Z tego co zrozumiałem to recepta Buddyzmu na tego typu problem jest prosta: "do not feed the troll". Prawda, że łatwe? Problem w tym, że często jest tak, że nie można odpuścić takim trollom emocjonalnym.
Wiele osób chciało mnie w jakiś sposób pocieszać. Czy to na łamach tego bloga, czy podczas zwykłej rozmowy. Zazwyczaj słowa otuchy były do siebie podobne. "To minie", "Czas leczy rany", "Wszystkie kobiety to kurwy są", "Będzie dobrze" itd.
Zabrakło mi słów w rodzaju: "ciesz się tym co było, wykorzystaj to w przyszłości". Myślę, że będę takie słowa kierować innym w podobnej sytuacji. Powód jest prosty. Świadome wykorzystanie doświadczeń z poprzedniego związku może wpłynąć na "jakość" kolejnego. Wiem z autopsji.
A może zobowiązanie? W każdym bądź razie dowiedziałem się, że moi rodzice i rodzeństwo mieli ślub w przedziale wiekowym 21-22 lata. Z tego wynika, że mnie również pozostał niecały rok na to aby dopełnić rodzinnej tradycji. Ktoś chętny aby mi w tym pomóc?
Już dawniej pisałem o tym jaki to umysł bywa przewrotny. Dzisiaj mogę chyba opisać kolejną podobną sytuację jak to nagle tok myślenia potrafi się zmienić.
Zawsze byłem przeciwny narkotykom, ba cały czas jestem. Nie będę teraz zastanawiał się nad tym jakie to one szkodliwe są, ani nad tym, że (ponoć) "kradną duszę".
Jak wiadomo zbliża się (albo już trwa - jak kto woli) sesja, a wraz z nią mój odwieczny problem z fizyką. Tak, przyznam się bez bicia, nie uczyłem się nic, a nic. Wolę mieć zaległą fizykę na drugim semestrze, a zdać matematykę, z którą mam problemy. Dzisiaj jednak przyszła inna myśl - zdobyć amfę i, zgodnie z zasadą ZZZ, przygotować się do fizyki.
Tak, w końcu wpakowałem swój pierwszy film na YT - "Nightwish - Sacrament Of Wilderness". Wydaje się, że to jest jeden z ich pierwszych video-kawałków. Możecie przy okazji zobaczyć jak Tarja wtedy się śmiesznie gibała :)
Miałem przed chwilą dość poważną rozmowę z matką. Niestety uświadomiłem sobie dość przykrą rzecz, no ale może od początku... Od samego początku (tj, kiedy miałem bardziej rozwiniętą samoświadomość - gimnazjum) wiedziałem, że będę chciał studiować informatykę. Liceum wybrałem również z tą myślą, czyli o odpowiednim profilu. Teraz gdy nie dostałem się Informatykę straciłem cel, który od 6 lat w jakiś sposób mnie napędzał...
Z jednej strony może i dobrze, nie wiem czy podjąłbym podobną decyzję jak dawniej. Niestety teraz jest problem - co dalej? Studia to praktycznie "wyszkolenie" mnie w taki sposób, aby móc później podjąć jakąś pracę. Zawsze chciałem mieć taką pracę, w której mógłbym w jakiś sposób się spełniać, taką z której można czerpać jakąś satysfakcję. Dawniej "zawód" informatyka wydawał się być czymś takim, teraz to kojarzy się dla mnie bardziej z byciem "nolifem".
Ciężko jest kiedy człowiek tak naprawdę nie wie co by chciał robić w przyszłości. Jeden cel utraciłem, ale chciałbym go czymś zastąpić. Problem w tym, że nie wiem czym. Oczywiście skupiam się tutaj tylko na pracy, a nie życiu osobistym tj. rodzinie. Nie chodzi o to, żeby być "kimś". Chodzi tylko i wyłącznie o to, żeby znaleźć zawód, z którego można czerpać jakąś radość. Nie chcę, żeby to było coś co uważałbym za rzecz konieczną.
Jeszcze gdy byłem gówniarzem na moich korkach z angielskiego bawiliśmy się w pewną fajną gierkę. Niektórzy pewnie ją znają (ja niestety nazwy nie pamiętam...), inni pewnie nie, więc postaram się bardzo krótko przedstawić o co chodziło.
Otóż wymyślaliśmy sobie jakiś temat, a potem na zmianę zapisywaliśmy na kartce swoją część (zazwyczaj dwa-trzy zdania max) opowiadania na w/w temat. Po zapisaniu swojego zdania zaginaliśmy kartkę tak, aby druga osoba nie widziała co było napisane.
Gdy kartka nam się kończyła rozwijaliśmy ją i czytaliśmy to co tam było napisane. Często okazywało się, że efekt był wyjątkowo zabawny i cała historia wbrew pozorom zachowywała spójność.
Taka zabawa bywała na różnych forach, lecz była bezsensu (wiadomo - było widać to co inni napisali). Z tego powodu to raczej było mało ciekawe... Ja, w ramach testowania pewnego skryptu, zrobiłem stronkę (skrypt?), który ponownie wykorzystuje ten pomysł z tą różnicą, że pokazanie wszystkich fragmentów nastąpi mniej więcej za tydzień, czyli 26-01-2008. Dodatkowo widać jest ostatnio dodany fragment, tak żeby cała opowieść była w miarę spójna.
Jeśli coś takiego Ciebie interesuje to zapraszam na radmen.dharkness.info (przy okazji sprawdzę ten hosting ;p).
