Czym jest michnikowszczyzm?
Jak w tytule. Czym jest "michnikowszczyzm", "michnikowizm" (czy jak to się tam pisze) ?
Pytam się konkretnie. Żądam konkretnych wyjaśnień i potwierdzeń swojej teorii.
Komentarze
Disclaimer
Jakkolwiek jestem właścicielem tego bloga, nie ponoszę odpowiedzialności za kometarze napisane przez innych obywateli tego wolnego kraju.
Zastrzegam sobie prawo do kasowania/modyfikowania komentarzy (jeśli uznam to za stosowne).
Dodaj komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.
#1
Michnikowszczyzna. Zapytaj na blogu Ziemkiewicza, to jego teoria.
Hoppke | #
#2
Może później. Mnie po prostu interesuje to skąd się coś takiego wzieło i co ludzie posługujący się tym stwierdzeniem mają na myśli..
radmen | #
#3
Chodzi o zdefiniowanie etykietki dla takiego współczesnego „wroga klasowego”. Definicja nigdy nie jest ścisła, bo to z tej nieścisłości czerpie skuteczność.
Musi być na tyle elastyczna, by można było w razie potrzeby dorzucić do niej kolejnych przeciwników i by grupy o różnych zapatrywaniach mogły się zjednoczyć we froncie przeciwko Michnikowszczyznie. Albo Układowi. Albo Żydomasonerii.
Typowe dla systemów populistyczno-manipulacyjnych. Tworzysz grupowego wroga, obwiniasz go o wszystko co najgorsze, a potem czerpiesz profity z pozy „rycerza walczącego ze smokiem” (lub „jedynego sprawiedliwego” krzyczącego „ludzie, nie macie pieniędzy bo smok was okrada!”). Chodzi o zebranie różnych „diabłów” pod jednym słowem-parasolem. Nie dostaniesz nigdy precyzyjnej definicji.
Identycznie działające pojęcia istniały w języku marksizmu, leninizmu, faszyzmu. Im system bardziej zależny od ścisłej kontroli zachowania obywateli i wymuszania konkretnych zachowań, tym więcej takich słów powstaje. Czasem nazywa się to meteorami językowymi (choć to nie do końca to samo), bo słowa te pojawiają się znikąd, błyskawicznie „rozpalają” do białości zyskując popularność, po czym równie szybko znikają przy zmianie ustroju poliytycznego.
Sam miałem kiedyś magisterkę o dokładnie takich zjawiskach pisać :) Zazdroszczę teraz lingwistom, bo materiał z własnego podwórka sam im się w ręce pcha.
Hoppke | #
#4
Mylisz się, Hoppke. Określenie „michnikowszczyzna” to nie współczesny „wróg klasowy”. Odnosi się do „środowisk Gazety Wyborczej” (czyli Adam Michnik + Agora + przyjaciele i fani) i prezentowanego (by nie użyć słowa ‘lansowanego’) przez nie światopoglądu. Jest przez to dość silnie zdefiniowane.
Radmen: Po dokładniejsze informacje najlepiej zajrzeć do książki „Michnikowszczyzna. Zapis choroby” (jakieś fragmenty są też dostępne online, z tego co wiem).
sharnik | #
#5
Definicja „Adam Michnik + Agora + przyjaciele i fani” jest moim zdaniem równie ścisła, co „krewni i znajomi królika”.
Czy pani zmywająca podłogę w redakcji GW też należy do Michnikowszczyzny? A dziennikarze GW? Dostawcy pizzy? Kumple Michnika z czasów studiów? Rodziny pracowników Agory? Ludzie, którzy pracują w Agorze? Ludzie, którzy mają akcje Agory?
Ba, nawet na blogu Ziemkiewicza słowo to używane jest w szerszym zakresie — tak samo jak i „polactwo”. Ziemkiewicz teraz praktycznie nigdy nie precyzuje kogo określa tymi słowami, a czytelnicy w komentarzach używają tych słów w zależności od własnego uznania. Od jakiegoś czasu „michnikowszczyzną” na blogu Ziemkiewicza nazywa się wszystko, co nie jest Rzepą i nie jest przeciwko obecnemu układowi politycznemu.
