Paradoks ?
Wczoraj nauczyłem się czegoś ważnego. Nie ważne ile alkoholu się wleje aby zabić smutek/żal nie zapomnisz, ba jeszcze bardziej będziesz o tym myśleć….
Wniosek: alkohol nie pomoże zapomnieć o smutkach, lepiej nie pij gdy chcesz o nich zapomnieć…
gupoty gadasz
RioT, raczej nie… Wczoraj postanowiłem, że sobie wypiję i zaraz filmy się wkręcają.. Ty chcesz o czymś zapomnieć a tu nagle wszystko zaczyna się przewijać jak w filmie…
to trzeba do resetu się doprowadzić ;D
to nie w moim stylu… Raz mi się coś takiego zdarzyło to został ogromny kac moralny, a wszystkie żale i tak zostały..
A kto mówi, żeby zrobić to gdzieś na mieśie, albo coś, w domu do lustra
A kto powiedział, że ja piłem gdzieś na mieście?
To morlaniak po uwaleniu się w domu
– nie znaju ;D
Zdarza się
Niby piłem z kumplami, ale pierwszy odpadlem… Nauczka na to, że picie w niczym nie pomaga.. Od tego czasu wypije piwo, dwa nie więcej..
To ostatni raz do urwania filmu zaprawiłem się …. 1.07.2006 na imprezie z moim rokiem ;D
no, a ja tylko raz i mam nadzieję, że ostatni.. Daty nie pamiętam..
Wiem jedynie, że śpiąc powiedziałem jak film na Linuksie odpalic xD
Ja na ostatnie zakończenie roku szkolnego do zgonu się nawaliłem. Najpierw było smutno, potem śmiesznie, potem przestałem kontrolować ruchy, następnie wszystko jak przez mgłe… a potem obudziłem się o 4 rano z głową bardzo blisko mrowiska i kilkunastoma bąblami pougryzieniowymi na twarzy. Podobno mówiłem coś o niespełnionej miłości
Ale to i tak dobrze, bo mój kumpel miział się z jakimś straszliwym pasztetem w krzakach. Ble.
przyznaje racje.
gdyby nie to, że musiałem przenieść moje wpisy na wyższy poziom to byś mógł poczytać jak to było u mnie.
w skrócie: piłem(sam, nie sam, sam,…) piłem, piłem, nie zrażony tym że picie nie pomaga piłem dalej i mimo, że już jest ok nawyk został, a lekarstwem okazały się 2 słowa.
może niektórym pomaga mnie pogrążało(picie), choć można powiedzieć, że w ostateczności pomogło wydusić te 2 słowa. ale jaką cenę zapłaciłem…
właśnie dlatego ja swoich smutów w alkoholu nie zatopie… Z resztą to picie wcale takie fajne nie jest (mam na myśli spore ilości). Na jednej imprezie mój kumpel zarzygał swoje ciuchy i do końca leżał na kanapie w pozycji embrionalnej…
E tam fajnie jest wypić piwko, dwa, ok czasami trzy z kumplem. Samemu nie warto..
Samemu ? Pić wódke ? Nieee .. DO lustra jest beznadziejnie, a już samemu.. Nie polecam, odradzam też upicie się do nieprzytomoności można nieźle narozrabiać..
Kasiula: od ostatniej biby z kumplem mam autentyczny wstręt do wódki. Z resztą ja sam akurat wódki nie piłem… Zebrało mi się po wypiciu 2 piw dzień wcześniej :]
radmen, ja za piwem wogóle nie przepadam, wole wódke, a w samotności to tylko Martini mmm :>
Kasiula: mam kumpele, która też tylko wódke (ew. drinki, ale jeden diabeł
) pije. E tam wole piwo
radmen po piwie boli mnie głowa, nawet jak jedno wypije, po wódce nigdy
nawet jeśli przesadze
ale generalnie to nie przesadzam.. o Martini nie wspomne, bo z tym to nie wiem jak przesadzić
Alkohol nie zatopi smutków
Moja mała teoria znalazła dziś potwierdzenie w nauce. Nie wiem dlaczego, ale cisną mi się słowa kawałka "Science" SOADa..
Making two possibilities a reality, Predicting the future of things we all know, Fighting off the diseased programming [...]