Jestem świadkiem dość zabawnej i raczej smutnej rzeczy. Każdego dnia z peronu SKM wsiadam sobie do kolejki. Aktualnie panuje tam remont tegoż peronu. Ostatnio zaskakuje mnie sposób w jaki ten remont jest przeprowadzany.
Robota panów robotników jest co najmniej syzyfowa. Najpierw wylewają beton na peronie, wyrównują go i kładą narożniki (stopnie?). Później ten sam beton rozkuwają, bo potrzebują coś tam jeszcze zrobić. Podobnie ze schodami. Wylali beton, zdjęli szalunki, a tam strasznie krzywo. Ten beton w paru miejscach po prostu odpada, w kilku miejscach widać, że jest wyraźnie krzywo.
Rozumiem, że to nie są jakieś wielkie uchybienia, ale dlaczego panowie robotnicy robią rzeczy w sposób, który będą musieli poprawiać? Nie można było ich bardziej przypilnować przy wylewkach aby całość była solidniejsza? Widząc takie rzeczy czasami przestaję się dziwić, że pewne rzeczy wyglądają w tym kraju tak jak wyglądają..
Tak, jestem budowlanym noobem i mogę się na tym w ogóle nie znać.
Dawniej się zastanawiałem jak bym wykorzystał taką kasę. Mgliste wyobrażenie tego faktu uwzględniało przekazanie części pieniędzy moim rodzicom (jako małą rekompensatę za kasę wydaną na mnie), spora część zostałaby ulokowana na kontach, a jakąś kwotę postarałbym się zainwestować w dalszy rozwój.
Od paru dni mam inną koncepcję na to. Kupiłbym sobie mieszkanie w mieście (pomimo, że nie znoszę w takich mieszkać), jeśli byłaby potrzeba to bym je wykończył i umeblował. Dopiero potem zastosowałbym się to mych mglistych wyobrażeń. Dlaczego? Znowu wisi nade mną widmo zmiany mieszkania i mało mi się to podoba. W taki sposób pozbyłbym się tego problemu, a potem mógłbym po prostu komuś je wynajmować i też mieć z tego jakąś kasę.
Taki skrótowy opis, gdyż szczegółowe i tak idą mi słabo :) Właśnie obejrzałem ten film i jestem pod ogromnym wrażeniem. Jest sporo elementów, które sprawiają, że film się nie nudzi. Przyznam, że mnie momentami sama fabuła bardziej przygniatała niż efekty. Gdybym miał sklasyfikować ten film, to pewnie postawiłbym go gdzieś obok "Ja, robot".
W głowie mam cały czas jedno pytanie "czy za bardzo nie przyzwyczajamy się do kolejnych cudów techniki, do wygód z tym związanych"? Wydaje mi się, że ta technika, która niby pomaga, sprawi pewnego dnia, że gdzieś zatracimy naszą naturę, lub nadamy jej szutczny wymiar.
To tak wygląda troszkę jak z nowym autem. Jest fajne, dobrze wyposażone. Lecz gdzie radość z jazdy, prowadzenia, skoro większość zależy już teraz od komputera? Przybywa przełączników, automatów, a emocje gdzieś znikają.
Polecam obejrzenie tego filmu. Dla mnie był niesamowicie ciekawy. Ogólnie lubię filmy, które po obejrzeniu skłaniają mnie do chwili zadumy, ten się do tego zalicza. Poza tym, jest to chyba pierwszy film od paru miesięcy, po którym nie żałuję pieniędzy wydanych na bilety do kina.

Detroit Metal City (w krócie DMC) to historia pewnego chłopaka, który chce zrobić karierę w branży pop. Ów chłopak jest wokalistą i (wątpliwym) liderem death metalowego zespołu. Nie lubi tego, ale tkwi z tą kapelą. Oczywiście z tego powodu prowadzi podwójne życie. Na codzień chłopaczek, który kocha muzykę rozrywkową. W nocy pan chaosu i gwłacicel świń.
Przyznaję, że w każdym odcinku uśmiałem się niesamowicie. Perypetie alter ego death metalowego Krausera są niesamowite. Tak więc możemy sobie zobaczyć jak pan ciemności próbuje zreformować swojego brata, lub jak przypadkiem sieje ciosy zabijające policjantów. Ubaw przedni, choć czasami mam wrażenie, że niektóre z sytuacji z tego anime mogą znaleźć swoje odzwierciedlenie w realnym świecie ;)
W końcu dojrzałem do tego aby skasować tam konto. Paradoksalnie jest to zasługa śledzika, o którym już wspominałem. Stwierdziłem, że nie mogę już dalej patrzeć na bezmyślność i głupotę większości moich znajomych. Dla mnie to jest po prostu smutne. Zwłaszcza, że po części z nich w ogóle bym się nie spodziewał tak niedojrzałego zachowania.
Ciężko jest się do nich nie przyznawać także w myśl zasady "ignorance is bless" postanowiłem po prostu skasować konto. I tak chciałem zrobić to wcześniej także po co zwlekać z decyzją? Napisałem również maila do NK z prośbą o skasowanie moich danych osobowych, ciekaw jestem jak szybko się wezmą za to.
Teraz spotykając znajomych będą mogli zaskoczyć mnie zmianami w swoim życiu. Nie będę musiał odpowiadać "tak, widziałem na naszejklasie".
Mogłem wcześniej napisać notkę pt. "martwy kotek". To by była część pierwsza. Podobnie jak wcześniej przypomniałem sobie o tym śnie w części drugiej. W części "martwy kotek" przyśniło mi się coś takiego, że odkryłem pod moim fotelem leżące zwłoki (bo martwy już był) kotka (a może to była mała łasica?).
W części drugiej minęło już trochę czasu (jakiś tydzień) od zdarzenia z części pierwszej. Martwego kotka odkryła moja mama. Coś łysy był i jakiś taki wysuszony. Powiedziała, że mam się go pozbyć. Kiedy chciałem się nim "zająć" zauważyłem coś ciekawego. Kotek zaczął się "nawadniać". Po chwili nawet sierść mu odrosła i zaczął wesoło biegać po naszym domu. Od tego czasu stał się jednym z domowników.
Z ciekawości wyłączyłem sobie na chwilkę AdBlocka. Ot, aby zobaczyć jak ludzie pożytkują ficzer zwany śledzikiem. Nie wiem jak u Was, ale moi znajomi jakoś nie za bardzo zakumali tego. Z resztą sami spójrzcie:

