Obejrzane: Terminator 4 – Salvation
Byłem, obejrzałem. Fabuła może niezabardzo fascynująca, ale efekty i muzyka jak najbardziej. Troszkę brakowało mi oryginalnego motywu dźwiękowego, w zamian dostałem ‘cover’, który średnio mi się podobał.
Ogólnie ten film ma parę baboli, o których mam ochotę wspomnieć:
- maszyny nadal potrzebują paneli dotykowych i interfejsów
- po kiego grzyba te maszyny komunikują się pomiędzy sobą po angielsku?
- jakim cudem można przeżyć, bez urazu wybuch ładunków jądrowych będąc jakieś 0.5km od centrum wybuchu?
Poza tym mamy nawet wyprasowanego w photoshopie Arniego, z mistyczną mgiełką wokół jajek!
Film polecam, ze względu na efekty. Jeśli się nie czepiać szczegółów to naprawdę fajnie się oglądało. Nie nudziłem się ani przez chwilę.
a tam czepiasz się. muszę sobie obejrzeć
Czepiam się, ale i tak jestem zdania, że warto
ad 1) Pierwsze maszyny zostały stworzone przez człowieka.
, ale to jest TEN John Connor !
ad 2) A kiedy to one się komunikowały między sobą po angielsku?
ad 3) Nie wiem
1) Te panele to może być pozostałość po Cyberdyne, lub rzecz potrzebna dla ludzkich niewolników.
3) To nie musiał być wybuch jądrowy. Odpowiednio silny wybuch konwencjonalny też da ładny grzybek.
A jak już się czepiamy – to nie ma takiego filmu jak Terminator 4 – Salvation
AdamK no widzisz. Fail
Ad 3. ostatnia scena – wysadzenie baterii terminatorów – pamietam z wcześniejszych części, że to był← łądunki (termo)jądrowe.
a_patch: Ad 2. Cholera źle sformułowane. Te roboty na swoich “panelach” miały cały czas napisy angielskie. Czy np. Terminator T-600 widział napisy rodzaju “unicestwić”, a był przecież zrobiony przez maszyny :>
ej, @AdamK, jest Terminator Salvation
Co najwyżej nie ma Terminator 4 Salvation ;]