Definicja książkowa jest już stara – to jest właśnie charakterystyczne dla takich słów, że pod definicję dość szybko podpina się coraz więcej nowych podmiotów. W zależności od potrzeb i uznania.
To nie definicja, to narzędzie.
Hoppke | #
#6
Po kolei: – pani zmywająca podłogę w redakcji GW – nie – dziennikarze GW – niektórzy – dostawcy pizzy – nie – kumpla Michnika z czasów studiów – niektórzy – rodzina pracowników Agory – nie – ludzie, którzy pracują w Agorze – niektórzy – ludzie, którzy mają akcje Agory – niektórzy (zakładam, że posiadaczem takich akcji jest sam Michnik)
Ziemkiewicz nie precyzuje na blogu kogo określa tym terminem, bo trudno żeby za każdym wspomnieniem robił przypisy i wyjaśniał. Termin był wyjaśniany w jego publikacjach i jest mu poświęcona cała książka. Ma jeszcze billboardy po miastach rozklejać?
Definicja książkowa może i jest stara, ale nadal aktualna. To, że ludzie błędnie używają jakiegoś słowa, nie oznacza, że przestaje ono cokolwiek oznaczać. Tak samo ‘wykształciuch’ ma swoje prawdziwe znaczenie, mimo innych treści, które uporczywie pod nie podpina michnikowszczyzna. I nie tylko ona.
Jak ktoś wie o czym mówi, to używa prawidłowych sformułowań. A jak nie wie, to i tak słuchać zwykle nie warto.
Poza tym, jakkolwiek muszę przyznać, że niektórzy działalność TVN nazywają Michnikowszczyzną, to nie spotkałem się nigdy z określeniem tak np. Dziennika.
sharnik | #
#7
Mimo podania definicji „Adam Michnik + Agora + przyjaciele i fani” w następnym komentarzu sam zauważasz, że nie wszyscy pracownicy Agory to jednak michnikowszczyzna (cóż więc oznacza „Agora” w definicji?)
To, że wielu ludzi rozumie michnikowszczyznę na różne sposoby najlepiej pokazuje, że jest to bardzo mętne pojęcie.
Hoppke | #
#8
Kup sobie albo (wy)pożycz książkę Ziemkiewicza i przeczytaj. Wiedza kosztuje.
Piotr Hosowicz | #
#9
Ziemkiewicza można też za darmo czytywać w internecie („Między Michnikiem a Rydzykiem”). Jest bardzo płodny i w dużej części swoich artykułów nawiązuje do michnikowszczyzny, GW i całego tego zła. Niedawno chyba nawet pisał coś o tym, jak to michnikowszczyzna (ostatnio pod postacią Lisa) go nieustannie atakuje.
Czasem nawet fajnie się go czyta, ale osobiście wolę Orlińskiego (za warsztat :)
Hoppke | #
#10
Piotr Hosowicz: dziękuję bardzo mi pomogłeś. Pytam się co znaczy to określenie i co inni mają na myśli posługując się nim. Nie będę kupował książki tego pana, ponieważ jestem zdania, że po jej przeczytaniu uznam że wyrzyciłem pieniądze w błoto.
Poza tym poproszę o wyjaśnienie co takiego złego zrobił Michnik? Jak tylko dobrze pamiętam to walczył z komunizmem, a nie był za nim. Pamiętam również, że jego jąkanie jest nabytkiem przesłuchań za PRLu, także o co chodzi? Dlaczego piętnuje się gościa za manipulację, skoro walczył o wolność słowa ?
radmen | #
#11
Bo odniósł sukces, ma władzę medialną i biznesową, jest więc ucieleśnieniem wroga. Przecież wiadomo, że PO wygrała tylko dlatego, że media (głównie GW) zmanipulowały ludzi. A michnikowszczyzna popiera PO, gdyż chroni w ten sposób swoje szemrane interesy (okradanie Polaków w majestacie prawa).
Patrz również: oligarchowie
Hoppke | #
#12
@Hoppke: czyli wyznajesz teorie podobną do Bartini’ego? W sprawie PiSu GW manipuluje, a w sprawie PO już nie ?
