Efekt motyla?
Wychodzi na to, że wystarczy wybić nieco z rytmu mą dzienna rutynę i nagle z nikąd pojawia się sto zupełnie niespodziewanych rzeczy. Przykładowo dzisiaj (pomijając boje w pracy) postanowiłem zupełnie przypadkowo obskoczyć oferty wynajmu mieszkania. Wybierając się do Gdyni walczyłem z parującymi szybami, zabawiłem się w pirata drogowego, zawisłem na krawężniku, musiałem prosić jakiegoś kierowcę aby przesunął samochód (bo blokował wyjazd), o mało nie zrobiłem konserwy z innego samochodu, a na koniec radio odmówiło trzymania się swojego miejsca (znaczy panel odpadł i nie chce zostać tam gdzie powinien).
Jak wspomniałem za dużo tego na jeden dzień jak dla mnie.