Strach przed starością: zagubienie
Przeraża mnie ten widok. Wystraszona babcia staje przed drzwiami do autobusu i rozpaczliwie naciska wszystko co przypomina guzik. Boję się tego. Zagubienie w tych czasach jest straszne, zwłaszcza, że wiele rzeczy jest zupełnie inne niż 10 lat temu. Wtedy też były samochody, teraz też przeca są. Jeszcze nie latają znaczy się to samo. A jednak nie, bo tutaj nie trzeba szarpać, trzaskać. Wystarczy guzik wcisnąć i działa.
Boję się tego, że przyjdzie moment, w którym sobie uświadomię, że nie wiem co zrobić z tymi wszystkimi nowymi rzeczami. Widząc starszych ludzi, którzy mają naprawdę poważne problemy ze zrozumieniem czegoś nowego mój strach potęguje.
Niby jesteśmy już pokoleniem nastawionym na nowości. Ciągła zmiana (niby na lepsze) nie powinna nas dziwić. Uważam jednak, że teoria ta bzdurą jest. Przyjdzie moment, kiedy nasz organizm nie będzie w stanie dostatecznie szybko przyswoić nadmiaru informacji. Poczujemy się zagubieni w tym świecie nowości.
Być może moje obawy są bezzasadne. Mam nadzieję, że ten strach jest tylko takim dziecięcym strachem przed nieznanym.
Sam nigdy nie zastanawiam się co będzie ze mną, gdy minie te kilkadziesiąt lat (wiele osób np. chciałoby widzieć jak umrze, lecz nie ja… na pewno nie ja).
Osobiście zastanawiałem się kiedy chociażby nie będzie aut, tylko takie małe samolociki znane z kilku kreskówek, oraz domy zawieszone w powietrzu ;D Kilkanaście lat temu śnił mi się właśnie taki „świat”…
Czego się boisz, przeca niedługo koniec świata
Osobiście to na starość chcę zaszyć się w jakiejś dżungli (o ile jeszcze jakieś będą) albo wiosce odciętej od cywilizacji.
„My” sobie poradzimy.
Wprawdzie pewnie nie nauczysz się programować w C++^39, ale obsłużysz te najbardziej podstawowe funkcje wszystkich nowości.
Bo jesteś do tego przyzwyczajony. Do wszechobecnej elektroniki. Starsi ludzie nie są.
Ja często widuję starszych ludzi, którzy nieźle sobie radzą. To kwestia tego, żeby przebywać wśród ludzi, uprawiać jakiś sport czy zainteresować się turystyką. Zamiast ramoleć przed telewizorem, przejść się do kina, na spacer lub klubu szachowego. A że człowiek nie będzie już w stanie nadążać za nowinkami? A co to szkodzi, a po co to komu? Zresztą popatrz na młodych ludzi dokoła: jak się Windows popsuje, nie ma czym DOC-a otworzyć, wieżę chce się podłączyć do komputera, to niejednokrotnie zaczyna się nerwowe rozglądanie za kimś, kto rozumie te dziwne komputery i druciki
Moim zdaniem vmario ma rację. Wszystko rozchodzi się o to, aby tak, jak niektórzy ludzie ćwiczą ciało, ćwiczyć należy również umysł. Wtedy nie straszne nam będą ww. problemy ;]
Przecież te techniczne nowinki nie są do życia potrzebne. A umiesz np. wydoić krowę lub zabić i wypatroszyć kurczaka? Dlaczego akurat umiejętność obsługi ipoda miałaby być wyznacznikiem czegokolwiek?
. Ale i babcie, i ja, nauczyliśmy się go obsługiwać (babciom zajęło ciut dłużej).
Zresztą nie jest tak źle, starsi ludzie spokojnie mogą się wszystkiego nauczyć potrzebują tylko więcej czasu.
Ja też poczułem się zagubiony na mojej lokalnej poczcie gdy ni z gruchy ni z pietruchy postawili tam kolejkomat. Za pierwszym razem nie wiedziałem co mam robić
Wniosek: nie ma się czego bać.
Lambochop: to nie jest aż takie jasne. Ogólnie w codziennych czynnościach te osoby mając czasami problemy. Mówię to widząc na codzień takie scenki..