jednak przejmować tym jakie były poprzednie życia. Efekt działań w poprzednich żyć przejawia się w naszym aktualnym w postaci karmy.

Kolejny most spalony

17 lutego 2010

Mocno się wzbraniałem aby zebrać Jej rzeczy. Jeszcze gorzej czułem się z myślą, że to co oddam już nie wróci. Niesamowicie durne myślenie. Jakby te rzeczy miały jakikolwiek wpływ na moje życie.
Myślę, że kryła się za tym myśl, że oddając te rzeczy będzie to oznaczało definitywne zakończenie związku. Ot, zwykła symbolika.

Dzisiaj się umówiliśmy na to aby się spotkać i oddać swoje rzeczy. Mój wewnętrzny spokój pękł w momencie kiedy zacząłem zbierać wszystko do kupy. W zasadzie oddałem wszystko, poza rzeczami dla mnie niezbędnymi, oraz zdjęciami. Zdjęć nie oddam, choćby miały leżeć zakurzone na strychu. W przyszłości będę patrzeć na nie z uśmiechem, a nie żalem.

Tak więc dzisiaj mam kolejny smutny etap za sobą. Pozostają złudzenia, nadzieje. Odnoszę jednak wrażenie, że łatwiej będzie mi stawiać kolejne kroki. Czasu nie cofnę, a w miejscu nie zamierzam tkwić.

Sposób na doły emocjonalne

16 lutego 2010

Aktualnie funkcjonuję trochę jak wielka huśtawka emocjonalna. Przez większość czasu jest dobrze, aż nagle przychodzi krach. Tak było dzisiaj. Ogólna załamka, niechęć do robienia czegokolwiek. Do tego kolejne złudne myśli i hiperbolizowanie.

Poważnie bałem się, że ten stan będzie mnie męczył do końca dnia. Na szczęście dzisiaj był dzień medytacji. Dzięki tym 30 minutom skupienia się nad samym sobą te negatywne myśli po prostu odeszły. Fakt, są gdzieś w mojej świadomości, ale już nie tak silne jak były wcześniej.

Czy to wynik medytacji, a może przyjście do miejsca w którym zebrała się grupa pozytywnie nastawionych do życia ludzi? Na chwilę obecną nie wiem. Wiem natomiast tyle, że trzeba mocniej pracować nad samym sobą. Wszelkie negatywne emocje przeminą, gdyż z natury swej są nietrwałe.

Miłość, a buddyzm

15 lutego 2010

Dawniej buddyzm był dla mnie sztuką wyzbycia się przywiązania. Rozumiałem to w ten sposób, że trzeba za sobą porzucić wszystko aby w ogóle móc być szczęśliwym. Dla mnie z perspektywy miłości i partnerstwa była to przerażająca wizja.
Uważam, że miłość jest czymś najpiękniejszym. Dlaczego więc miałem się jej wyzbywać aby zdobyć szczęście?

Po wykładzie Florindy Czeija "Miłość i partnerstwo" o wiele lepiej zrozumiałem tą kwestię. Buddyzm wcale nie mówi aby wyzbywać się wszelkiej miłości oraz więzi z ludźmi. Pary łatwiej dokonują zmian w swoim życiu. Są bardziej otwarte na nowe doświadczenia, a ich szczęście może mieć wpływ na życie innych.

Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć to samo. Jestem w stanie dokonać w sobie wielu zmian, tylko jeśli są to zmiany dla bliskiej mi osoby. Będąc samemu nie czuję za bardzo potrzeby na to aby cokolwiek zmieniać.

The Imperial March

Kategorie
12 lutego 2010

Nie ma nic fajniejszego niż jechać sobie przez miasto z puszczonym głośno Marszem Imperialnym. Cover w wykonaniu Epici wraz z orkiestrą symfoniczną jest niesamowity.

Przesłuchałem dzisiaj podobne covery na YouTubie. Niestety Marsz Imperialny bez orkiestry jest zwyczajnie słaby. Wszelkim wersjom granym na gitarach (Metallici, lub jakieś covery metalowe) brakuje jakoś tej mocy.

Lenovo Ideapad y530

Kategorie
09 lutego 2010

Mój Asus chyba umiera. Aby nie kusić losu wolałem się jakoś zabezpieczyć i tak oto zakupiłem w/w laptopa. Bajerów raczej nie ma, ale aż taki zły też nie jest. O czym warto wspomnieć?