Jak na mój gust, to żeby chornić tyłki GW pisałoby tylko przychylnie dla PO, a jakoś nie tylko przychylna artykuły tam widać..
radmen | #
#13
Dla mnie nie są to sprawy wyznaniowe i nie wysnuwam żadnych teorii na tematy naszej sceny politycznej.
A co do manipulacji GW nie zajmuję pozycji, bo nie śledzę poczynań tej gazety (jest mi obojętna). Prywatnie uważam, że manipuluje tyle, co każda inna gazeta o tym nakładzie :)
Hoppke | #
#14
Hoppke:
> Mimo podania definicji „Adam Michnik + Agora + przyjaciele i fani” w następnym komentarzu sam zauważasz, że nie wszyscy pracownicy Agory to jednak michnikowszczyzna (cóż więc oznacza „Agora” w definicji?)
Otóż „Agora” występowała jedynie w nawiasie, czyli w dodatku do definicji, którą było „środowisko Gazety Wyborczej”. Jest to określenie dość ścisłe jak na normy języka potocznego. A Agora tak się ma do tej definicji, że wydaje Gazetę Wyborczą, a przez to płąci różnym osobom za uprawianie michnikowszczyzny.
> To, że wielu ludzi rozumie michnikowszczyznę na różne sposoby najlepiej pokazuje, że jest to bardzo mętne pojęcie.
Znów odsyłam do „wykształciucha”. Nie jest to pojęcie mętne, tylko po prostu wiele osób z uporem używa go w błędny sposób. Jest to winą tych osób, nie pojęcia.
Inny przykład – wiele osób mianem ‘pokazu slajdów’ określa wyświetlanie za pomocą projektora zdjęć zgromadzonych na komputerze. Jest to oczywiście złe sformułowanie, ale w żaden sposób nie wpływa na to, że określenie „slajd” jest proste i precyzyjne.
> michnikowszczyzna (ostatnio pod postacią Lisa)
Jeśli to miał być przytyk, to chybiony. Lisa można spokojnie zaliczyć do środowisk Gazety Wyborczej, jego internetowy program jest bowiem mocno lansowany na gazeta.pl.
Radmen:
Jak żal pieniędzy to sprawdź w bibliotece.
A co do Michnika, to jest klasyczny przykład tego, że wiesz o Adamie tylko tyle, co Michnikowszczyzna chce, żebyś wiedział ;)
Inne fakty:
Za młodu działał w organizacji harcerskiej prowadzonej przez Jacka Kuronia (natenczas zagorzałego ideowego komunistę), członek PZPR, dziecko dwojga działaczy Komunistycznej Partii Polski (ojciec Żyd, skazany za szpiegostwo na rzecz ZSRRw 1934, matka autorka prostalinowskich podręczników historii).
Nie wspominając już o takich sprawach jak taśmy Gudzowatego.
sharnik | #
#15
Michnikowszczyzna to środowisko Gazety Wyborczej. Nie wszyscy dziennikarze GW należą do michnikowszczyzny. Czyli nie wszyscy dziennikarze GW należą do środowiska GW.
Niespójne te definicje.
Hoppke | #
#16
Hoppke: Owszem, bo sam zdefiniowałeś „środowisko Gazety Wyborczej” tak, że nie pasuje.
Mylisz „środowisko Gazety Wyborczej” z „pracownikami Gazety Wyborczej”.
sharnik | #
#17
sharnik – bo za bardzo skracasz, przez to biedak nie jest w stanie zrozumieć, że chodzi o środowisko w sensie tych opiniotwórczych, a nie pani sprzątającą, którą polityka zajmujących budynek nie obchodzi.
Michnikowszczyznę można przeczytać niezbyt legalnie w internecie, wystarczy użyć wyszukiwarki na G.
