Giełda samochodowa
W ramach mojego planu wybraliśmy się do Chwaszczyna na giełdę samochodową.
Ogólnie był to mój pierwszy wypad zarówno w tamte rejony, jak i na samą giełdę w ogóle. Poza mną była moja kobieta, “teściowie” i ich znajomy – “koleś od samochodów”
Połaziliśmy z półtorej godzinki. Parę samochodów zwróciło naszą uwagę. Inne, albo poobijane, albo ceny nie z naszego pułapu. Na szczęście nasz spec od 4 kółek zna się na rzeczy. Widział to co na pierwszy rzut oka niezauważalne, dzięki czemu od razu było jasne, czy warto interesować się danym wozem, czy też nie.
Ogólnie czegoś dla mnie nie znaleźliśmy (prawie). Było parę łądnych autek, lecz ze wszystkich naszą uwagę przykuła jedynie Astra 2. Autko wydawało się fajne, ale tył miało lekko robiony, no i rdza zaczynała się wkradać. Zapisaliśmy jeno numer i mieliśmy już wracać. Dopiero wtedy zauważyliśmy inną Astrę. Tym razem hi-endową wersję kombi. Auto o dziwo mile zaskoczyło naszego znawcę. Doszliśmy do potozumienia i w ciągu najbliższych dni auto najprawdopodobniej będzie zakupione.
Ogólnie to nie wiadomo na 100%. Dopiero gdy się spotkamy, to przejedziemy się tym autkiem, sprawdzimy raz jeszcze czy wszystko jest ok itd.. Osobiście jestem strasznie podekscytowany. W tym wszystkim boję się tylko, że może nas spotkać to samo co w wypadku mieszkania – facet sprzeda samochód komuś innemu. Ja będzie, to się okaże. Stay tuned for next episode!
