Z tego co zrozumiałem to recepta Buddyzmu na tego typu problem jest prosta: "do not feed the troll". Prawda, że łatwe? Problem w tym, że często jest tak, że nie można odpuścić takim trollom emocjonalnym.
Wiele osób chciało mnie w jakiś sposób pocieszać. Czy to na łamach tego bloga, czy podczas zwykłej rozmowy. Zazwyczaj słowa otuchy były do siebie podobne. "To minie", "Czas leczy rany", "Wszystkie kobiety to kurwy są", "Będzie dobrze" itd.
Zabrakło mi słów w rodzaju: "ciesz się tym co było, wykorzystaj to w przyszłości". Myślę, że będę takie słowa kierować innym w podobnej sytuacji. Powód jest prosty. Świadome wykorzystanie doświadczeń z poprzedniego związku może wpłynąć na "jakość" kolejnego. Wiem z autopsji.
A może zobowiązanie? W każdym bądź razie dowiedziałem się, że moi rodzice i rodzeństwo mieli ślub w przedziale wiekowym 21-22 lata. Z tego wynika, że mnie również pozostał niecały rok na to aby dopełnić rodzinnej tradycji. Ktoś chętny aby mi w tym pomóc?
Mój wujek podczas wywiadu dla radia. Facet ma jakieś 60-70 lat (bez owijania w bawełnę nie wiem, jutro się spytam ;p ), jest pszczelarzem..
Ponoć już kiedyś Einstein powiedział, że gdy zginą pszczoły to ludzie umrą kilka lat później. Póki co mój wujek aktualnie obserwuje jak te pszczoły umierają..
Większość polskich stron internetowych działa niezgodnie z prawem. Ich autorzy narażają się nawet na karę ograniczenia wolności. To konsekwencje niedostosowanego do dzisiejszych czasów prawa prasowego
Co łączy filatelistę, który prowadzi serwis internetowy o znaczkach, fotografa amatora umieszczającego w sieci swoje zdjęcia i firmę prowadzącą duży portal informacyjny? Wszyscy powinni zarejestrować swe strony internetowe jako dzienniki lub czasopisma.
(...)
Za wydawanie dziennika lub czasopisma bez rejestracji grozi grzywna, a nawet ograniczenie wolności. Co ważniejsze jednak, osoba prowadząca stronę w Internecie jest de facto redaktorem naczelnym z wszystkimi wynikającymi z tego obowiązkami, m.in. obowiązkiem publikowania sprostowań i odpowiedzialnością za teksty, w tym wpisy internautów.
To była jej pierwsza rozmowa z fokemonem na gg... Żeby było zabawniej trafiło się jej na Kogiego. Okazało się, że Kogi jest sezonowym drwalem, a poza tym to uczy się w "samochoduwce". W ogóle Anitka wiele się dowiedziała o Kogim, ponieważ ten jej (wręcz) rozkazał zadawać pytania co też czyniła...
Żeby nie spisywać relacji wygodniej będzie przedstawić fragmenty rozmów z drwalem-rębaczem-serc-modelek Kogim (dalej może być długie) ;-)
Śledczy Kogi :: 14:43:50 / S 14:43:49
ja pracuje w czwartek jade do kolegi na przysięge masz chłopaka?? Ja :: 14:44:29
nie mam, a co ? Śledczy Kogi :: 14:45:02 / S 14:45:01
masz komurke?? Ja :: 14:45:11
a jeśli mam to co ? Ja :: 14:45:16
poprosisz mnie o numer ? Śledczy Kogi :: 14:46:46 / S 14:46:46
tak Śledczy Kogi :: 14:46:51 / S 14:46:50
<róża> Ja :: 14:46:58
a co zrobisz jeśli Ci nie powiem ? :) Śledczy Kogi :: 14:47:28 / S 14:47:27
:( Śledczy Kogi :: 14:48:03 / S 14:48:02
szkoda że cie nie poznałem wczesniej Ja :: 14:48:18
serio ? Śledczy Kogi :: 14:48:45 / S 14:48:45
serjo bo bym cie zaprosił na przysięge żebyś zemną pojechała
Nareszcie Anita znalazła prawdziwego kundla na którym może się wyżywać! Nareszcie będzie mogła pokazać jaką władczą kobietą jest!
Nowy nabytek - asusa - jest strasznie uległy. Anicie po prostu brak słów na opisanie jak podłym nikczemnikiem jest i po prostu wkleja jego kolejne posty...
No właśnie... Dziś odkryłem, że w moim pokoju grasuje mysz. O dziwo ta mała cwaniara jest pod biurkiem (a właściwie pomiędzy biurkiem, a ścianą - jakieś 8-9cm przerwy) i łazi sobie w górę i w dół...