D4rky | #
#18
D4rky: Jak juz upraszamy to dodam jeszcze, że nie chodzi tutaj li tylko o politykę, ale o szeroko pojęte środowisko opiniotwórcze.
sharnik | #
#19
A kto/co decyduje o tym, którzy dziennikarze GW są opiniotwórczy, a którzy nie? :)
Hoppke | #
#20
A kto decyduje czy coś jest niebieskie czy czerwone?
sharnik | #
#21
Prawa fizyki (długość fali światła). Za niebieski uważa się falę 420-490nm, czerwony to 630-780nm. Weryfikowalne i jednoznaczne jak np. wzrost czy waga…
Hoppke | #
#22
sharnik: dodaj też, że Kaczyński w swojej pracy wychwalał Lenina i/lub Stalina tylko po to, żeby tyłek lizać. Shindler należał do NSDAP, a ratował żydów. Oczywiście fakt, że ojciec Michnika był żydem oznacza, że sam Michnik chciał zawładnąć światem.
Ktoś z mojej rodziny był milicjantem, który zawsze innym pomagał, NIGDY nikogo nie spałował, ale jest jeszcze w pewnych miejscach wyzywany od komuchów. Jest tutaj sens? Wg. mnie Michnikowszczyzm jest po prostu sraniem i próbą ataku na tych co są „po przeciwnej stronie barykady”. Podobnie jest z wykształciuchem, a nawet z moherem. Problem w tym, że wykształciuchy właściwie też chuja tłumaczą i nie wiadomo jednoznacznie o kogo chodzi, no z a moherami akurat jest nieco inaczej.
Tutaj dochodzimy do kolejnych problemów. GW, TVN manipuluje, a (przykladowo) TVP pewnie juz tego nie robi. To, że wyszło na jaw, że jest inaczej pewnie też jest manipulacją
radmen | #
#23
Ech, nic mnie tak nie dobija jak wywlekanie rodziców czy innych „dziadków z wehrmachtu”.
Szkoda, że ci którzy szczekają najgłośniej nie mają dość jaj, by równie zajadle atakować np. obecnego Papieża za pewien etap z jego przeszłości.
Skoro już jesteśmy przy przodkach, porozmawiajmy o tatusiu Kaczyńskich. Były AK-owiec, który dostał od komuny ładne mieszkanie na Żoliborzu (od ręki, gdy inni czekali długimi latami), wyjeżdżał na intratne kontrakty do Anglii (podczas gdy moi rodzice, bez żadnego „niepewnego ideologicznie” zaangażowania politycznego, mogli najwyżej wschodnie Niemcy odwiedzić), a jego dzieciaki brylowały w reżimowej TV.
Inni AK-owcy byli wtedy pałowani, internowani albo przynajmniej dyskryminowani gdzie popdanie (a on dostał pracę na warszawskiej Politechnice!).
Co takiego zrobił ten pan, że komuna wybaczyła mu AK-owską przeszłość i otoczyła go i rodzinę taką opieką i względami? Zostawmy to bez odpowiedzi.
Ale przywoływanie historii tego pana przy krytykowaniu naszych bliźniaków jest żałosne, równie żałosne jak wywlekanie historii dziadka z wehrmachtu czy badanie narodowości/wyznania rodziców Michnika. Po takie argumenty sięgają tylko ludzie mali.
Ja mam dosyć tego komunistycznego myślenia i rozpatrywania rodowodu. Moje siostry były na końcu listy przy zapisach do żłobka, bo pochodziły z „rodziny inteligenckiej”. To samo przy zapisach na obozy, nie dostawały też dodatkowych punktów gdy starały się dostać na studia…
Jaki masz wpływ na to kim są Twoi rodzice, no jaki?
Hoppke | #
#24
Hoppke: Tak jak o tym czy cos jest czerwone czy niebieskie decydują prawa fizyki, tak o tym czy ktoś stara sie być opiniotwórczy, czy nie decyduje on sam, pisząc. I podobnie jak z kolorami, które są różnie interpretowane (spytaj o nazwanie tego samego koloru kilka kobiet), nie wszyscy wszystko widzą tak samo. Mimo, że prawda jest jedna.
Żeście się tych rodziców uczepili jak rzep psiego ogona. To był tylko przykład faktu z życia Michnika, o którym założę się, że nie mieliście pojęcia. Natomiast na pewno wiecie, że atmosfera w domu rodzinnym w pewien sposób wychowuje.
