Wiele rzeczy mnie wkurza. Jedne rzeczy wkurzają mnie bardziej, inne mniej. Jest jedna taka rzecz, która spełnia oba kryteria (raz mniej, raz bardziej) i jest zawsze równie upierdliwa. Jest nią moda, a wkurza mnie każdego dnia.
Zdaje się, że jestem jedynym śmiertelnikiem, którego zmysł estetyczny jęczy i kwiczy za każdym razem kiedy widzi pstrokate dziwadła, które starają się łączyć dresy z garniturem, lub wpasować oślepiający żółty w krwistą czerwień etc. Co ciekawe, bardziej wkurza mnie to jak się ubierają dziewczyny. Faceci noszą się na ogół lepiej.
Dziewczyny natomiast to robią straszną samowolkę. Nie pomny już na to, że dizajnerzy w tym roku dali dupy i stwierdzili, że uwielbienie dla szmat jest kunsztem o wiele wyższym od dzieł Michała Anioła to kobiety często z tymi szmatami starają się zrobić jeszcze większe cuda. Czasami wychodzą pokractwa typu połączenie fajnego płaszcza ze skórzanymi (lateksowymi?) legginsami i do tego baletkami (chuj, że zima).
Boleję nad tym. Wprawdzie nie muszę oglądać tychże “zjawisk”, jednakże mijam takie poczwarki każdego dnia i zawsze przychodzą podobne myśli..
PS. nie należę do tych co wszystko się nie podoba, ale moje pojęcie estetyczne zazwyczaj znacznie się różni przez co moja Kobieta odmówiła robienia zakupów ze mną. W sumie to jej się nie dziwę, dużo zrzędzę, przez co sama nie wie co ma dla siebie kupić. Chwała jej za to, że kupuje dobre ciuchy (no może czasami poza kolorystyką), które mnie się podobają