Jakoś nie mam serca jej zabić, ale za długo to ona być w moim pokoju nie może. Podejrzewam, że nie od dzisiaj tutaj jest. Mam nadzieję tylko, że mi kabli nie poprzegryza bo w innym wypadku zatłukę ją jakąś mroczną bronią...
Btw, macie jakiś pomysł jak wywabić tą myszę spod mojego biurka i przegonić z pokoju? Ja myślałem nad tym, żeby małą przyzwyczaić do mojej osoby, a potem złapać i pach! za okno ;-]
Ten kawałek zagrany (jak nazwa wskazuje) podczas Hurricane Festival jest sporo przedłużony. Wydaje mi się, że ten dodatkowy tekst to z jakiejś innej piosenki jest. Ma ktoś pojęcie jakiej (o ile w ogóle oczywiście)? :)
Gdy w 2001 roku Studio Gonzo wyprodukowało anime na podstawie ukazującej się od 1997 r. popularnej mangi Hellsing autorstwa Kouty Hirano, z miejsca dostało się "pod ostrzał" legionu fanów za daleko idące zmiany, dotyczące niektórych postaci (zwłaszcza Victorii), oraz "spłycenie" fabuły. Zanosi się na to, że ktoś postanowił to poprawić!
Faktycznie nowy Hellsing jest o wiele lepszy. Póki co obejrzałem dwa odcinki, które znacznie wychodzą poza standardowe ramy czasowe anime. Każdy odcinek trwa ok. 50 minut, a przedstawione historie będą znane dla tych co oglądali poprzednią serię. Tym razem wiele się zmieniło. Wiele rzeczy się wyjaśnia, a przede wszystkim nie przedstawiono Seles Victorii jako nieudacznej wampirzycy. Od samego początku Seles wymiata ;-)
Co mogę jeszcze dodać? Jest bardziej krwawo, lepsza grafika (tudzież "kreska"). Fabuła jest o wiele ciekawsza, poza tym dochodzi (póki co niewyjaśniony jeszcze) motyw z nazistami. W nowej serii zostaną wykorzystane także pewne elementy z Hellsing: The Dawn (czyli prequela, którego akcja toczy się w Warszawie, w 1944 roku).
Znakomite wrażenie robi również muzyka, zwłaszcza końcowa chóralno-orkiestrowa kompozycja Gradus Vita, wykonywana przez Warszawską Orkiestrę Filharmoniczną, znaną z zaangażowania w produkcję kilku już anime.
Jak zawsze jest ten pierwszy wpis... Co tu duzo mowic.. nie wiem czy bede pisal tutaj czesto, czy bede nawet pisal szczerze.. co zrobie to zrobie... pozdr.
Tak brzmiała moja pierwsza notka.. Okazało się, że pisałem dość często.
Łącznie napisałem 568 notek, co daje 47.(3) notek/miesiąc. Poza notkami oddałem 3455 komentarzy, czyli dziennie oddawałem średnio 9.46 komentarzy...
W tym czasie dużo się działo, wzloty i upadki miłosne, matura, dzienne problemy. Pisałem o tym wszystkim i troszkę więcej. Jak umiałem tak starałem się dzielić swoją wiedzą..
Pomyśleć, że to już rok... Dawniej moje blogi wytrzymywały maks. tydzień, a ten już tyle ma. Nawet na swój sposób przywiązałem się do joggerowego community, nawet wkręciłem parę osób do korzystania z jogga ;-)
Do listy zespołów satanistycznych zostanie dodana lista osób, które protestowały przeciwko utworzeniu tej listy wraz z ich nickami i adresami IP. Lista zostanie przekazana "moderatorom internetu" by ci nie wpuszczali propagatorów satanizmu na listy dyskusyjne. Nie wiem, co ten pan bierze, ale pogratulować dilera.
Hmm mnie też można dopisać na tą listę. Wprawdzie nie propaguję satanizmu, ale słucham metalu, głoszę wątpliwie chrześcijańskie hasła także na pewno nadaję się na tą listę ;-]
Razem z Izą miałem nikłą przyjemność obejrzenia filmu "Kod Leonarda Da Vinci". Dlaczego nikłą? Film nawet był ciekawy, książkę też znałem. Całą zabawę zepsuł nam brat Izy i jej matka. Jako katolicy, od razu musieli skandować hasła "to jest kłamstwo!", "tak postępują przeciwnicy Maryi"...
