Obejrzane – Jarhead
Słyszałem różne opinie o tym filmie. Jedni mówili, że jest fajny, inni że długi i nudzi…
Mi tam się podobał
Prawdę mówiąc to spodziewałem się historii rekruta, lub jakiegoś żołnierza z doświadczeniem, który wybiera się na wojenkę aby pozabijac wrogów, a oglądamy historię szeregowca, który spędza ponad 120 dni na pustyni..
Oglądamy głównie to co się dzieje, z ludźmi w takich warunkach. Ci żołnierze nie mogą się doczekac ‘skopania dupska’ irakijczykom. Przez to oczekiwanie ich psychika zaczyna się zmieniac. Jednym słowem wariują
Dla mnie zaskoczeniem był fakt, że ten tytułowy Jarhead nikgo nie zdążył zabic. Wojna się zaczeła, on poszedł na swoją pozycję, aby zabic ze snajperki jakiś wysokich rangą oficerów, a tu nagle otrzymuje rozkaz, że nie ma strzelac. Po paru godzinach wraca do jednostki… Tam się już dowiaduje, że to koniec wojny…
Ogółem, film się nieźle oglądało, pomimo tego, że trwał 2 godziny. Spodziewałem się krwawej jatki, a nic z tego
Nieźle byłem zaskoczony tym filmem i szczerze mówiąc to się nie zawiodłem