Druga kraksa
Zaliczyłem dzisiaj drugą kraksę, w sumie równie nietypowo co pierwszą. Całość miała miejsce na parkingu, a dramatyzm był tak ogromny, że aż jestem zaskoczony ze skali zniszczeń
Jechała przede mną duża Toyota Land Cruiser. Kierowca chciał wjechać na krawężnik i pojechać dalej. Ja powolutku podjechałem za nim czekając aż wjedzie. Sęk w tym, że nie wjechał. Kierowcę odbiło i cofnęło przez co wpakował mi się na samochód. Żeby było zabawniej odległość między nami była raczej niewielka, ale jego samochód też za szybko nie jechał. Niestety skutecznie udało mu się wbić w lewe nadkole i mam teraz pokaźne wgniecenie.
Na szczęście z facetem łatwo się dogadałem. Spisaliśmy protokół, sprawca wziął winę na siebie. Byłem już załatwić kasę z ubezpieczenia, teraz wystarczy auto odstawić do warsztatu. Na szczęście poza wgnieceniem wszystko jest sprawne. Układ kierowniczy bez problemów, jedynie wcześniej koło na dziurach waliło w wgniecenie (już się tym zająłem). W sumie teraz mój samochód jest w pełni ochrzcony
Ps. W sumie to powienienem się mocno wkurzyć. Jakoś tak się nie czuję. Chyba ze względu na to, że sprawca był całkiem w porządku, a cała sytuacja była raczej komiczna niż poważna