  • zasilacz jest tak samo kiepski jak ten Asusa - krótki kabel, jakoś łatwo się rozłącza..
  • w Archu defaultowy kernel się wywala, natomiast drugi typu "fallback" działa bez problemów..
  • zestaw głośników 4.1 gra całkiem nieźle, szkoda tylko, że jakoś pod Linuksem nie chcą wszystkie grać..
  • zauważyłem, że na panelu dotykowym odstaje kawałek plastiku, już teraz zaczyna się coś "odpinać"
  • całość wydaje się solidna, chociaż odnoszę wrażenie, że kiedyś odchylę monitor na tyle energicznie, że wyłamię go z zawiasów..
  • klawiatura czasami nie nadąża za moim tempem pisania - gubią mi się literki
  • wifi i grafika została postawiona bez żadnych problemów - tego się nie spodziewałem
  • tacka CD z powodzeniem mogłaby robić za podstawkę na kubek - wyjątkowo solidny element

Póki co to tyle. Nie mam czasu aby bardziej się nim zająć. Czeka mnie jeszcze przeniesienie danych ze starego sprzętu, dopiero wtedy przesiądę się definitywnie na nową maszynkę.

Diamentowa Droga

08 lutego 2010

Nie lubię zmian. Po ostatnich muszę zaczynać praktycznie wszystko od początku. Już wtedy postanowiłem, że coś będzie trzeba ze sobą zrobić.

Buddyzmem interesowałem się nieco wcześniej, jednak nie było to nic konkretnego. Na trójmiejski ośrodek medytacyjny natknąłem się przypadkiem, podczas spaceru. Jakiś czas się wahałem czy chcę spróbować czegoś takiego.

Wczoraj zdecydowałem się pójść na medytacje. Przyszedłem wcześniej, zostałem nieco wprowadzony do "tematu". Same medytacje były, raczej, krótkie, bo trwały jakieś 30 minut.
Ciężko powiedzieć abym dostał od razu oświecenia, aczkolwiek wyczuwam pewną małą różnicę.

Moje ogólne wrażenia są bardzo pozytywne. Zamierzam się wybrać na kolejne spotkania.

Pomysł na nieśmiertelność

06 lutego 2010

Nie wiedzieć czemu ludzie chcą być nieśmiertelni. Jedni chcą się odmładzać, inni wierzą w technologię oraz modyfikację naszych genów. Wydaje mi się, że jest nawet lepszy sposób na osiągnięcie takiej "nieśmiertelności". W każdym bądź razie jest to sposób bardziej realny.

W dzisiejszych czasach jesteśmy tak naprawdę numerkiem. PESEL, seria dowodu osobistego, nr ubezpieczenia itd.. Imię i nazwisko ma zasięg raczej lokalny, ograniczony do osób które znamy. W szerszym zakresie jest bezużyteczny - nie jest unikalny jak zwykły identyfikator liczbowy.

A gdyby żyć w taki sposób aby więcej osób niż tylko znajomi zapamiętali nasze nazwisko? Egipcjanie bodajże wierzyli, że człowiek umiera dopiero wtedy kiedy zamiera pamięć o nim.
Może w tym sposób aby być "nieśmiertelnym"? Żyć w ten sposób aby wielu o tym pamiętało..

Debata z premierem

05 lutego 2010

Przepraszam, jaki temat miała ta debata?

premier Donald Tusk

To durne z pozoru pytanie sprawiło, że nieco zmieniłem pogląd na temat słuszności tej debaty. Nie chcę kwestionować wiedzy ludzi po "stronie" internetu. Odniosłem natomiast wrażenie, że ta całość była farsą.

"Przedstawiciele" sieci raczej nie chcieli zadawać pytań. Woleli przedstawiać swoje uwagi, obawy na temat proponowanych zmian. Tylko niewielu próbowało zadać jakieś pytania (często nawet słuszne). Pomijając to nasi przedstawiciele tak naprawdę przedstawiali jedynie swoje spojrzenie na sprawę. Jakoś zabrakło mi tych zapowiadanych pytań internautów.

Premier z kolei sprawiał czasami wrażenie bycia lepiej przygotowanym do dyskusji. Czy odpowiadał sensownie na całość? Nie wiem. Momentami odnosiłem wrażenie, że po prostu miał lepsze argumenty. Poza tym mówił otwarcie na co się zgadza, na co nie, oraz o czym może podyskutować.

Strasznie irytowała mnie obsługa kamer. To smsy, dzwonki telefonów, szepty. Strasznie przeszkadzali.

Moim zdaniem tej debaty mogło nie być. Nie postaraliśmy się. Zmian raczej nie będzie.