Dynguśnicy
U nas w lany poniedziałek rano chodzą tzw. "dynguśnicy". Dzieciaki bawiące się w myśl Halloweenowego "trick or treat". Mają ze sobą gałązki jałowca (czasami skropolone jakimś alkoholem aby mocniej "raniło"). Przychodzą z rana do domów i oferują "zbicie" gałązką, lub "opłacenie" ich słodyczami. Czasami bywało, że gospodarz domu dawał dzieciakom małe co nieco, a w zamian gówniarze miały iść wszystkich w domu obudzić "lejąc" tą gałązką :)
Ja jako dzieciak miałem ciekawy sposób na młodych z rózgami. Gdy oni przychodzili, ja otwierałem drzwi, podnosiłem z podłogi butelkę pełną wody i biednych "dynguśników" oblewałem tą wodą ^^
* Zapomniałem dopisać, że tą gałązką to tylko po gołych nogach się biło ;)
Butelka po napoju - 1,50zł, woda z kranu - x gr, mina uciekających dynguśników - bezcenna :)
Komentarze
Disclaimer
Jakkolwiek jestem właścicielem tego bloga, nie ponoszę odpowiedzialności za kometarze napisane przez innych obywateli tego wolnego kraju.
Zastrzegam sobie prawo do kasowania/modyfikowania komentarzy (jeśli uznam to za stosowne).
#1
To dopiero „trick or treat”... ;-)
Ta, gałązką po gołych nogach a dostawało się za to jaja… a nie prysznic z butelki. :D
RaVbaker | #