Potraktujcie to z przymrużeniem oka [-; Poniżej daję fragment koncertu jednego, z zespołów - Turok. W Kartuzach grało wiele zespołów (w jednym, grającym bluesa, grał kumpel), w tym nawet te grające cięższą muzę. :)
Kambel napisał w swojej notce "Jedyna rada to nie załamać się i uparcie iść do przodu." Szkoda, że w moim wypadku już za późno jest..
To już jest 13-stycznia. Pierwsze egzaminy mam 2 lutego, a czuję się przygotowany jako-tako jedynie z matematyki. Czeka mnie fizyka, z której kompletnie nic nie potrafię oraz programowanie, które nie powinno mnie zestresować. Specjalnie przyjechałem, ze stancji w Gdańsku, do domu wcześniej tak ażeby móc się pouczyć z fizyki. Wynik taki, że wczoraj nic, dzisiaj to samo. Wielu sugeruje "naucz się na pamięć zrozumienie przyjdzie później", teraz mogę im powiedzieć BULLSHIT, to wcale tak nie idzie zrobić. Bez zrozumienia nie mam się czego uczyć...
Pamiętam pierwszy dzień rozpoczęcia roku. "Bądź dumą PG", taa serio w to uwierzyłem i chciałem, żeby tak było. Niestety chęć bycia dumą PG zniknęła jakiś tydzień później. Teraz jedynie widzę piętrzące się problemy i coraz mniejszą chęć na dalsze studiowanie. Dawniej myślałem, że będę robił coś ciekawego, teraz dochodzę do wniosku, że te studia to tylko tymczasowe miejsce odsiadki na zdobycie kwitka, a ja raczej nie będę miał okazji spełniać swoich zainteresowań...
Serio cały ten zapał ulotnił się ze mnie, nie wiem nawet czy znajdę dość motywacji, żeby się przygotować na te egzaminy...
Hmm mogę mój stan określić jako przed depresyjny...
"Mhroczne" anime, które cały swój mrok straciło w późniejszych odcinkach. Jakkolwiek początek był naprawdę obiecujący, to kolejne odcinki były po prostu beznadziejne. Obejrzałem do końca, ale właściwie z tych 23 odcinków warte oglądania było jakieś 18.
I am Legend
Inni już się rozpisywali o tym filmie. Kolejny przykład na to, że w tych czasach adaptacje książkowe są o wiele lepsze niż filmy, które nie są na niczym oparte. Podobała mi się gra Willa Smitha, zabawne sceny (choćby pouczanie psa nt. imprez), oraz (IMHO) niebanalny koniec. Naprawdę warto obejrzeć.
Next
Najnowszy film z Nicolasem Cage. Naprawdę lubię tego aktora, ale w tym filmie aż tak bardzo nie popisał się swoim talentem. Niestety efekty specjalne były dość słabe. Akcja natomiast dość ciekawa. Film fajny do oglądania, choć niekoniecznie trzeba iść na to do kina.
Strzelec
Super film. Muszę przyznać, że po obejrzeniu miałem ochotę włączyć go jeszcze raz. Ciągle jakaś akcja, a te ciągłe skradanie etc bardzo mi się spodobało :)
Godek :: 21:06:15 / S 21:07:45
Wiesz zapytałem się raz księdza czy Palenie to grzech (ja nie pale takze nie pomysl sobie czegos...)
Godek :: 21:07:13 / S 21:08:43
Ksiądz powiedział tak bo to sie zalicza pod samobójstwo lub zabicie osoby ludzkiej. a ja w tym momencie pytanie strzeliłem. "Dlaczego więc proboszcz pali 2 paczki fajek nadzień?" i w tym momencie ksiądz wyprosił mnie zadrzwi
Po długiej przerwie i pewnych wątpliwościach Anita zaczęła dalej walczyć z męską rasą. Anitka jest już duża i nawet studiuje. Jej ambicje są wysokie i studiuje na UJ filmoznawstwo, które da jej przepustkę do kręcenia własnych pornoli, no ale to tylko kolejny ciekawy epizod z życia Anity.
Jej życie na fotce przez pewien czas praktycznie umarło, ale pewien uniżony pies pamiętał o niej, przesyłając nawet zdjęcia swojego przyrodzenia. Dopiero niedawno nie wiadomo skąd i dlaczego koniki przypomniały sobie o ich bogini i zaczęli kolejne podboje.
Tym razem modelka postanowiła być bardziej zaczepna i jeszcze bardziej starała się rozdrażnić swoich adoratorów. Niestety są z tym pewne problemy. Dziewczyna obawia się, że chłopaki nie mają pewnej części mózgu odpowiadającej za odbieranie wiadomości, ich trawienie, oraz późniejsze rozumienie. Z tego powodu niektóre dyskusje via PM stają się nieco kłopotliwe...
Anita zawsze myślała, że facet który ma 45 lat już co nieco w swojej głowie ma. Jeśli ten facet uczy w szkole (przynajmniej tak twierdzi) to tym bardziej. Niestety rzeczywistość jest brutalna...
>Ty istniejesz?
Nie, jestem jedynie marną projekcją mojej istoty, która zatraciła się w tym świecie wieki temu
Wczoraj miałem okazję spotkać się w Gdańsku z JOUKI, wprawdzie w celu odebrania Yerba Mate (sorry Medra ;p), ale nazwaliśmy to małym spotkaniem Joggerowym [-;
Długo sobie nie pogadaliśmy (śpieszyło się nam), ale humor strasznie mi się poprawił. Nawet sobie pomyślałem, że ludziska z Gdańska i okolic mogliby się gdzieś spotkać i zrobić "Unofficial jogger meeting 0.1 beta" :)