Bez celu

Dodano 20 STY 2008 roku o godzinie 16:30:45

Miałem przed chwilą dość poważną rozmowę z matką. Niestety uświadomiłem sobie dość przykrą rzecz, no ale może od początku... Od samego początku (tj, kiedy miałem bardziej rozwiniętą samoświadomość - gimnazjum) wiedziałem, że będę chciał studiować informatykę. Liceum wybrałem również z tą myślą, czyli o odpowiednim profilu. Teraz gdy nie dostałem się Informatykę straciłem cel, który od 6 lat w jakiś sposób mnie napędzał...

Z jednej strony może i dobrze, nie wiem czy podjąłbym podobną decyzję jak dawniej. Niestety teraz jest problem - co dalej? Studia to praktycznie "wyszkolenie" mnie w taki sposób, aby móc później podjąć jakąś pracę. Zawsze chciałem mieć taką pracę, w której mógłbym w jakiś sposób się spełniać, taką z której można czerpać jakąś satysfakcję. Dawniej "zawód" informatyka wydawał się być czymś takim, teraz to kojarzy się dla mnie bardziej z byciem "nolifem".

Ciężko jest kiedy człowiek tak naprawdę nie wie co by chciał robić w przyszłości. Jeden cel utraciłem, ale chciałbym go czymś zastąpić. Problem w tym, że nie wiem czym. Oczywiście skupiam się tutaj tylko na pracy, a nie życiu osobistym tj. rodzinie. Nie chodzi o to, żeby być "kimś". Chodzi tylko i wyłącznie o to, żeby znaleźć zawód, z którego można czerpać jakąś radość. Nie chcę, żeby to było coś co uważałbym za rzecz konieczną.

Mam problem, nie wiem co z tym zrobić...

Komentarze

#1

Zawsze możesz zostać księdzem ;)

marcins | #

#2

Biorąc pod uwagę mój brak wiary? :)

radmen | #

#3

A czy musisz iść koniecznie na studia by być informatykiem? Jeśli masz wiedzę teor. i praktyczną to zacznij to wykorzystywać. Zdobędziesz kasę to i wtedy pojdziesz na zaoczne. Ale wtedy to nie będzie to samo co dzienne.

A myślałeś nad budowlanką? w ciągu 5 lat będzie tyle możliwości do zarobienia właśnie w tej dziedzinie że można by spróbować :]

bobiko | #

#4

bobiko: taa wiedza to niby jedno, ale wiele firm wymaga tego kwitka. Infa zaoczna to (przynajmniej na PG, IMHO) porażka.
Budowlanka? niee to nie dla mnie..

radmen | #

#5

Wiem wiem, że porażka z tymi zaocznymi, ale to dla tych którzy mają już konkretne podstawy. Z mojego punktu widzenia, informatyka to zbyt ogólnikowe stwierdzenie. Jak mawiał laborant, informatyk to taki człek który tylko umie instalować Windows’a.

Z tym kwitkiem to efekt kilku zmian w polskiej edukacji. Pojawiły się różne uczelnie o różnych poziomach, poza tym reforma na szczeblu szkoł średnich i brak egzaminów wstępnych spowodowała, że praktycznie każdy może pojść na techniczne kierunki, nie mając o tym pojęcia (np. Ja, ale idziemy do przodu) i nawet tytuł magistra inżyniera już nie starczy. Trzeba jeszcze kolejne egzaminy na licencje pozdawać, być zaspokoić ambicje osób poszukujących kandydatów na dobre miejsca. Z drugiej strony w Polsce przyjęto standard europejski za polskie pieniądze czyli roboty tyle co na Zachodzie za wiele mniejsze pieniądze.

bobiko | #

#6

a myślałeś o testach predyspozycji zawodowych?

weronika | #

#7

Weronika: nie robiłem (albo nie pamiętam), ale mniej więcej wiem jakie mam predyspozycje…

radmen | #

#8

no to w tym kierunku iść? :)
kiedyś miałam podobny problem, wybrałam przypadkiem i z lenistwa (na informatykę miałam zwolnienie z fizyki), nie żałuję

weronika | #

#9

weronika: problem w tym, że tak naprawdę to mi nic nie daje, bo i tak nie wiem co by mi odpowiadało ;p

radmen | #

#10

nawet z tak zawężonego zbioru możliwości?

weronika | #

#11

no i właśnie w tym mam problem. Nagle okazało się, że sam właściwie nie wiem czego chcę..

radmen | #

#12

Nie stresuj się nadmiernie – ja informatyki nie skończyłem (ba, nawet nie zacząłem), a w „branży” pracuje.

