Andrzej typowy wiejski człowiek. Normalnie zdanie zaczyna od kurwa, kończy na kurwa, w środku zdania wtrąci jeszcze kilka innych równie ładnych przekleństw. Typowy polak, który bez magicznego słowa na "k" radzi sobie bardzo ciężko. W gronie znajomych klnie do tego stopnia, że po prostu nie chce się z nim rozmawiać.
Myślę, że Andrzeja to przeklinanie bawi. Wydaje się, że on żyje w epoce, w której przeklinanie wprawia krąg słuchających w dobry nastrój. Owszem, pewnie w gronie kumpli spod sklepu, delektujących się często tanim winem, takie coś przejdzie. Na jego nieszczęście jest w LO, w którym uczniowie posiadają jakiś poziom.
Owszem nasz Andrzej nie zawsze taki jest. Np. dzisiaj. Wysyła słodkiego sms-a do kumpelki. Nawet nie przeklął, nawet napisał jej "skarbie" (szkoda tylko, że z małej literki). Wszystko fajnie, ale na co ten człowiek liczy? Normalnie to podczas rozmowy z nią nie przebiera w słowach, a teraz nagle wysilił się na użycie słowa "skarbie"... Myślę, że to jest typowy przykład jak człowiek potrafi być dwulicowy.
Andrzej nie jest jedynym. Właściwie to znam masę osób, które się tak zachowują. Oczywiście zasada jest taka, że jak się chce "wyrwać" dziewczynę, to trzeba jej jakoś zaimponować. Nawet ostatni cham potrafi (a właściwie stara się) być znawcą Savoir vivre'u. Tylko ja się pytam po co? Żeby mieć tą laskę? Przecież prędzej czy później wyjdzie na jaw jaki on jest...
Z tej notki płynie mały wniosek, który jest moją kolejną zasadą. Bądź sobą nie ważne gdzie, jak i kiedy. Po prostu bądź taki jakim jesteś nie bajeruj nie ściemniaj. To i tak wyjdzie, prędzej czy później, na jaw. Gdy gadam z dziewczyną nadal jestem sobą. Ok, może się jakoś przymilam, ale nie zamierzam w jakikolwiek sposób zmieniać swojego zachowania. Mówię jej otwarcie, bez ściemy i co najważniejsze jak chcę to sobie przeklnę. Jak to jej się nie podoba to trudno.
Dopisek muszę to dopisać bo uważam, że będę nie fair jeśli tego nie zrobię. Raz faktycznie zdarzyło mi się, że przeklinałem jak szewc zupełnie bez potrzeby. Z perspektywy czasu głupio mi, bo to było niepotrzebne, a ja nie wiedzieć czemu myślałem, że to może być zabawne. Już wiem, że tak nie jest. Nie zamierzam powtórzyć tego błędu.