Umysł płata figle, część 2
Już dawniej pisałem o tym jaki to umysł bywa przewrotny. Dzisiaj mogę chyba opisać kolejną podobną sytuację jak to nagle tok myślenia potrafi się zmienić.
Zawsze byłem przeciwny narkotykom, ba cały czas jestem. Nie będę teraz zastanawiał się nad tym jakie to one szkodliwe są, ani nad tym, że (ponoć) “kradną duszę”.
Jak wiadomo zbliża się (albo już trwa – jak kto woli) sesja, a wraz z nią mój odwieczny problem z fizyką. Tak, przyznam się bez bicia, nie uczyłem się nic, a nic. Wolę mieć zaległą fizykę na drugim semestrze, a zdać matematykę, z którą mam problemy. Dzisiaj jednak przyszła inna myśl – zdobyć amfę i, zgodnie z zasadą ZZZ, przygotować się do fizyki.
Mam nadzieję, że nie czytasz dalszej części notki tylko z tego względu, że martwisz się o mój marny tyłek. Na wszelki wypadek napiszę, że nie zrobię tego co napisałem nieco wyżej. Tak, ta myśl była jak najbardziej realna. Wyszła wbrew moim przekonaniom, jako akt desperacji faceta od dzieciaka rozpuszczanego w sposób – “jesteś inteligentny, dasz sobie radę”. Ostatnia deska ratunku, która tymczasowo uratowałaby mnie na kilka miesięcy, a później sprawiła, że chwytałbym się jej coraz częściej.. Jeśli jest się drogim samemu sobie, należy siebie pilnować. Człowiek mądry niech nie przerywa czuwania podczas żadnego z trzech okresów nocnej straży. (…) Każdy sam jest prawdziwym obrońcą samego siebie, któż inny mógłby być obrońcą? W pełni panując nad samym sobą, zyskuje się mistrzostwo trudne do osiągnięcia. Kto wie, gdybym był nieco mniej odporny, albo moja psychika nawalała to faktycznie poszedłbym szukać lokalnego dealera. Pewnie udegrałbym jakąś scenkę, żeby pierwszą działkę dostać za darmo, kto wie. Może… Jedno jest pewne, spieprzyłbym swój żywot. Wniosek: lepiej poświęcić trochę czasu, niż rujnować wszystko co można otrzymać później.