Zresztą, jeśli chodzi o branżę security, to ze wszystkic dobrych osób, które znam, to może ze 3 skończyły informatykę.

carstein | #

#13

carstein: teraz to, nie wiedząc, poparłeś moją cichą teorię, że nie trzeba mieć kwitków, żeby w branży robić :)

radmen | #

#14

Zdecydowanie kwitki do niczego nie są potrzebne. Ja sam jestem na to dowodem. Właśnie zmieniam pracę. A Rad, jesteśmy w tym samym wieku. ;] A zmieniam bo dostałem dużo lepszą ofertę. Prawdę mówiąc nawet lepszą niż się kiedykolwiek spodziewałem.

Na studia zdecydowałem się zaoczne bo wiedziałem że chcę pracować a samo studiowanie przecież nie dałoby mi takiej swobody na rynku pracy. I mimo, że teraz w trakcie sesji jest ciężko to jest mi dobrze w tym co robię. A o byciu *nolife*m nie ma mowy bo sam decyduje co robię (po pracy :D).

Twoja sytuacja przypomina mi to jak sam się czułem w na krótko przed maturami w zeszłym roku, gdy nagle zacząłem wątpić w to czy aby na pewno programowanie to jest to co chcę w życiu robić. I zdecydowałem wówczas, że tak. A zgadnij co, na każdej mojej dotychczasowej rozmowie kwalifikacyjnej pojawiało się pytanie: Co chciałbym robić za 5-10 lat? i teraz to dla mnie wręcz oczywiste, że nie chcę za te 5-10 lat programować. Marzy mi się wówczas… Ech ale co się będę zwierzał. Pomysłów na życie mam ciągle mnóstwo.

Pozdrawiam, więcej wiary w siebie i odwagi. A jakbyś znalazł chwilę między jednym egzaminem w sesji a drugim, to możesz zawsze wpadać. ;]

—-edited:

A co do poziomu studiów informatycznych zaocznych na PG, to zawsze jest przecież jeszcze PJWSTKa w Gdańsku. Mój znajomy studiuje tam zaocznie i sobie chwali – nie ma tych durnych przedmiotów w stylu fizyki, metrologii etc. Więc jakby co masz alternatywę. Jeśli mnie Tyrzyk obleje z Fizy to właśnie tam pójdę. Że tak powiem cenowo podobnie. :P

Rafał "RaVbaker" Pie | #

#15

Rafał: jasne, możemy się raz zgadać na piwo :)

radmen | #

#16

Jak się jest obeznanym z kompami na w miarę wysokim poziomie to studia informatyczne mogą okazać się męczarnią nie do przejścia. Przykładowo ja tak mam… Jestem całym sercem i duszą za OpenSource, a zawodowo chciałbym się zajmować sieciami komputerowymi. Studiuję inf, specjalność programowanie i sieci informatyczne na polibudzie w Koszalinie i mam kolosalnego zonka, bo przez 6 semestrów były raptem 2 przedmioty mające cokolwiek wspólnego z sieciami, programowania jest w miarę sporo, ale co z tego, jak co pół roku w innym języku i nauczyć się czegoś konkretnego jest dosyć ciężko. Przy tym na dodatek jest masa elektroniki, która jest koszmarem nie do przejścia, a jako wisienka na torcie wykłady i ćwiczenia z wieloma wykładowcami zakochanymi w „technologii firmy micro$oft” :-/. Obecnie jestem na takim etapie, że gdyby mnie rodzie nie szantażowali odcięciem funduszy rzuciłbym te studia w pierwszej możliwej sekundzie.

Z tego wniosek, że nie zawsze wymarzony kierunek studiów (a takim była dla mnie inf), będzie tym czego się po nim oczekuje.

Cyber Killer | #

Disclaimer

Jakkolwiek jestem właścicielem tego bloga, nie ponoszę odpowiedzialności za kometarze napisane przez innych obywateli tego wolnego kraju.

Zastrzegam sobie prawo do kasowania/modyfikowania komentarzy (jeśli uznam to za stosowne).

Dodaj komentarz

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.