Tybet, a torby ekologiczne.
Zacznę od toreb. Ostatnio w Gdańsku widzę coraz więcej osób z taką fajną torbą "eko". Zrobiona z materiałów przyjaznych środowisku itd. Fajnie, naprawdę fajnie. Cała inicjatywa mi się podoba i miło widzieć coraz więcej osób z tą torbą. Mimo tej fajności jest dla mnie jeden (jak to mówi szef) "myk". Ludzie kupują/biorą (nawet nie wiem czy za free, czy nie) te torby z jednego powodu. Ja bym go nazwał próbą zadowolenia własnego ego, że są niby ekologiczni i dbają o przyrodę. Owszem, dzięki temu dbają o przyrodę, ale pewnie cała reszta dotycząca jej ochrony ich serdecznie wali i tyle.
Odnoszę wrażenie, że podobnie jest z Tybetem. Osobiście ubolewam, że taka spuścizna duchowa może zostać zniszczona przez Chiny. Od dawna mówię, że jeśli płacze się z powodu cierpienia ludzi w kraju x to niech równocześnie płacze za wszystkich tych co cierpią w Afryce/Brazylii i całej reszcie świata. Teraz płaczemy nad Tybetem. Świat głosi wielkie hasła o tym, że trzeba zmienić dyktaturę w Chinach, zbojkotować olimpiadę. Problem w tym, że to tak naprawdę nic nie da. Nic nie da z prostego względu, my wiemy, że to jest złe i trzeba coś zrobić. Problem jest taki, że propaganda w Chinach działa na tyle sprawnie, że Chińczycy są przekonani, że Tybet chce należeć do tego kraju, a wszelkie zamieszki to sprawka Dalajlamy. My sobie możemy krzyczeć, możemy próbować zwrócić uwagę całego świata. To i tak niczego nie zmieni. To naród chiński musi zrozumieć, że trzeba podjąć działania i obalić dotychczasową władzę.
Możemy sobie podbudować nasze ego okrzykami o wolność Tybetu. Mnie osobiście zależy na tym, aby ten region pozostał wraz z całym swoim dobytkiem. Niestety nie przyłączę się do głośnych demonstracji. Nie zrobię tego choćby z tego względu, że musiałbym również iść walczyć o prawa człowieka w Afryce, musiałbym walczyć o uznanie mordu na Ormianach przez Turcję jako ludobójstwo (Turcja zaprzecza temu, żeby dopuściła się czegoś takiego). Ogółem musiałbym jednocześnie walczyć o każdego człowieka, któremu źle się dzieje. Inaczej okażę się hipokrytą, próbując ratować jednych, a o losie innych zapominać i go olewać...
Gdyby media nagle nagłośniły tragiczną sytuację w Afryce, pokazały codzienne masakry. Gdyby pokazano jak dzieci bezlitośnie potrafią pozbawiać kończyn własnych krewnych to pewnie wtedy słyszelibyśmy krzyki ludzi, żeby zrobić coś w Afryce...
PS. może się mylę. W zasadzie takie krzyki mogą coś dać, choć szczerze mówiąc nie jestem co do tego ani pewien, ani przekonany..
PS2. poza tym naprawdę fajna myśl powołania międzynarodowej misji obserwacyjnej w sprawie łamania praw człowieka w Tybecie. Przecież to jest jasne, po co w takim razie taka inicjatywa? Hmm czyżby dlatego, że cały świat się nagle obrazi na Chiny i zrobi jakieś restrykcje handlowe/polityczne? Odnośnie tego drugiego to pewnie komuszkom z Chin i tak to zwisa, a na handlowe represje to sobie świat za bardzo nie może pozwolić, bo to właściwie Chiny mają go zdominowane.
Komentarze
Disclaimer
Jakkolwiek jestem właścicielem tego bloga, nie ponoszę odpowiedzialności za kometarze napisane przez innych obywateli tego wolnego kraju.
Zastrzegam sobie prawo do kasowania/modyfikowania komentarzy (jeśli uznam to za stosowne).
Dodaj komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.
#1
a moja mama chodzi z ta torba bo takie lubi, juz wczesniej jej znajoma z niemiec takie zwozila. Tak samo jak jej niewygodny, obijajacy kolana wiklinowy koszyk heheh..
Tak mi sie nasunelo po wstepie ;) Bo o Tybecie milcze, mimo iz od lat jestem zainteresowana tematem i zawsze powtarzalam jedno – pojade do Chin jesli zdaze przed olimpiada. Pozniej wole wlasna dupa nie ryzykowac, bo bedzie cyrk.
aliceq | #
#2
Ano też słyszałem o wygodzie, ale jakoś za dużo kobiet nie fatygowało się o koszyki ;p
Poza tym możemy nawet razem się tam wybrać, bo też mam w planach jechać tam ;p
radmen | #
#3
@Radmen, moralność selektywna, to nasza człowiecza specjalność. Nie Ty pierwszy zwróciłes na tę kwestie uwagę.
kkk | #
#4
kkk: dzięki za to fajne określenie, bardzo mi się spodobało :)
radmen | #