Nie lubię zmian. Po ostatnich muszę zaczynać praktycznie wszystko od początku. Już wtedy postanowiłem, że coś będzie trzeba ze sobą zrobić.
Buddyzmem interesowałem się nieco wcześniej, jednak nie było to nic konkretnego. Na trójmiejski ośrodek medytacyjny natknąłem się przypadkiem, podczas spaceru. Jakiś czas się wahałem czy chcę spróbować czegoś takiego.
Wczoraj zdecydowałem się pójść na medytacje. Przyszedłem wcześniej, zostałem nieco wprowadzony do "tematu". Same medytacje były, raczej, krótkie, bo trwały jakieś 30 minut.
Ciężko powiedzieć abym dostał od razu oświecenia, aczkolwiek wyczuwam pewną małą różnicę.
Moje ogólne wrażenia są bardzo pozytywne. Zamierzam się wybrać na kolejne spotkania.
Nie wiedzieć czemu ludzie chcą być nieśmiertelni. Jedni chcą się odmładzać, inni wierzą w technologię oraz modyfikację naszych genów. Wydaje mi się, że jest nawet lepszy sposób na osiągnięcie takiej "nieśmiertelności". W każdym bądź razie jest to sposób bardziej realny.
W dzisiejszych czasach jesteśmy tak naprawdę numerkiem. PESEL, seria dowodu osobistego, nr ubezpieczenia itd.. Imię i nazwisko ma zasięg raczej lokalny, ograniczony do osób które znamy. W szerszym zakresie jest bezużyteczny - nie jest unikalny jak zwykły identyfikator liczbowy.
A gdyby żyć w taki sposób aby więcej osób niż tylko znajomi zapamiętali nasze nazwisko? Egipcjanie bodajże wierzyli, że człowiek umiera dopiero wtedy kiedy zamiera pamięć o nim.
Może w tym sposób aby być "nieśmiertelnym"? Żyć w ten sposób aby wielu o tym pamiętało..
Przepraszam, jaki temat miała ta debata?
premier Donald Tusk
To durne z pozoru pytanie sprawiło, że nieco zmieniłem pogląd na temat słuszności tej debaty. Nie chcę kwestionować wiedzy ludzi po "stronie" internetu. Odniosłem natomiast wrażenie, że ta całość była farsą.
"Przedstawiciele" sieci raczej nie chcieli zadawać pytań. Woleli przedstawiać swoje uwagi, obawy na temat proponowanych zmian. Tylko niewielu próbowało zadać jakieś pytania (często nawet słuszne). Pomijając to nasi przedstawiciele tak naprawdę przedstawiali jedynie swoje spojrzenie na sprawę. Jakoś zabrakło mi tych zapowiadanych pytań internautów.
Premier z kolei sprawiał czasami wrażenie bycia lepiej przygotowanym do dyskusji. Czy odpowiadał sensownie na całość? Nie wiem. Momentami odnosiłem wrażenie, że po prostu miał lepsze argumenty. Poza tym mówił otwarcie na co się zgadza, na co nie, oraz o czym może podyskutować.
Strasznie irytowała mnie obsługa kamer. To smsy, dzwonki telefonów, szepty. Strasznie przeszkadzali.
Moim zdaniem tej debaty mogło nie być. Nie postaraliśmy się. Zmian raczej nie będzie.