Archive | March, 2009

Take that mr Nowak!

Było się rzucać? Strasznie nie lubię pana ‘sekta-tu sekta-tam’. Gdy usłyszałem, że wokalista Behemotha pozwał go za znieważenie to się jeno uśmiechnąłem. Dzisiaj natomiast miałem prawdziwą bekę czytając, że Nergal wygrał.

Czy to dobrze? Myślę, że tak. Nie godzę się na to, żeby ze względu na słuchaną (lub wykonywaną) muzykę mieć podstawy do tego aby innych wyzywać od przestępców. Nowakowi się należy. Na jego miejscu dałbym te 3k zł na “Ciapkowo” i siedział dalej cicho.

Zamiast zajmować się czymś poważnym biega za propagandą Kościoła i uznając wszystko za zło, bo to “nju ejdż”, lub “satana metala”. Oczywiście ma poparcie ludzików, a szkoda. Wiem, że nie zmieni się mentalności ludzi. Może zamiast tego lepiej powstrzymać osoby pokroju pana N.?

Sen

Ostatnio mam dziwne sny (co więcej pamiętam je, a to prawdziwa rzadkość). Raz mi się śniło, że współlokatorzy sprzedali okap, bo zjadał 4zł/h prądu. Dzisiaj (wczoraj?) śniło mi się, że spłukałem w kiblu własne majtki. Interpretacja, anyone ?

Chore Ego

Niżej przedstawię krótką myśl, która zapewne ma jakąś nazwę naukową i jej w pełni poprawną definicję. Piszę to aby wytłumaczyć to zjawisko pod własnym osobistym pojęciem, także traktuj to jako przemyślenie, a nie traktat naukowy.

Czym jest “Chore Ego”? Myślę, że jest to rzecz, którą ma wiele osób. Często pewnie rodzi się z chęci bycia docenionym.

Jak to się przejawia? Zazwyczaj taka osoba stara się za wszelką cenę dążyć do tego, do czego dąży “chore ego”. W przypadku mojego kumpla – kupowanie zbędnych gadżetów, tylko po to żeby się nimi pochwalić. W przypadku mojej znajomej – studiowanie jak najwięcej, pokazywanie się gdzie popadnie, pomaganie innym – po to aby pokazać innym, że potrafi. Również po to, aby inni docenili jej osiągnięcia.

A ja? Ja natomiast chcę kupić samochód. Chcę wyłożyć sporo kasy i ryzykuję to, że coś spieprzę. Co więcej, może stać się tak, że będę musiał ten samochód po prostu odsprzedać, a długi spłacić. Po co to więc? Aby pokazać samemu sobie, że potrafię. Chcę udowodnić (samemu sobie), że potrafię podjąć dobrą decyzję i jestem w stanie dążyć do (nawet ambitnego) celu. To jest moje “chore ego”. A Twoje?

Bez telefonu

W pośpiechu zapomniałem zabrać dzisiaj telefon. Jakie uczucie? Pustka w kieszeni drażni mnie niebywale. Jakoś przeżyję brak cegiełki do wieczora, choć pewnie brak jedynego zegarka będzie mnie wkurzał.

Ogólnie śmieszne to. Człowiek nie ma telefonu ze sobą i od razu nachodzą go myśli, że na pewno będzie dzwonił ktoś z czymś bardzo ważnym. Trudno, ten ktoś będzie musiał poczekać. Kolejna myśl, że ja będę musiał pilnie do kogoś zadzwonić, choć zdarza się to rzadko. Dalej – nie będę mógł napisać żadnego smska do nikogo – trudno przeżyję.

Także w czym problem? Otóż rozwój cywilizacji sprawił, że jesteśmy często niewolnikami technologi, która miała przecież nam pomagać. Czasami zastanawiam się czy nie robić sobie dnia bez komórki, dnia bez komputera itd..

