Asus jego mać!
Kurwa! Normalnie zaraz nie wyrobię. Nie dość, że ostatnio wszystko mi z laptopa wjebało to teraz mam wielki finał i sam laptop się wjebał!… Już wcześniej były dziwne problemy typu resetujący się (nie wiadomo skąd i dlaczego) BIOS.
Teraz natomiast mam motyw, że nic nie widzę na ekranie. Z początku myślałem, że pewnie matryca padła, ale przed chwilką znowu diabła odpaliłem i normalnie działała, ale po chwili znowu wszystko padło. Ściągnąłem nowego flasha na pendrive’a i teraz włączam to cholerstwo z nadzieją, że się odpali.. Jakieś sugestie, rady (poza oddawaniem tego do naprawy – szkoda czasu :/) ?
A trza było ściągać updejty do Biosa :>? Ja je namiętnie od roku olewam
Nami: żadnego jeszcze nie zainstalowałem. Problem w tym, że te cyrki dawno temu się zaczęły, a teraz mam kulminację. Mam nadzieję, że właśnie upgrade tego biosa coś da..
Oby. Mi się póki co nic nie wykrzaczyło chociaż swoje dane i tak trzymam na podpiętym zewnętrznym dysku a mama ma kopię zapasową, bo już kilka razy miałam z jej asusem przeboje.
Dlatego nigdy nikomu Asusów nie polecam
Resetowanie CMOS: Zobacz czy bateryjka biosu nie jest dziabnięta?
Gasnąca matryca i inne: Jeżeli siedzisz z lapkiem często w łóżku to otwórz go i „wysyp” kurz.
Miałem kiedyś płytę ASUSa p3bf i powiem, że była super. Potem wymieniłem kompa i wziąłem Motherbord ASUSa z 1394(FireWire) pod intelowski 775..i płyta zdechła po 3 miechach, w międzyczasie grafa padła (Asus silent x1300). Co do grafy to musiała być jakaś trefna po 2 tygodniach zdechła, po wymianie działą do tej pory czyli jakiś rok. Jednymi słowy napraw lapka i się go pozbądź. ASUS shit, a była taka dobra firma.