Bez celu
Miałem przed chwilą dość poważną rozmowę z matką. Niestety uświadomiłem sobie dość przykrą rzecz, no ale może od początku... Od samego początku (tj, kiedy miałem bardziej rozwiniętą samoświadomość - gimnazjum) wiedziałem, że będę chciał studiować informatykę. Liceum wybrałem również z tą myślą, czyli o odpowiednim profilu. Teraz gdy nie dostałem się Informatykę straciłem cel, który od 6 lat w jakiś sposób mnie napędzał...
Z jednej strony może i dobrze, nie wiem czy podjąłbym podobną decyzję jak dawniej. Niestety teraz jest problem - co dalej? Studia to praktycznie "wyszkolenie" mnie w taki sposób, aby móc później podjąć jakąś pracę. Zawsze chciałem mieć taką pracę, w której mógłbym w jakiś sposób się spełniać, taką z której można czerpać jakąś satysfakcję. Dawniej "zawód" informatyka wydawał się być czymś takim, teraz to kojarzy się dla mnie bardziej z byciem "nolifem".
Ciężko jest kiedy człowiek tak naprawdę nie wie co by chciał robić w przyszłości. Jeden cel utraciłem, ale chciałbym go czymś zastąpić. Problem w tym, że nie wiem czym. Oczywiście skupiam się tutaj tylko na pracy, a nie życiu osobistym tj. rodzinie. Nie chodzi o to, żeby być "kimś". Chodzi tylko i wyłącznie o to, żeby znaleźć zawód, z którego można czerpać jakąś radość. Nie chcę, żeby to było coś co uważałbym za rzecz konieczną.
Mam problem, nie wiem co z tym zrobić...
Komentarze
Disclaimer
Jakkolwiek jestem właścicielem tego bloga, nie ponoszę odpowiedzialności za kometarze napisane przez innych obywateli tego wolnego kraju.
Zastrzegam sobie prawo do kasowania/modyfikowania komentarzy (jeśli uznam to za stosowne).
Dodaj komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.
#1
Zawsze możesz zostać księdzem ;)
marcins | #
#2
Biorąc pod uwagę mój brak wiary? :)
radmen | #
#3
A czy musisz iść koniecznie na studia by być informatykiem? Jeśli masz wiedzę teor. i praktyczną to zacznij to wykorzystywać. Zdobędziesz kasę to i wtedy pojdziesz na zaoczne. Ale wtedy to nie będzie to samo co dzienne.
A myślałeś nad budowlanką? w ciągu 5 lat będzie tyle możliwości do zarobienia właśnie w tej dziedzinie że można by spróbować :]
bobiko | #
#4
bobiko: taa wiedza to niby jedno, ale wiele firm wymaga tego kwitka. Infa zaoczna to (przynajmniej na PG, IMHO) porażka.
Budowlanka? niee to nie dla mnie..
radmen | #
#5
Wiem wiem, że porażka z tymi zaocznymi, ale to dla tych którzy mają już konkretne podstawy. Z mojego punktu widzenia, informatyka to zbyt ogólnikowe stwierdzenie. Jak mawiał laborant, informatyk to taki człek który tylko umie instalować Windows’a.
Z tym kwitkiem to efekt kilku zmian w polskiej edukacji. Pojawiły się różne uczelnie o różnych poziomach, poza tym reforma na szczeblu szkoł średnich i brak egzaminów wstępnych spowodowała, że praktycznie każdy może pojść na techniczne kierunki, nie mając o tym pojęcia (np. Ja, ale idziemy do przodu) i nawet tytuł magistra inżyniera już nie starczy. Trzeba jeszcze kolejne egzaminy na licencje pozdawać, być zaspokoić ambicje osób poszukujących kandydatów na dobre miejsca. Z drugiej strony w Polsce przyjęto standard europejski za polskie pieniądze czyli roboty tyle co na Zachodzie za wiele mniejsze pieniądze.
bobiko | #
#6
a myślałeś o testach predyspozycji zawodowych?
weronika | #
#7
Weronika: nie robiłem (albo nie pamiętam), ale mniej więcej wiem jakie mam predyspozycje…
radmen | #
#8
no to w tym kierunku iść? :)
kiedyś miałam podobny problem, wybrałam przypadkiem i z lenistwa (na informatykę miałam zwolnienie z fizyki), nie żałuję
weronika | #
#9
weronika: problem w tym, że tak naprawdę to mi nic nie daje, bo i tak nie wiem co by mi odpowiadało ;p
radmen | #
#10
nawet z tak zawężonego zbioru możliwości?
weronika | #
#11
no i właśnie w tym mam problem. Nagle okazało się, że sam właściwie nie wiem czego chcę..
radmen | #
#12
Nie stresuj się nadmiernie – ja informatyki nie skończyłem (ba, nawet nie zacząłem), a w „branży” pracuje.
