Małe pocieszenie dot. wyniku matury z matmy
Mama dzisiaj po raz kolejny powiedziała mi, że lepiej by było, żebym zdawał matmę na poziomie podstawowym.. Ja się nie zgodziłem. Żeby mamę uspokoić i udowodnić, że lepiej było mieć 42% z rozszerzenia przeprowadziłem proste wyliczenia.
Wg. przelicznika PG, punkty oblicza się wg. wzoru: 1*(podstawa*0.4 + rozszerzenie*0.6). Ja mam wg. tego nieco powyżej 45 pkt. Gdybym miał zdawać podstawę z matmy (czyli tak jak mama sądziła, że będzie lepiej) musiałbym zdobyć 112.5% możliwych punktów. Brzmi całkiem możliwie co nie?
Wiem, że 42% z rozszerzenia to nie jest wiele, ale lepsze to niż ~80% z podstawy (pewnie ok. tylu bym miał)…
Ja podobnie, musiałbym mieć 103%. Z drugiej strony mam kolegę co dostał na styk 30% z rozszerzonej, taaaaką znarkotyzowaną minę miał jak wychodził. :p
ja też bym miał..