Budząc się stwierdziłem, że se pośpię kolejne 20 minut, w międzyczasie obmyśliłem kwestie śniadania, oraz drugiego śniadania w pracy. Zajebistość mi przyrosła. Wysiadłem z autobusu, jak zwykle. Wyprzedzając ludzi moim normalnym krokiem stwierdziłem, że należą mi się 2 punkty do zajebistości. Zdążyłem punktualnie na SKMke - kolejny punkt do zajebistości.
Tak wygląda mój "Hyper Mode". Jestem osobą, która siebie raczej nie docenia. Tym bardziej nazwa "Hyper" wydaje mi się być na miejscu. Niesamowitą rzadkością jest to, że przez kilka dni po prostu czuję się tak jakbym przeniósł górę spojrzeniem.
O tak, to jest fajne uczucie. Czas wracać do roboty, mam jeszcze kilka wzniesień do przeniesienia.
Śledzik żyje. Mimo zadziwiających cyfr podanych przez pana Kaznowskiego po paru dniach sytuacja się unormuje, sprawdziłbym wtedy jak faktycznie jest oblegana ta usługa. Póki co to jest krzyk dzieci, które nie rozumieją nawet co to jest (pamiętacie wprowadzenie Jabbera na Fotce?).
Jedna rzecz jest totalnie skopana - "kokpit" NK jest teraz zawalony nie tylko powiadomieniami, ale również durnym polecaniem osób znanych. Najgorsze jest to, że nie można tego ani wyłączyć, ani przesunąć niżej.
Szczęście, że mam AdBlocka z dodatkiem "Element hider". Dość łatwo pozbyłem się tego paskudztwa.
Z drugiej strony, jeśli to się przyjmie to dopiero wtedy w Polsce rozkwitnie moda na mikroblogi. Ogólnie ludzie, którzy pozostaną przy śledziku być może w ogóle nie zorientują się, że to się tak nazywa. Możliwe, że część z użytkowników przejdzie na "stare śmiecie" - Blipa, lub Twittera. Mimo to nadaża się dobra okazja dla marketingowców aby się wykazać.
Mroczny, deszczowa ulica przestała mrozić krew w żyłach, obowiązki stały się słodkimi przyjemnościami kosztowanymi z umiarem, praca już nie nudą a dziką atrakcją wieje odkąd posiadam świadomość istnienia idealnych, jak ta, transakcji
Wystawienie komentarza 'Pozytywny' w przypadku tej transakcji to jak uderzenie w twarz, gniewne oplucie nieskazitelnie uczciwego czlowieka. Wlos z glowy rwac szukam komentarza 'Niesamowity', 'Niebianski', nie moge znalezc, sczezne ze zgryzoty.
Polecam poczytanie komentarzy wystawionych przez tego allegrowicza :)

Nabijamy się z tego, że amerykanie są głupi. Zadziwiamy się momentami jak ta nasza młodzież jest głupia. Mi się wydaje, że jest dość proste wytłumaczenie na to skąd to się wzięło.
W moim mniemaniu rozwój technologi dąży do tego aby ułatwiać nam życie. Podobnie to pewnie wygląda wśród wielu osób, które po prostu ułatwiając sobie życie załatwiają wszystko półśrodkami. Po co myśleć, skoro ma się Google'a? Po co pisać jakieś prace skoro można znaleźć gotowca?
Przybiera to nawet dość kuriozalny wymiar. Ostatnio wyczytałem, że około 50% amerykańskich lekarzy pierwszego kontaktu w celach zawodowych odwiedza wikipedię!
Ludzie się rozleniwiają. Po co myśleć, skoro ktoś robi to za nas?
Jakoś tak się złożyło, że wczoraj (czyt. 1 września) musiałem się zabrać taksówką. Z ciekawości spytałem się kierowcy jak na drogach wyglądała sytuacja. Ten powiedział jedną bardzo ciekawą rzecz - Polacy ciągle żyją przeszłością. W ten oto sposób ciągle gonimy komuchów, nadal nie znosimy Niemców i Rosjan. Zamiast myśleć o naszej przyszłości lepiej się ciągle skupiać na przeszłości.
Jak to pan kierowca powiedział - przeszłość jest dla historyków. Może niech tak lepiej zostanie..? Rozumiem, uczcić pamięć ofiar. Ba, nawet trzeba pamiętać o ich ofierze. Ale aby ciągle udowadniać kto winny, kto dobry?
Oburzają mnie wszelkie prowokacje ze strony "historyków" rosyjskich. Jednakże czy musi to angażować całą naszą politykę (która na szczęście nie szczeka zajadle)? Może niech świat naukowy rozstrzygnie te spory. Zwłaszcza, że politycy wbrew pozorom sami nie za dobrze znają historię.