Rutyna
Czy rutyną jest to, że od poniedziałku do piątku budzę się o 7.20, a w weekendy to już budzik przestaje być potrzebny bo i tak się o tej godzinie obudzę? A może rutyną jest to, że każdego dnia idąc do pracy mijam te same osoby, w tych samych miejscach? A może rutyna to jest fakt, że zauważam pewne stałe regularności na mej drodze do pracy?
Nie wiem czemu, ale ostatnio czuję coś przypominającego rutynę. Nie zawodową, a taką całodniową. A może po prostu marudzę?
to jest “codzienność”
Codzienność, rutyna, jak zwał tak zwał.
Ale wbrew pozorom wcale to nie jest takie złe.
Może masz dzień świstaka