Relacja z pobytu na Slasku

Dodano 11 WRZ 2006 roku o godzinie 15:38:44

Jak pisalem wczesniej, niedawno wyjechalem na slask na wesele mojego brata i/oraz chrzciny jego syna.

Gdansk - Dworzec glowny PKP: Godzina 21.00, masa ludzi. Jak zwykle widac kilku bezdomnych. Obok nas jest pewna staruszka, okazuje sie ze prawdopoodbnie sie zgubila, bo po chwili przyjechala policja i probowala jej pomoc. Odjezdzamy z peronu o 21.15.
Pociag - noc: jechalismy w wagonie sypialnym. Chcialem zawziecie czytac "chlopow", moja lekture :p, jednak szybko zasnalam ... Rano tj o 7.15 bylismy juz na miejscu.
Katowice - rano: Przyjechal po na moj bracki i jego przyszly tesc - Andrzej. Zostalismy zawiezieni do naszego motelu.
Motelik raczej byl skromny. Ciekawym faktem moze byc to ze zostal co nieco zniszczony przez szkody gornicze i na pietrze w korytarzu byl krzywy korytarz. Niby nic takiego, ale czlowiek idac przez niego czuje sie jak pijany.
Juz nastaje godzina 12.00 - czas przyjazdu po nas. Szybko sie ubralem w garnitur i pojechalismy.
USC - Bytom: To tutaj ma sie odbyc cala sprawa. Moj brat jest po rozwodzie, a poniewaz nie moze wziasc ponownie slubu koscielnego to wlasnie tutaj w Urzedzie Stanu Cywilnego.
Ludzi bylo calkiem sporo w tym pare VIPow - Wojewoda Slaski, szef rady nadzorczej Bytomia itd.. ;] Te osoby sie znalazly tam ze wzgledu na prace w jaka ma moj brat i jego zona. BArdzo ogolnie mowiac byli sami znajomi.
Po uroczystosci nadania aktu malzenstwa mlodzi (mloda para:P ) Wychodza na zewnatrz budynku, a tam o dziwo orkierstra :) Sprowadzil ja ich znajomy ktory dowodzil w/w jednostka wojskowa :)
Restauracja - somewhere in Silesia: W restauracji byl tylko uroczysty obiad. Moze nie tylko, bo az :) Pierwszy raz widzialem takie potrawy, Nawet nie wiedzialem jak je zjesc :) Wracam do motelu okolo 22.00
The next day - chrzciny: Tu juz byly male problemy. Poniewaz moj brat nie moze dostac rozgrzeszenia, a to bylo wymagane, aby mial dowod spowiedzi to ja zadeklarowalem sie ze za niego pojde i zdobede podpis do kwitka. Wyspowiadalem sie, a gdy ksiadz spytal sie czy jesetem ojcem dziecka czy ojcem chrzestnym powiedzialem ze jestem ojcem chrzestnym, to byl blad.. Okazalo sie ze ksiadz zaznaczyl wyraznie ze to jest dowod spowiedzi ojca chrzestnego. Pokazalem ten kwitek brackiemu po czym on postanowil, mimo wszystko, pojsc do spowiedzi. Kwitek natomiast przekazalem prawdziwemu ojcu chrzestnemu, ktory tez nie spowiadal sie :)
Brat, jak wspomnialem, nie dostal rozgrzeszenia, ale jakos udalo sie malego ochrzcic.
Po chrzcinach byl rodzinny obiad, a po nim pozostalo nam nic innego jak sie spakowac i kierowac sie na dworzec PKP w celu wyjazdu.

Wyjazd przebiegl juz normalnie i spokojnie, takze nie ma czego tu opisywac.. :)

Z ciekawostek:
- ksiadz u spowiedzi powiedzial ze moj brat powinien uniewaznic poprzednie malzenstwo (czyli inaczej mowiac, wzias rozwod koscielny)
- brat panny mlodej importowal z Chin z 150 zl mp4-ki, ktore sprzedawal za 220zl. Niby nic takiego, ale okazuje sie ze byly one identyczne jak iPody. Identyczne i to doslownie - ta sama obudowa, te same chipesty. Jedyna rzecz jaka je roznila to brak napisu 'iPod'
- zrobilem mase zdjec, ktore pozniej pokaze ;p

Pozdr. :)

Komentarze

#1

Unieważnienie nie jest rozwodem kościelnym. Unieważnienie to unieważnienie, ale nie rozwód kościelny. Mylisz pojęcia:P W kościele nie ma czegoś takiego jak rozwód.

parvatti | #

Disclaimer

Jakkolwiek jestem właścicielem tego bloga, nie ponoszę odpowiedzialności za kometarze napisane przez innych obywateli tego wolnego kraju.

Zastrzegam sobie prawo do kasowania/modyfikowania komentarzy (jeśli uznam to za stosowne).

Dodaj komentarz

code