Studniówka
Właśnie wróciłem ze studniówki. Jednym słowem można powiedzieć – zajebiście
Impreza był bardzo udana. Coś polonez nam nie wyszedł, ale zakończenie było bardzo zabawne i myślę, że będę to długo pamiętać… Rozbawiły mnie pewne dziewczyny… Jedna pani wyglądała jak autentyczna kur** ekhm… jak prostytutka… Inna miała na sobie coś w rodzaju poduszki zamiast ładnej sukni balowej… Oczywiście piło się tyle ile się przemyciło. Ja nie wypiłem ani grama alkoholu, jako że byłem kierowcą… Muzyka była ok. Ja oczywiście z racji tego, że kiepski ze mnie imprezowicz wstrzymywałem się z pójściem na parkiet, ale i to się dało przełamać Chyba poczułem coś dziwnego… Muszę chwilę poczekać aby zweryfikować to coś, być może to było tylko złudzenie..
Żal mi było pewnych osób, które będąc trzeźwo nie potrafiły się bawić… Kolejny dowód na to, że mentalność młodzieży jest często bardzo schematyczna (zdobyć alkohol -> upić się -> jeśli da radę się utrzymać na nogach iść się bawić/jeśli nie da rady się utrzymać to zasnąć pod stołem -> opowiadać jak to się zajebiście piło)…
Ciesz się, że 100dniówka się udała ^^
ja mam swoja za tydzień… i mam nadzieje, że tez się uda
A to przykre i prawdziwe co mowisz o alkoholu i młodziezy :/
Hmm z alkoholem to dziwna rzecz, na mojej studniówce, ahh kiedy to było…, w każdym razie oficjalnie nie było, a nieoficjalnie jeden nauczyciel był lekko hmm pijany?
snufkin: u nas też się często zdarzało, że nauczyciele byli pijani.
Tylko tym razem wprowadzono ostry rygor po tym jak rok temu pijani kelnerzy zrobili wojnę na surówki ^^