Znajoma, z którą mieszkam, kupiła sobie laptopa. HP Pavilion jakiś tam. Sprzętowy wypas, duża maszyna dobrze wyposażona. Luksus wart ~3.5k zł. Ogólnie zakup mnie specjalnie nie ruszył, ale zaskoczyło mnie wychwalanie wszelkich bajerów w sprzęcie przez jej faceta (a mojego dobrego kumpla).
Po chwili doszedłem do wniosku, że część sprzętu znajdującego się w tym laptopie nie będzie wykorzystywana przez 90% czasu. Choćby taki napęd BluRay. No wypas, takie płyty odtwarza, a nawet filmy w HD! Super, ale przeca na nasze warunki to kupienie takich płyt się nie opłaca, a zanim ich cena będzie na tyle rozsądna to ceny takich napędów zlecą w dół o (przynajmniej) połowę. Także po co BluRay teraz ?
Tak sobie pomyślałem, że pewnie jest dużo osób, które jak coś kupują to kupują wyposażone na maksa. Coś na zasadzie podniesienia własnego wirtualnego penisa i zwiększenia lansu, bo ma się nowinki techniczne. Druga myśl – ludzie nie wiedzą, że to co kupują będzie tylko w małej części realnie wykorzystane.
Nie jest to mój problem. Gdyby jednak ludzie zastanowili się co kupują i do czego jest im to potrzebne to zapewne dzięki tak prostej czynności potrafiliby zaoszczędzić sporo pieniędzy. Dla nas może nie mieć znaczenia czy kupowany sprzęt będzie w stu procentach wykorzystany. Dla portfela natomiast to może mieć znaczenie. Ot moja prosta chłopska logika
Teraz tak na marginesie: przy okazji mojej rozmowy z tym moim kumplem wywiązała się jeszcze jedna myśl – po jaką cholerę robić laptopy 19′, ze sprzętem lepszym od niejednego komputera stacjonarnego, a pracujące na baterii 1-2h max? Jak dla mnie to już nie jest typowy laptop z definicji. Nie jest to przenośne, a bateria to raczej jako UPS służy, a nie jak typowy akumulator
)