Uwielbiam takie zachowanie. Sam Dan Brown nie przyznał aby jego książka była na faktach, także można traktować to jako fikcję, ale ludzie i tak swoje. Pomimo tego, że to jest film to pewnie był stworzony przez masonów/cyklistów/żydów aby zniszczyć jedną słuszną wiarę...
Szkoda, że niektórzy nie potrafią nawet przejrzeć poza wiarę i przyjąć, że faktycznie mogło (ale nie musiało) być inaczej niż to Kościół wciska. Lepiej i wygodniej jest podążać za słowem księdza, który sam jest pionkiem osoby będącej wyżej niego, i wierzyć ślepo w to co się mówi...
Sergiej Torop, były milicjant i ślusarz zapuścił włosy i brodę i niczym Jezus chodzi po Syberii, przekonując ludzi do swojej utopi. Tysiące osób uwierzyło mu, że w przyszłym roku w Ziemię uderzy meteoryt. Przeżyć mają tylko wyznawcy jego sekty.
Torop działa w syberyjskiej tajdze nieopodal granicy z Mongolią. Tam ma siedzibę swej sekty. Jej członkowie nie mogą pić i przeklinać, ale za to mogą uprawiać seks do woli. Z kim chcą i w dowolnych konfiguracjach - trójkątach, czworokątach czy z osobami tej samej płci - pisze "Fakt".
Zboczuch przestał być problemem. Po ostatniej wiadomości, pokornie skulił ogon i przeprosił Anitę.... Dziewczyna myślała, że już nie znajdzie kolejnego stręczyciela, ale bardzo się myliła. Kogi, bo tak mu na imię, postanowił napisać wiadomość. Początek dość kozacki - "siemka co tam u ciebje słychać" - już na pierwszy rzut oka wskazywał na właściwą kondycję umysłową osoby. Niestety później biedna modelka czuła się jak na jakimś przesłuchaniu..
Nowopowstająca Partia ĘĄ roczpoczyna kampanię wyborczą. Inauguracja odbędzie się w najbliższą środę, a pierwszym kandydatem na posła będzie Ędward Ącki, znany niegdyś jako Szymon Majewski.
Prezentacja Ędwarda Ąckiego - głównego kandydata Partii ĘĄ do Sejmu - nastąpi w środę, 22 sierpnia o godz. 15.00 w Warszawie na skrzyżowaniu ulic Marszałkowskiej i Królewskiej (obok pawilonów handlowych). Spotkanie poprowadzą Szefowa Sztabu Wyborczego Partii ĘĄ oraz Osobisty Asystent Ędwarda Ąckiego - Ądrzej.
W czasie spotkania partia zaprezentuje też logo, hasło i billboard wyborczy - oraz swój program.
Szymon Majewski nie daje o sobie zapomnieć. Nawet jeśli to jest jakiś z jego (durnych) kawałów, to w kraju takiego absurdu IMHO lepsze jest to, niż to co się aktualnie dzieje...
Tutaj miała być super notka o programie Transmission, ale jej nie będzie, ponieważ mój Ognisty Lisek po raz kolejny zawiesił się przez flash'a :/
Mogę jedynie powiedzieć, że ten klient torrenta jest lepszy od Deluge z tego względu, że przy nagłym wyłączeniu program wznawia ściąganie. Deluge jedynie usuwał torrenta i pozostawiał skrawki plików na dysku...
Poza tym Transmission śmiga szybciej ;-) Chyba w najbliższym czasie będę mógł się pozbyć uTorrenta, którego emulowałem przez cały czas...
Wstępniak
Powiedzmy, że każdy epizod to będzie krótka opowieść o jednym z potencjalnych reproduktorów zainteresowanych Anitą. Będą cytowane ich oryginalne wypowiedzi, bez cenzury, także mogą się zdarzyć przekleństwa, lub wulgaryzmy, które mogą przyprawić niektórych o mdłości. Gdyby co, ostrzegałem.
Anita po raz kolejny niecierpliwie czeka, aż serwery fotki łaskawie pokażą jej okienko logowania. Ostatnio są coraz częściej są zapchane, a biedna modelka nie może odczytać kolejnych wiadomości od malutkiego grona swoich fanów...
Niestety ostatnio prześladuje ją pewien natręt - Jarek z Wa-wy. Ten dwudziestolatek pokwapił się nawet o przeczytanie zawartości zakładki "o mnie", co bardzo zaskoczyło Anitę. Zawsze była przekonana, że męska widownia jedynie popatrzy na zdjęcia, wystawi ocenę/komentarz i uzna, że jest cool. Jarek nieco się wyróżniał. Przeczytał to co Anita skromnie napisała o sobie. Szkoda tylko, że zatrzymał się na zdaniu "sexik lubię [-;"...