Nieoficjalny portal szkoły, a jej interes
Przed chwilą byłem świadkiem dość zabawnej sytuacji. Od pewnego czasu istnieje portal (dumnie nazywany portalem społecznościowym, a w rzeczywistości mamy zwykłe PHP-Fusion) mojego LO. Forum jakoś żyje swoim życiem, użytkowników przybywa…
Aż do dzisiaj był spokój, który nagle zmącił użytkownik podający się za nauczycielkę informatyki.
Proszę stawić się jutro na długiej przerwie w pokoju nauczycielskim, w celu wyjaśnienia sobie sposobu prowadzenia serwisu.
Swoim postem wzbudziła jedynie falę protestów, a później się okazało, że nieoficjalny serwis powstał bez zgody dyrekcji (co w ogóle dyrekcja ma do tego?). Najlepszy jest jednak fragment gdy szanowna pani (zapewne) wzburzona odpisuje na falę protestów:
To w takim razie zapraszam całe forum, nic mnie to nie interesuje.
Naprawdę nie spodziewałem się, że dorosła osoba potrafi być na tyle głupia (a w Polsce tyle przykładów mamy…). No cóż, założę się, że widok 150 osób (tyle jest aktualnie tam zarejestrowanych) stojących na dywaniku jest priceless… ;-]
Haha, dobre ;P
Czasem sobie nie dajcie wmówić, że potrzebujecie jakiegoś zezwolenia. :]
Oczywiście, że nie potrzebujecie. Koniecznie napisz, jak ta sytuacja się skończyła
Czekam na zakończenie sprawy, koniecznie nam to opisz
btw – ja zrobilem w trzeciej klasie stronke z cytatami nauczycieli i uczniow (cos na wzor basha i kretyna) – przedwczoraj sie dowiedzialem ze w sali od informatyki zablokowali do niej dostep ;]
Jak tutaj o tym napisałeś, to wezwanie na dywanik całego Joggera jest tylko kwestią czasu
Sam się zdziwiłem, gdy moja wychowawczyni zapytała czy mamy zgodę dyrekcji na prowadzenie strony klasowej… Na szczęście sprawa szybko się wyjaśniła.
Historia topicu skończyła się banalnie. Jeden z współwłaścicieli powiedział, że da bana w/w userowi, co też uczynił, a potem skasował ten temat.
Czy ktoś się dzisiaj tam pokazał, tego nie wiem..