Radmen:
To, że Ty nie wiesz co oznacza „wykształciuch” nie oznacza, że „nie wiadomo”. Jest to stare określenie o pewnym konkretnym znaczeniu. I masz rację, że z „michnikowszczyzną” jest podobnie – to, że Ty uważasz, że jest to „sranie” absolutnie nie oznacza, że jest to temin pozbawiony konkretnego znaczenia.
Oczywiście, obydwa są też terminami pejoratywnymi.
sharnik | #
#25
Widzę, że wybor… przepraszam, wybiórczą pamięć niektórzy tu mają.
Przypomnijcie sobie tekst o „człowieku honoru”, albo tekst „Krzysiu, jeżeli ty chcesz tu robić obiektywną gazetę to po moim trupie”.
Fajnie że Michnik działał w Solidarności w latach 80-tych, ale potem coś mu się zaczęło w dupie przewracać i zaczął się bratać z Kiszczakiem i resztą komuszej bandy, zamiast ze środowiskiem S.
Zasadniczą tezą „Michnikowszczyzny” (jeżeli dobrze zrozumiałem) jest to, że Michnik i jego otoczenie, wraz z dawnymi PZPRowcami doprowadzili do rozpadu tej wielkiej „Solidarności”, która zgarnęła niemal 100% w pierwszych wolnych wyborach. Z czym CZĘŚCIOWO się zgadzam.
Bartini | #
#26
Myślę, że przecenia się znaczenie „michnikowszczyzny”. To był po prostu pierwszy taki proces, więc i interpretacja powstała jaka powstała…
Polacy mają to do siebie, że od jakiegoś czasu bujają się przy wyborach między opcjami. Partie powstają i upadają, Solidarność nie była wcale wyjątkowa. AWS miał poparcie i się rozpadł, SLD miało poparcie i się rozpadło, PiS też miał poparcie i też się rozpadnie, jak PO trochę porządzi, to też pewnie zacznie tracić poparcie i przy najbliższej okazji błyśnie kolejna partia…
Myślę, że to taka ogólna tendencja w naszej polityce, choć nie mi doszukiwać się przyczyn. Jestem jednak daleki od myślenia, że za wszystkim stoi Michnik pociągający za sznurki. Równie dobrze za sznurki mógłby ciągać np. Rydzyk, dostający za każdym razem jakieś granty w zamian za poparcie danej opcji politycznej na falach radia (bo ma przecież we władaniu coś w rodzaju najemnego elektoratu, a jak wiadomo najemnikom najbardziej szkodzi stabilizacja sytuacji).
Tak prywatnie, to wydaje mi się, że Ziemkiewicz ma chyba jakiś ambicjonalny uraz do GW i ludzi pracujących w GW. Patrząc na jego „dyskretne” starcia z np. Orlińskim wydaje mi się, że po prostu zazdrości innym (jak np. Lisowi) popularności. Ma chyba mniej charyzmy i frustruje go, że innym to wszystko tak łatwo przychodzi, a on się musi męczyć. Pewnie w głębi serca Ziemkiewicz chciałby pracować w Agorze, a każdy zdolniejszy/obrotniejszy/bogatszy/popularniejszy od niego to automatycznie michnikowszczyzna. No takie mam wrażenie czasem jak go czytam.
Hoppke | #
#27
Hoppke: Nie sądzę, żeby Ziemkiewicz miał jakiekolwiek ciągoty do pracy w Agorze. Sam zrezygnował z pisania na stałe dla jakiejkolwiek gazety, bo miałby pewnie pewne ograniczenia co do tego o czym mu wolno pisać i został wolnym strzelcem. W GW takiej wolności na pewno by nie zaznał ;)
Ja raczej mam wrażenie, że on ma prywatny uraz do GW za to, że ma ona taki PR gazety otwartej, skierowanej do intelektualistów, podczas gdy rzeczywistość jest od tego daleka. I ta świadomość go pewnie denerwuje, spotęgowana tym, że jest daleki od światopoglądowego kursu GW.
Co do „Michnikowszczyzny”, nie chodzi o to, że Michnik jest źródłem wszelkiego zła i pociąga za sznurki. Po prostu jest źródłem zła (jednym z wielu). Tak jak opisanie jednego złodzieja nie oznacza, że czyni się go ich królem. Ot, taki wybór tematu.
sharnik | #