PS. wbrew pozorom nie korzystam nałogowo z komórki, jednakże czuję się do niej przyzwyczajony przez co jest jakiś jej dziwny brak. Brzmi jak zboczenie, czyż nie ?

Obejrzane: Kochaj i Tańcz

Ogólnie to nie miałem ochoty wydawać pieniędzy na ten film. Los chciał, że nie wydałem, a jednak się wybrałem. Okazało się, że jeden z naszych klientów grał w tym filmie i dzięki niemu zdobyliśmy parę biletów :)

Na film wybieraliśmy się z przeświadczeniem, że obejrzymy patetyczną historyjkę o miłości, w której tanieć ma kluczową rolę. W sumie nie za bardzo się myliliśmy, ale nie było to aż tak tragiczne jak się wydawało.

Widać, że twórcy garściami zgarniali wszystko co szło z zachodnich formatów. Z jednej strony szkoda – znowu zaniedbujemy rodzime pomysły. Z drugiej strony to nawet i dobrze – nie ma kolejnego gniota o miłości, przerywanej smutnym wydarzeniem, będącej treścią komedii. Jest coś nowego, wykonanego inaczej niż dotychczas. Aktorzy swoje role grają dobrze, muzyka również mi się podobała.

Fabuła była raczej banalna. Łot dziewczyna nie taneczna, mająca narzeczonego dupka spotyka innego faceta i się w nim zakochuje. Ten pan z kolei tańczący jest i chce spełniać swe marzenia, ale los zmusza go do pokochania łopaty. Jak się reszta potoczy można sobie wyobrazić. Humor też raczej nie powalał. Były sytuacje kiedy się śmiałem, ale były też sytuacje, że coś co miało być ewidentnym kawałem wcale mnie nie śmieszyło.

Mnie to akurat nie przeszkadzało, ponieważ wypełniona po brzegi sala i tak dobrze się bawiła i każde gagi kwitowała salwami (lub pojedynczymi strzałami) śmiechu. Osobiście spodobał mi się moment, w którym jakimś cudem udało mi się rozpocząć burzę oklasków. Ot, postanowiłem poklaskać w momencie kiedy się całowali, a reszta podchwyciła szybciutko temat :) )

Podobała mi się muzyka. Może nie wszystkie kawałki, ale dzięki niej całość oglądało się zdecydowanie lepiej.

Mam nadzieję, że nie zaleje nas teraz fala “zachód-like” movies, bo szlag mnie trafi. Pojedyncze wyroby są dobre, ale u nas zapewne ktoś postanowi wykorzystać falę i zrobić z niej tsunami. Oby tak się nie stało, bo będę rzygał kolejnymi tytułami (podobnie jak serie typu “to nie tak kochanie”, “nie kłam kotku” etc).

PS. czy warto się wybrać? Muszę pozostawić to Tobie. Ja osobiście bym nie zapłacił za bilety na ten film, ale nie oglądało się go aż tak źle. Być może mam takie wrażenia, ponieważ z góry założyłem, że będę się na tym filmie nudzić.

Pierwszy raz na łyżwach

Dzisiaj miałem niebywałą okazję jazdy na łyżwach. Tak, to był mój pierwszy raz i nie, nie nauczyłem się najważniejszego – lekcji spadania. Jakoś nie wywaliłem się ani razu, chociaż ciężko powiedzieć, że jechałem z gracją.

Ze względu na mój stopień wtajemniczenia wybrałem miejsce oblegane głównie przez dzieci, ale dzięki temu udało mi się załapać jakieś podstawy. Jeszcze parę razy na specjalnym placu i będę śmigał ::)

Do samego wyjścia podchodziłem sceptycznie. Całość brałem bardziej na ambicję, a skoro jeździć nie umiałem to byłem przekonany, że dam dupy. Na szczęście, dzięki mojej Kobiecie poszedłem i nie żałuję. Bawiłem się przednio i mam ochotę na więcej :) Być może już nie w tym sezonie, ale w następnym na pewno się wybiorę.