Zresztą, jeśli chodzi o branżę security, to ze wszystkic dobrych osób, które znam, to może ze 3 skończyły informatykę.
carstein | #
#13
carstein: teraz to, nie wiedząc, poparłeś moją cichą teorię, że nie trzeba mieć kwitków, żeby w branży robić :)
radmen | #
#14
Zdecydowanie kwitki do niczego nie są potrzebne. Ja sam jestem na to dowodem. Właśnie zmieniam pracę. A Rad, jesteśmy w tym samym wieku. ;] A zmieniam bo dostałem dużo lepszą ofertę. Prawdę mówiąc nawet lepszą niż się kiedykolwiek spodziewałem.
Na studia zdecydowałem się zaoczne bo wiedziałem że chcę pracować a samo studiowanie przecież nie dałoby mi takiej swobody na rynku pracy. I mimo, że teraz w trakcie sesji jest ciężko to jest mi dobrze w tym co robię. A o byciu *nolife*m nie ma mowy bo sam decyduje co robię (po pracy :D).
Twoja sytuacja przypomina mi to jak sam się czułem w na krótko przed maturami w zeszłym roku, gdy nagle zacząłem wątpić w to czy aby na pewno programowanie to jest to co chcę w życiu robić. I zdecydowałem wówczas, że tak. A zgadnij co, na każdej mojej dotychczasowej rozmowie kwalifikacyjnej pojawiało się pytanie: Co chciałbym robić za 5-10 lat? i teraz to dla mnie wręcz oczywiste, że nie chcę za te 5-10 lat programować. Marzy mi się wówczas… Ech ale co się będę zwierzał. Pomysłów na życie mam ciągle mnóstwo.
Pozdrawiam, więcej wiary w siebie i odwagi. A jakbyś znalazł chwilę między jednym egzaminem w sesji a drugim, to możesz zawsze wpadać. ;]
—-edited:
A co do poziomu studiów informatycznych zaocznych na PG, to zawsze jest przecież jeszcze PJWSTKa w Gdańsku. Mój znajomy studiuje tam zaocznie i sobie chwali – nie ma tych durnych przedmiotów w stylu fizyki, metrologii etc. Więc jakby co masz alternatywę. Jeśli mnie Tyrzyk obleje z Fizy to właśnie tam pójdę. Że tak powiem cenowo podobnie. :P
Rafał "RaVbaker" Pie | #
#15
Rafał: jasne, możemy się raz zgadać na piwo :)
radmen | #
#16
Jak się jest obeznanym z kompami na w miarę wysokim poziomie to studia informatyczne mogą okazać się męczarnią nie do przejścia. Przykładowo ja tak mam… Jestem całym sercem i duszą za OpenSource, a zawodowo chciałbym się zajmować sieciami komputerowymi. Studiuję inf, specjalność programowanie i sieci informatyczne na polibudzie w Koszalinie i mam kolosalnego zonka, bo przez 6 semestrów były raptem 2 przedmioty mające cokolwiek wspólnego z sieciami, programowania jest w miarę sporo, ale co z tego, jak co pół roku w innym języku i nauczyć się czegoś konkretnego jest dosyć ciężko. Przy tym na dodatek jest masa elektroniki, która jest koszmarem nie do przejścia, a jako wisienka na torcie wykłady i ćwiczenia z wieloma wykładowcami zakochanymi w „technologii firmy micro$oft” :-/. Obecnie jestem na takim etapie, że gdyby mnie rodzie nie szantażowali odcięciem funduszy rzuciłbym te studia w pierwszej możliwej sekundzie.
Z tego wniosek, że nie zawsze wymarzony kierunek studiów (a takim była dla mnie inf), będzie tym czego się po nim oczekuje.
Cyber Killer | #