Pierwszy wykład z fizyki
Bajka – pierwszy wykład i już nic nie kumam.
A chodzi konkretniej o (nie jestem pewien nazwy, bo nie pamiętam, a nie chce mi się sprawdzać ;p ) pochodne wektorów. Przyznam się bez bicia, że też za wiele nie kumam z tego…
Pomijając ten fakt miałem jeszcze dzisiaj pierwsze ćwiczenia z fizyki. Podoba mi się sposób ich prowadzenia, bo jest zupełnie inny od tego w moim LO. U mnie to facet z dwóch wzorów robił nagle ich 10, po czym łączył je w mega-super-olbrzymi-i-jedyne-w-rodzaju równanie, z którego nikt niczego nie rozumiał. Tym razem omawiamy problem i powolutku każdy dokłada swoje 5 groszy dochodząc przy okazji do rozwiązania.
Coś czuję, że z fizyki czeka mnie sporo naprawdę ciężkiej nauki. Problem jest tylko taki, że nie należę do tych co potrafią się nauczyć cokolwiek bez zrozumienia..
Jak nie kochasz fizyki, to wszelkie kierunki techniczne będą złem
Ja nie mam innego wyjścia jak kierunki techniczne :]
No co Ty, są jeszcze ekonomiczne, chyba, że zdawałeś fizykę a nie matmę ;D
Zdawałem matmę, ale inne kierunki w ogóle mi nie odpowiadają
No tak, jesli parytet siły nabywczej pieniądza, i krótkookresowe zobowiązania finansowe nie są Ci bliskie, to faktycznie
U mnie jest taki wykładowca który przychodzi, wykłada co ma wyłożyć i ma Cię w dupie. Nie nadążysz czy nie zrozumiesz – Twoja broszka, nie ma powtarzania. Zalicza zasadą „co drugi” i ogólnie jest zajebisty
Na szczęście zaliczyłem na pierwszym dodatkowym terminie.
Nazwisko: T[.....]k
Jak chcesz jakieś materiały do zaGGadaj.
Chodziło o wyznaczenie ,,sił’‘ bezwładności? Takie coś[1] popełniłem dawno temu (wiem, są literówki, ale nie chce mi się tego TeXować
. Może się przyda?
[1]: http://mimiru.zenburn.net/~jpc/stuff/articles/fizyka/nieinercyjne.pdf