Kto na SEConference ?

Za jakieś dwa tygodnie odbędzie się darmowa konferencja SEConference. Szkopuł jest taki, że to jest w Krakowie.

Chętnie bym się wybrał, ale samemu to nie mam ochoty. Może ktoś z 3miasta również się wybiera? Fajnie by było zrobić taki wypad w większej pace :)

Mam plan – kupuję samochód!

Zaczynając od tego dumnie brzmiącego tytułu chciałem jedynie sprostować jedną rzecz – samochód, owszem chcę kupić. Chcę kupić w tym roku. Nie teraz, najwcześniej za jakiś miesiąc, pewnie jeszcze później. Budżet? Ok. 15k PLN.

Przeglądam sobie różne oferty, moje typy:

  • VW – Passat
  • VW – Polo
  • Toyota – Corolla
  • Renault – Megane

Pytanie teraz, który z tych modeli byłby najlepszy? Chciałbym, żeby samochód miał maks 10 lat. Ekonomiczny – wiadomo, ale nie od razu 4l/100km. Chcę żeby pożerał paliwo w granicach rozsądku, tak abym nie musiał jeździć nim raz na rok. Chcę żeby taki wózek był mało awaryjny i sprawdzony.

Jaką mam do Was prośbę? Proszę o radę, podpartą własnymi doświadczeniami. Co dla Was miało znaczenie podczas kupna samochodu, który z w/w wydaje się być dobrym wyborem? Czym powinienem się sugerować?

Z góry dzięki za pomoc, jeśli już kupię ten wózek to wrzucę jakieś foty :D

PS. piszę tutaj też z innego powodu – w ten oto sposób będę miał zapisaną datę “plus minus”, od momentu, w którym staram się o własne cztery kółka. Chcę sprawdzić jak bardzo uda mi się spiąć zwieracze, aby jak najszybciej spełnić ten cel.

Żegnaj #blip.ie

Goodbye blip!

Z dniem dzisiejszym pożegnałem Blipa. Dlaczego? Znudziłem się tym. Stwierdziłem, że guzik mnie obchodzi to co robią moi wirtualni znajomi. Nie znam ich osobiście, a jeśli nawet to jedynie z rozmów via Blip/JID. Nie mam nic do Was, ale nie interesuje mnie jak sobie porabiacie w Waszym, osobistym przecież, życiu. Szczerze mówiąc to nie wiem czy miałbym ochotę dowiadywać się w ten sposób co robią moi dobrzy znajomi.

Jak dla mnie micro-blogging w tej formie jest jakimś przejawem skrzywienia. Mam (czasami nawet setki) znajomych i czytam z wypiekami to co właśnie teraz robią. “Mam piwo“, “mam zły humor“, “właśnie się posikałem bo zobaczyłem kudłacza“. Jak dla mnie nie o to w tym chodzi. Nie mam nic przeciwko nowym znajomościom. Jednakże, jak wspomniałem, nie interesują mnie codzienne poczynania tychże osób.

Mając blipa miałem okresy, że pisałem regularnie co robię. Ba, ostatnio nawet to z komórki słałem kolejne opisy, nie wiem tylko po co to było. “Jadę właśnie autobusem, straszny tłok“. Powiedzcie sami, po co to komu? Czy naprawdę takie rzeczy interesowały wszystkie osoby, które mnie śledziły. Przez ten czas odniosłem wrażenie, że jeden JOUKI czytał czasami te bzdury i w jakiś sposób reagował.

Poza tym takie śledzenie potrafi wciągać. Do tego stopnia, że co chwilę zerkałem na okno rozmowy patrząc na jakieś nowe wpisy. Na szczęście jednego dnia wyłączyłem blipa. Ten okres trwał jakieś kilka tygodni, a potem znowu wracałem. Nieszczęsny cykl powtarzał się kilka razy, tym razem zdecydowałem się zakończyć to definitywnie.

W moim ostatnim blipnięciu napisałem “może kiedyś wrócę”. W jakiej formie? Na pewno nie takiej jak dawniej. Jeśli faktycznie na coś takiego się zdecyduję to raczej w formie podobnej do (byłego) profilu Rootnode – potraktuję Blipa (ew. Twittera) jako system szybkich powiadomień dla jednego z serwisów, które tworzę, lub będę tworzyć.

Na koniec chciałbym tylko zwrócić się do tych co mają blipa – po co to Wam? Czy uważacie za fajne dzielić się ze światem każdymi czynnościami które wykonujecie? Czy te czynności są warte tego aby cały świat musiał o nich czytać?

Tak, wiem “nie chcę to nie czytam”. Zastanówcie się jednak nad tym..

PyShredder – inny sposób na kasowanie plików

Ostatnio zastanawiałem się nad tym, czy jest jakaś inna możliwość kasowania plików, w sposób trudny do odzyskania. Metoda znana – zamazywanie sektorów. Ja natomiast pomyślałem o czymś innym – zamazanie zawartości pliku. Konkretniej mówiąc kilkukrotne nadpisanie jego zawartości po czym skasowanie.

Ot pomysł trywialny. Skoro myśl prosta, to i pewnie metoda odzyskania pliku po takiej zabawie również. Nie byłem pewien jak to wygląda, także spytałem się po prostu na pewnym forum. Z uzyskanej odpowiedzi od “Hash Frau” wynika, że ta metoda wbrew pozorom jest całkiem skuteczna (wcale nie, ssie :D ). Pomimo tzw. księgowania plików, odzyskanie pliku po nadpisaniu jest dość trudne, wręcz niemożliwe.

Ps, sprostowanie. Metoda jest słaba. W takim razie zdejmuję to z techbloga, natomiast napisany niżej skrypt pozostawiam do Waszej oceny :)

Ja natomiast nudząc się, a chcąc przypomnieć jako takie podstawy Pythona postanowiłem napisać naprawdę banalny programik, którego zadaniem jest wielokrotne nadpisanie pliku, a później jego skasowanie. Przyznam, że chwilkę mi zajęło zrobienie tego, ale efekt uważam za zadowalający. Proszę tego nie traktować jako jakiegoś super projektu, jeno efekt nauki. Wszelkie rady oczywiście mile widziane.

#!/usr/bin/python
# -*- coding: utf-8 -*-

import sys
import os
import getopt

random_dev = '/dev/urandom'

def main(argv):
	try:
		opts, args = getopt.getopt(argv, "n:", ["repeat="])
	except getopt.GetoptError:
		usage()
		sys.exit(2)

	n = 10

	for opt, arg in opts:
		if opt in ('-n', '--repeat'):
			n = arg

	try:
		file_path = os.path.realpath(args[0])
	except:
		usage()
		sys.exit(2)

	if os.path.isdir(file_path):
		print "Only files can be overwritten!"
		sys.exit(0)

	try:
		file_size = os.path.getsize(file_path)

		try:
			overwrite = open(file_path, 'w')
			random = open(random_dev, 'rb')

			for i in range(0, int(n)):
				overwrite.write(random.read(file_size))
				overwrite.seek(0)

			print "File was overwrited %d times" % (int(n))
		except IOError:
			print "Can't open file!"
		finally:
			overwrite.close()
			random.close()

			os.unlink(file_path)
			print "File was deleted"
	except OSError:
		print "File %s does not exist!" % (file_path)

def usage():
	print "usage: %s -n|--repeat file" % (sys.argv[0])
	print "Options:"
	print "\t--repeat\tnumber of overwrites"
	print "\t-n"

if __name__ == "__main__":
	 main(sys.argv[1:])

W pliku licencji nie ma, toteż dopisuję, że licencja programu to WTFPL

Dla zainteresowanych link do pliku -> [o tutaj].